header2.jpg

ODSZEDŁ NA WIECZNĄ WARTĘ SYN ZIEMI LWOWSKIEJ

HARCMISTRZ SZCZEPAN BALICKI.

CZUWAJ DRUHU.

 

Harcmistrz Szczepan Balicki, urodzony w Ziemi Lwowskiej, absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, wierny zasadzie: „Raz harcerzem , całe życie harcerzem”. Wieloletni radca prawny, służył  społeczeństwu przez ponad pół wieku, związany od 1945 r. z Częstochową, a następnie zamieszkały w Rybniku.

W Częstochowie obaj spotykaliśmy się z Ignacym Kozielewskim, twórcą hymnu harcerstwa ( „Wszystko, co nasze, Polsce oddamy”), który tu się znalazł po wysiedleniu ze Lwowa. Organizacja harcerska rozwijała się w mieście pomyślnie, dopóki komuniści jej nie unicestwili. Działał wielki, świetny chór, odbywały  się zbiórki, imprezy, obozy letnie.         

Ze  Szczepanem Balickim byliśmy przyjaciółmi do końca jego życia. Łączyła nas religijność, był wytrwałym ministrantem. Gdy   przyjeżdżał do Częstochowy,   razem szliśmy na wieczorną modlitwę, pod szczyt Jasnej Góry.         

Zmarł 19 grudnia  2017 roku – mimo zaawansowanego wieku, dobrze się prezentował  i wciąż czynnie udzielał – w rybnickim harcerstwie, w Stowarzyszeniu  Seniorów i w prawnym poradnictwie. W 2015 roku otrzymał zaszczytny tytuł „Prawnik Pro Bono,”. przyznany mu uroczyście w Teatrze Wielkim w Warszawie. 

 

        Żegnając przyjaciela, mówi się wzorem starożytnych: „Vale!”(Żegnaj!)      

 

i „Sit tibi terra levis!”( Niech Ci ziemia lekką będzie!). My mówimy ”Wieczny

 

odpoczynek racz Mu dać, Panie! Niech odpoczywa w pokoju!”. I tak powinno pozostać...

 

                                                                                       Zbigniew Żmigrodzki

 

 Związek Harcerstwa Polskiego Rybnik 19.12.2017 r.

 

 Komendantka Hufca Ziemi Rybnickiej

  1. hm. Józefa Pukowca

 

 Rozkaz Ls. 5/2017

Druhny i Druhowie!

Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość, o tym, że na wieczną wartę odszedł

  1. Szczepan BALICKI - przewodniczący Sądu Harcerskiego Hufca ZHP Ziemi Rybnickiej, członek komisji historycznej, aktywny i zaangażowany instruktor naszego Hufca.

Druh Szczepan do końca wypełniał słowa Harcerskiego Przyrzeczenia – służby Polsce i bliźnim pełniąc służbę na rzecz kolejnych pokoleń zuchów, harcerzy i instruktorów. Dawał przykład swoją osobistą postawą, że w życiu należy postępować zgodnie z ideałami harcerskimi. Przede wszystkim zaś, w naszej pamięci pozostanie jako dobry Człowiek, do którego zawsze można przyjść po radę i pomoc.

 

Druhny i Druhowie!

  1. Zarządzam żałobę w Hufcu ZHP Ziemi Rybnickiej, obowiązującą począwszy od dzisiaj do dnia pogrzebu.
  2. Sztandary harcerskie polecam przepasać kirem, a na Krzyże Harcerskie polecam nałożyć czarne opaski.

CZUWAJ!

 

 Komendantka Hufca ZHP Ziemi Rybnickiej http://www.naszapolska.pl/nowosci,main,0,1,odszedl_na_wieczna_warte,191.html

  1. Martyna KOWACKA

 

 

 

 

 

 

 

 

ODSZEDŁ NA WIECZNĄ WARTĘ SYN ZIEMI LWOWSKIEJ

HARCMISTRZ SZCZEPAN BALICKI.

CZUWAJ DRUHU.

 

Harcmistrz Szczepan Balicki, urodzony w Ziemi Lwowskiej, absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, wierny zasadzie: „Raz harcerzem , całe życie harcerzem”. Wieloletni radca prawny, służył  społeczeństwu przez ponad pół wieku, związany od 1945 r. z Częstochową, a następnie zamieszkały w Rybniku.

W Częstochowie obaj spotykaliśmy się z Ignacym Kozielewskim, twórcą hymnu harcerstwa ( „Wszystko, co nasze, Polsce oddamy”), który tu się znalazł po wysiedleniu ze Lwowa. Organizacja harcerska rozwijała się w mieście pomyślnie, dopóki komuniści jej nie unicestwili. Działał wielki, świetny chór, odbywały  się zbiórki, imprezy, obozy letnie.         

Ze  Szczepanem Balickim byliśmy przyjaciółmi do końca jego życia. Łączyła nas religijność, był wytrwałym ministrantem. Gdy   przyjeżdżał do Częstochowy,   razem szliśmy na wieczorną modlitwę, pod szczyt Jasnej Góry.         

Zmarł 19 grudnia  2017 roku – mimo zaawansowanego wieku, dobrze się prezentował  i wciąż czynnie udzielał – w rybnickim harcerstwie, w Stowarzyszeniu  Seniorów i w prawnym poradnictwie. W 2015 roku otrzymał zaszczytny tytuł „Prawnik Pro Bono,”. przyznany mu uroczyście w Teatrze Wielkim w Warszawie. 

 

        Żegnając przyjaciela, mówi się wzorem starożytnych: „Vale!”(Żegnaj!)      

 

i „Sit tibi terra levis!”( Niech Ci ziemia lekką będzie!). My mówimy ”Wieczny

 

odpoczynek racz Mu dać, Panie! Niech odpoczywa w pokoju!”. I tak powinno pozostać...

 

                                                                                       Zbigniew Żmigrodzki

 

 Związek Harcerstwa Polskiego Rybnik 19.12.2017 r.

 

 Komendantka Hufca Ziemi Rybnickiej

  1. hm. Józefa Pukowca

 

 Rozkaz Ls. 5/2017

Druhny i Druhowie!

Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość, o tym, że na wieczną wartę odszedł

  1. Szczepan BALICKI - przewodniczący Sądu Harcerskiego Hufca ZHP Ziemi Rybnickiej, członek komisji historycznej, aktywny i zaangażowany instruktor naszego Hufca.

Druh Szczepan do końca wypełniał słowa Harcerskiego Przyrzeczenia – służby Polsce i bliźnim pełniąc służbę na rzecz kolejnych pokoleń zuchów, harcerzy i instruktorów. Dawał przykład swoją osobistą postawą, że w życiu należy postępować zgodnie z ideałami harcerskimi. Przede wszystkim zaś, w naszej pamięci pozostanie jako dobry Człowiek, do którego zawsze można przyjść po radę i pomoc.

 

Druhny i Druhowie!

  1. Zarządzam żałobę w Hufcu ZHP Ziemi Rybnickiej, obowiązującą począwszy od dzisiaj do dnia pogrzebu.
  2. Sztandary harcerskie polecam przepasać kirem, a na Krzyże Harcerskie polecam nałożyć czarne opaski.

CZUWAJ!

 

 Komendantka Hufca ZHP Ziemi Rybnickiej http://www.naszapolska.pl/nowosci,main,0,1,odszedl_na_wieczna_warte,191.html

  1. Martyna KOWACKA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PROFESOR MICHAŁ KRÓLIKOWSKI - DORADCA PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY

 

Michał Królikowski (ur. 8 grudnia 1977 r. w Płocku) – polski prawnik, adwokat, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 2006–2011 dyrektor Biura Analiz Sejmowych, w latach 2011–2014 podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły w Płocku, następnie studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W tym czasie był instruktorem Związku Harcerstwa Polskiego, harcmistrzem i kierownikiem Wydziału Harcerskiego Głównej Kwatery ZHP.

Po uzyskaniu w 2001r. tytułu zawodowego magistra rozpoczął studia doktoranckie na macierzystym wydziale, uzyskując w 2005 r. stopień doktora nauk prawnych na podstawie pracy zatytułowanej: "Zasada proporcjonalności we współczesnym retrybutywiźmie". W 2012 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk prawnych. Pracę naukową podjął w Katedrze Prawa Karnego Porównawczego na stanowisku adiunkta. Pracował jako visiting fellow w Cardiff Law School oraz na wydziałach prawa University of Stirling w Szkocji i jednego z uniwersytetów w Salzburgu. Był stypendystą Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz Bednarowski Trust.

W pracy naukowej zajmuje się zagadnieniami z zakresu filozofii prawa i prawa karnego. Jest redaktorem i współautorem komentarza do kodeksu karnego wydanego przez C.H. Beck. Opublikował kilka pozycji książkowych i liczne artykuły naukowe poświęcone m.in. teorii odpowiedzialności karnej, prawu karnemu europejskiemu i międzynarodowemu. Jest również autorem artykułów prasowych w „Więzi” i „Tygodniku Powszechnym”, a także członkiem Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych.

W latach 2006–2011 był zastępcą redaktora naczelnego „Przeglądu Sejmowego”, przewodniczył radzie naukowej „Zeszytów Prawniczych BAS”, został członkiem redakcji „Forum Prawniczego”. Krótko był wspólnikiem prywatnej kancelarii prawniczej. W 2006 został dyrektorem Biura Analiz Sejmowych w Kancelarii Sejmu, wchodzi również w skład Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy Ministrze Sprawiedliwości. 14 grudnia 2011 powołany na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości koalicji PO - PSL. Zakończył urzędowanie 5 listopada 2014 r.

Od listopada 2014 r. do końca 2016 r. adwokat i associate partner w jednej z prywatnych kancelarii prawnych w Warszawie. Następnie został dyrektorem zarządzającym kancelarii adwokackiej sygnowanej jego nazwiskiem.

Był członkiem rady programowej „Zeszytów Prawniczych Biura Analiz Sejmowych”, z której ustąpił w 2017 roku, powołując się na okoliczność utraty przez Biuro Analiz Sejmowych statusu niezależnej instytucji eksperckiej.

Przeprowadził wywiad-rzekę z arcybiskupem Henrykiem Hoserem, który ukazał się w styczniu 2014 roku nakładem wydawnictwa Apostolicum pt. "Bóg jest większy".

 

Jest żonaty, ma czworo dzieci. Jest oblatem benedyktyńskim.

 

KRÓLIKOWSKI O SOBIE

 

Jestem pionkiem, celem jest prezydent - mówi prof. Michał Królikowski, który według prokuratury jest zamieszany w pranie brudnych pieniędzy. To on jako ekspert  tworzył przygotowywanie przez prezydenta ustaw o sądownictwie.

"Jakiś klient" przelał na jego konto milion złotych!!! Rzekomo "zaliczka" dla kancelarii adwokackiej p. prof. Michała Królikowskiego została zablokowana i trafiła na konto Urzędu Skarbowego.

 

 

 

 

KŁAMSTWA PREZYDENTA DUDY

 

Pan prezydent Andrzej Duda nas wszystkich okłamał, twierdząc że Michał Królikowski nie był i nie jest jego doradcą i nie miał też nic wspólnego z ustawami o KRS i SN.

 

Jakie jeszcze nieznane postacie siedzą w kancelarii Głowy Państwa? Jakie????

 

Oto są pytanie podstawowe.

 

MAFIA PALIWOWA W KANCELARII PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY?

MICHAŁ KRÓLIKOWSKI DORADCA PREZYDENTA DUDY ZATRZYMANY?

DUDA KŁAMIE PUBLICZNIE - KRÓLIKOWSKI NIE BYŁ MOIM DORADCĄ.

TO KRÓLIKOWSKI DORADZAŁ DUDZIE ZAWETOWANIE USTAW O KRS I SN!!!

TO DUDA ROZMAWIAŁ Z MERKEL PRZED ZŁOŻENIEM WETA.

 

Były wiceminister w rządzie PO-PSL zatrzymany? Michał Królikowski dla WP: nie zostałem aresztowany, nic o tym nie wiem.

Adwokat Michał K. miał zostać aresztowany w związku z działalnością mafii paliwowej. Informacje podał "Nasz Dziennik". Ale tego zatrzymania nie potwierdza prokuratura ani sam zainteresowany. - Nic nie wiem o moim aresztowaniu. Właśnie jadę samochodem do pracy. Będę domagał się odszkodowania od gazety - powiedział WP mecenas Michał Królikowski, który ostatnio doradzał prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

 

DORADCA PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY MICHAŁ KRÓLIKOWSKI NA CELOWNIKU PROKURATURY.

"DEPOZYTY" ADWOKACKIE W WYSKOŚCI MILIONA ZŁOTYCH, KILKUSET TYSIĘCY ZŁOTYCH, 150 TYSIĘCY DOLARÓW.

ZABLOKOWANE KONTO KRÓLIKOWSKIEGO PRZEZ URZĄD SKARBOWY I PROKURATURĘ.

 

Pytania o sprawę mecenasa Królikowskiego.  Sprawa profesora Królikowskiego stała się politycznym tematem dnia. Doradca prezydenta na celowniku prokuratury.

Prokurator Święczkowski o śledztwie ws. VAT i o depozycie adwokackim.

 

Doradzający prezydentowi prawnik profesor Michał Królikowski ujawnił, że interesuje się nim prokuratura. W jego opinii ma to na celu polityczne zdyskredytowanie prezydenta. Prokurator krajowy zaprzecza. W sprawie jest wiele niewiadomych. Zarówno Michał Królikowski, jak i prokurator krajowy Bogdan Święczkowski, choć zabrali w piątek głos, teraz nie odpowiadają na pytania dziennikarzy.

Krytyczny wobec ustaw PiS doradca prezydenta.

Michał Królikowski jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego i praktykującym adwokatem. Współpracuje z Kancelarią Prezydenta RP w związku z przygotowywanymi tam - po prezydenckich wetach - projektami ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Charakter tej współpracy trudno precyzyjnie określić.

Królikowski mówi, że doradza i opiniuje, a sama ustawa powstaje w Kancelarii. Rzecznik Andrzeja Dudy Krzysztof Łapiński mówi zaś, że "profesor Królikowski nie jest autorem prezydenckich ustaw o KRS i SN i nawet nie wie, jak one wyglądają. Nie pisał ich, zgłosił swoje uwagi".

Faktem jest, że współpraca mecenasa z prezydentem jest głośna i szeroko komentowana, choćby z tego powodu, że Królikowski był wiceministrem sprawiedliwości w rządzie PO-PSL i otwarcie krytykował przygotowane przez PiS ustawy dotyczące sądów, z których dwie zawetował prezydent.

"Przygotowałem swoją żonę i dzieci na to, że mogę być zatrzymany, a swoich współpracowników w kancelarii, że może wejść CBŚP i zajmować akta klientów" - mówił w piątek w porannej rozmowie z RMF FM.

Ocenił, że w tej prokuratorskiej sprawie jest tylko środkiem do celu. - Jestem przekonany, że nie ja jestem celem tej całej sprawy.

 

KRÓLIKOWSKI - PIONEK? KTO JEST HETMANEM?

 

Myślę, że jestem pionkiem. To, że pionka można przewrócić, to jest jasne. Celem tego całego zabiegu według mojej oceny jest pan prezydent - mówił.

Kilka godzin później na konferencji prasowej głos zabrał zastępca prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. Stanowczo zaprzeczył, jakoby prokuratura kierowała się politycznymi motywami.

Śledztwo w sprawie domniemanych wyłudzeń VAT - "Prezydent powiedział: spokojnie, dzisiaj wracam, przyjrzymy się temu".  

Śledztwo, o którym mowa, prowadzi Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Dotyczy ono domniemanych wyłudzeń VAT przez grupę założonych przez braci Ś. spółek paliwowych, mających w większości siedziby w województwie mazowieckim.

Zarzuty udziału z zorganizowanej grupie przestępczej, uszczuplenia należności podatkowych i prania brudnych pieniędzy usłyszało w tej sprawie piętnaście osób. Prokuratura szacuje szkodę wyrządzoną skarbowi państwa na prawie 700 mln zł. Informuje też, że udało się zabezpieczyć mienie warte 22 mln zł.

Śledczy poszukują pozostałych pieniędzy, które zdaniem prokuratury zostały wyłudzone. Prokurator krajowy mówił w piątek, że będą ujawniane kolejne konta, w tym za granicą, i że w tej sprawie są już złożone wnioski o pomoc prawną w innych krajach.

Mecenas Michał Królikowski poinformował w piątek, że "jest pełnomocnikiem klienta w tej sprawie i broni go zajadle tak, żeby jego pozycja była jak najlepsza". Kim jest klient Królikowskiego, nie da się jednoznacznie dociec. Z jednej strony adwokat mówi, że jest pełnomocnikiem - nie mówi że jest obrońcą, z drugiej zaś zapewnia, że broni klienta. Z kolei Prokuratura Krajowa twierdzi, że klient mecenasa Królikowskiego jest świadkiem - nie mówi, że jest podejrzanym - w śledztwie. Co mówi prokurator Święczkowski o śledztwie ws. VAT?

 

W PRZYPADKU KRÓLIKOWSKIEGO CHODZI O MILION ZŁOTYCH "DEPOZYTU" MAFII PALIWOWEJ

 

W wątku śledztwa, który obejmuje Michała Królikowskiego chodzi o milion złotych. Są to pieniądze, które klient wpłacił na konto mecenasa jako depozyt. Według adwokata taka wpłata to "normalna procedura"(sic!) w sytuacji klienta, który "jest przestraszony, że może być aresztowany". Pieniądze miałyby być użyte do opłacenia ewentualnej kaucji. Taki przebieg wydarzeń potwierdza prokuratura. 9 lutego tego roku( 2017 r.), w dzień po zatrzymaniu podejrzanych braci Ś., klient mec. Królikowskiego Wojciech Ch. "z konta jednej z firm objętych śledztwem dokonuje przelewu pieniędzy w kwocie jednego miliona złotych na rachunek kancelarii adwokata Michała Królikowskiego".

 

DEPOZYT ADWOKACKI CO TO TAKIEGO? - PREZYDENT DUDA NIE WYJAŚNIŁ DEPOZYTU SWOJEGO DORADCY.

 

Współpracownik Dudy na celowniku prokuratury. "Próba zdyskredytowania prezydenta".  W tym miejscu następuje kolejna rozbieżność między prokuraturą a prof. Królikowskim. - To jest legalny depozyt adwokacki. Normalna procedura, przewidziana w regulaminie wykonywania zawodu adwokata - mówi o powierzonym mu milionie złotych adwokat.

Prokurator Święczkowski mówi natomiast, że "instytucja depozytu adwokackiego nie jest znana polskiemu porządkowi prawnemu, ale często wykorzystywana przez mecenasów". O wyjaśnienie, czym jest depozyt adwokacki poprosiliśmy profesora nauk prawnych i dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu prof. Macieja Gutowskiego.

 - W prawie występują różne rodzaje depozytów i powiernictwa. Adwokaci nie są pozbawieni prawa zawierania umów depozytowych. Rzeczywiście, nie ma w przepisach prawa takiego pojęcia, jak depozyt adwokacki.

Występuje on jednak w praktyce. Jest umowa cywilnoprawna opierająca się na szczególnej relacji adwokata z klientem.

Bywa, i jest to dopuszczalne, że klient wpłaca na konto swojego adwokata pewną kwotę na poczet ewentualnych przyszłych kosztów związanych z prowadzeniem sprawy. Zasady gospodarowania depozytem adwokackim precyzuje regulamin wykonywania zawodu adwokata - tłumaczy prof. Gutowski.

 

Prokurator Święczkowski o depozycie adwokackim. Dziekan rady adwokackiej z Poznania przyznaje, że instytucja depozytu adwokackiego w pewnych okolicznościach może budzić kontrowersje.

- Adwokaci powinni przyjmować depozyty z dużą dozą ostrożności, bo rodzą one szereg wątpliwości. Począwszy od fiskalnych, bo nie wiadomo czy urząd skarbowy w pewnych okolicznościach nie potraktuje tego jako przychodu i nie każe odprowadzić podatku. A skończywszy na generalnych wątpliwościach natury prawnej, Gutowski wylicza "trzy kryteria", jakimi powinien kierować się adwokat. - musi istnieć cel i związek z prowadzoną sprawą; - adwokat nie może mieć wątpliwości, że wpłacone pieniądze nie pochodzą z przestępstwa; - niedopuszczalne jest też ułatwienie klientowi popełnienia innego przestępstwa, zwłaszcza ucieczki z majątkiem.

- Ponadto w sensie etycznym powstaje wątpliwość, czy w postępowaniu karnym adwokat powinien być powiernikiem pieniędzy swojego klienta, któremu przedstawiono zarzuty, albo który spodziewa się zarzutów - tłumaczy Maciej Gutowski.

 

LEPIEJ NIE PRZYJMOWAĆ DEPOZYTOW!

 

W środowisku prawniczym dyskutuje się o instytucji depozytu adwokackiego. Adwokat Maciej Gutowski zwraca uwagę, że sytuacja, w której adwokat najpierw przyjmuje depozyt, a potem okazuje się, że pieniądze te mogą pochodzić z przestępstwa, rodzi niezwykle trudną sytuację.

- Osobiście rozważyłbym, czy nie lepiej nie przyjąć depozytu w ogóle, niż potem, gdy wyjdą na jaw jakieś okoliczności co do pochodzenia pieniędzy, stanąć w obliczu konieczności donoszenia na własnego klienta.

Nieprzyjęcie depozytu nie jest niczym nagannym. Donoszenie zaś na klienta to najpoważniejsze przewinienie jakiego może dopuścić się adwokat - mówi dziekan rady adwokackiej w Poznaniu.

Zapytaliśmy, czy skoro prawo nie zna instytucji depozytu adwokackiego, to może powinny tę kwestię regulować zasady etyczne tego zawodu. - Nie ma potrzeby, aby kodeks etyki adwokackiej regulował szczegółowo zasady przyjmowania depozytów. Byłaby to zbyt szczegółowa regulacja. Są generalne zasady etyki, według których adwokatowi nie wolno ułatwiać popełnienia przestępstwa, pieniądze klienta wolno wykorzystać tylko do prawidłowej realizacji obowiązków, należy zachować szczególną skrupulatność w rozliczeniach z klientem. Adwokat nie może też być materialnie uzależniony od klienta, na przykład zaciągać u niego pożyczek - uważa prof. Maciej Gutowski.

 

 

 

 

WICEMINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI PATRYK JAKI MA WĄTPLIWOŚCI

 

 Przychodzi adwokat do CBŚ. Spór o profesora Królikowskiego. Patryk Jaki "ma wątpliwości", Łapiński - rzecznik prezydenta  odpowiada - "Mam zaufanie do profesora Królikowskiego  Wątpliwości w sprawie depozytu miały powstać w lipcu. Wtedy to w porozumieniu ze swoim klientem adwokat ujawnił policji, że ma taki depozyt".

Między lutym a lipcem ( 2017 r.) z milionowym depozytem na koncie adwokata nic się nie działo. 6 lipca - jak informuje Prokuratura Krajowa - "adwokat Michał Królikowski poinformował telefonicznie funkcjonariusza policji o fakcie przelewu na jego konto pieniędzy w kwocie 1 miliona złotych, z których pobrał około 200 tysięcy złotych jako wynagrodzenie, reszta kwoty miała stanowić depozyt adwokacki. O rozmowie tej policjant niezwłocznie poinformował prokuratora referenta sprawy".

 

"DEPOZYT "KLIENTA Z MAFII PALIWOWEJ

 

Nie wiadomo, w jakich okolicznościach adwokat dowiedział się, że pieniądze złożone w depozycie mogą pochodzić z przestępstwa. Ujawnił jedynie, że zaraz po tym, gdy powziął tę wiedzę, poinformował Centralne Biuro Śledcze, że dysponuje takimi pieniędzmi.

Odmówił jednak prokuratorowi podania numeru konta, na którym one spoczywają. W rozmowie z RMF FM tak tłumaczył motywy swojego postępowania:

 - "Nie mogę obciążyć mojego klienta, nie mogę na niego donosić, nie mogę go zdradzić. W związku z tym, jedyne co mogę mu zaproponować, chcąc polepszyć jego sytuację, to ujawnienie prokuraturze, że te pieniądze są.

(...) Nie ujawniam, nie pokazałem, nie dałem mu numeru rachunku, na którym te pieniądze są, tylko powiedziałem, że posiadam profesjonalny depozyt. Nie mam prawa zdradzić mojego klienta".

 

"Z tajemnicy adwokackiej może zwolnić mnie tylko sąd, z tajemnicy obrończej - nikt". Na marginesie warto odnotować - prokurator mówi, że sprawy nie mają związku z doradztwem prezydentowi, a adwokat twierdzi, że owszem mają

- że 17 sierpnia 2017 r. pojawiają się pierwsze nieoficjalne informacje, iż Królikowski doradza prezydentowi.

6 września 2017 r. w "Kropce nad i" TVN24 sam prawnik przyznaje, że współpracuje z Andrzejem Dudą w pracach nad przygotowywanymi ustawami.

 

Królikowski: "ustawy o sądownictwie były destrukcyjne"

 Prokurator Święczkowski ocenił, że Królikowski nie powinien mieć na swoim koncie pieniędzy pochodzących z przestępstwa.

Posłużył się porównaniem. - Czy państwo sobie wyobrażacie taką sytuację, że złodziej kradnie z torebki kilkadziesiąt tysięcy złotych, daje je adwokatowi, żeby wpłacił na depozyt adwokacki?

Czy obowiązkiem prokuratury nie jest zabezpieczenie takich pieniędzy, żeby zwrócić pokrzywdzonemu? - pytał prokurator. - Tak obrazowo należy na tę sprawę spojrzeć - skonstatował.

 

 DORADCA PREZYDENTA MICHAŁ KRÓLIKOWSKI PRZYJĄŁ NA SWOJE KONTA MILION ZŁOTYCH,150 TYSIĘCY DOLARÓW AMERYKAŃSKICH ORAZ KILKASET TYSIĘCY ZŁOTYCH.

 

WRZEŚNIOWE PRZESŁUCHANIE I BLOKADA KONTA PRZEZ URZĄD SKARBOWY

A PREZYDENT DUDA O NICZYM NIE WIE?

 

CZY TEN "DEPOZYT" TO TEŻ OD MAFII PALIWOWEJ, CZY TEŻ OD INNYCH MAFIOSÓW?

 

Święczkowski mówił w piątek także, że oprócz wspomnianego miliona, w marcu i kwietniu Królikowski przyjął na konto "150 tysięcy dolarów oraz kilkaset tysięcy złotych, część z nich również w ramach tak zwanego depozytu adwokackiego".

O tych kolejnych przelewach poinformował prokuraturę tydzień temu w czasie przesłuchania Wojciech Ch. - ten sam, który wcześniej złożył w depozycie adwokackim milion złotych.

Czy Wojciech Ch. podał prokuratorowi numer konta, na którym złożył depozyt, czy też CBŚ samo przetrząsało rachunki bankowe - nie wiadomo.

 Faktem jest, że w tym samym dniu, w którym przesłuchiwano Wojciecha Ch. "prokurator referent sprawy podjął działania zmierzające do ustalenia numeru rachunku bankowego kancelarii adwokata Michała Królikowskiego i dokonanie blokady znajdujących się tam środków, jako mogących mieć związek z praniem brudnych pieniędzy".

W czwartek 21 września 2017 r.pieniądze te zostały zablokowane przez prokuratora. Tego i kolejnego dnia Królikowski udzielił wywiadów, w których mówił, że interesuje się nim prokuratura i że w jego ocenie ma to związek z jego współpracą z Kancelarią Prezydenta Andrzeja Dudy. Więc jednak!!!

Nie jest przewidywana "zmiana roli" Dobiegają końca prace nad prezydenckimi ustawami.  Prokurator krajowy zapewniał w piątek, że "śledztwo w żaden sposób nie dotyczy pana mecenasa Królikowskiego".

- Do tego czasu pan mecenas był pełnomocnikiem jednego ze świadków. W najbliższym czasie nie jest przewidywana zmiana roli procesowej pana mecenasa - zapewniał Bogdan Święczkowski.

Co jednak będzie potem? Z co najmniej dwóch wypowiedzi prokuratora krajowego można wnioskować, że prokuratura nadal będzie interesować się działalnością Królikowskiego.

- Pan mecenas pomimo tego, że te środki miały być depozytem adwokackim, część z nich mógł przekazać na swoje cele prywatne, co będzie oczywiście przedmiotem dalszego śledztwa - zapowiedział Święczkowski.

Prokurator krajowy powiedział też - w trybie orzekającym, a nie przypuszczającym - że na koncie adwokata znajdowały się pieniądze pochodzące z czynów zabronionych.  

 

DEZYZJA PREZYDENTA DUDY O WETACH - GENIALNA, MĄDRA I PROPAŃSTWOWA

- TWIERDZI DORADCA PREZYDENTA DUDY PROF. MICHAŁ KRÓLIKOWSKI.

 

Prof. Królikowski: decyzja prezydenta o wetach genialna, mądra i propaństwowa - Rozumiem zamysł...  

Zainteresowanie prokuratury kontem depozytowym Michała Królikowskiego wywołało lawinę komentarzy politycznych. Politycy ugrupowań opozycyjnych twierdzą, że nie mają wątpliwości, iż działania prokuratury, na czele której stoi poseł klubu PiS Zbigniew Ziobro, są motywowane politycznie, mają na celu zarówno podważenie wiarygodności prezydenckiego zespołu opracowującego projekty ustaw sądowniczych oraz odwrócenie uwagi od kontrowersji wokół kampanii "Sprawiedliwe sądy".

Michał Królikowski zapewnił w piątek rano, że o swojej sprawie powiadomił Andrzeja Dudę. Prezydent w późniejszej rozmowie miał mu powiedzieć, żeby się nie przejmował, ponieważ tak naprawdę "nie chodzi o Królikowskiego". Rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński powiedział w piątek w "Tak Jest" TVN24, że wydaje mu się mało prawdopodobne, by prokuratura podejmowała działania polityczne. Aczkolwiek nie ukrywał pewnych wątpliwości.

- Ciężko mi dopuścić myśl, że prokuratura mogła tak postępować w demokratycznym państwie prawnym. Ale pozostaje pytanie: dlaczego i w jaki sposób spośród tysięcy śledztw akurat dziś wyciekła informacja na temat konkretnego jednego śledztwa i profesora Michała Królikowskiego - mówił rzecznik prezydenta.   "Konto Michała Królikowskiego jest zablokowane. Zajęto 750 tysięcy złotych. Pokazujecie jedną rzecz: mamy prokuraturę i nie zawahamy się jej użyć".

"Kaczyński nie przyszedł z ultimatum, to były propozycje" .

 

KOMENTARZ AUTORSKI

 

Od września 2017 roku cisza. Nikt nic nie wie, bo nie może wiedzieć. Czy profesor Michał Królikowski jest członkiem mafii paliwowej? Czy został aresztowany?

Dlaczego wolno mu prać brudne pieniądze?

Kto kłamie? Czy Duda twierdzący, że Królikowski nie był jego doradcą? Czy Królikowski twierdzący, że jest doradcą prezydenta?

Jeżeli nie był doradcą, to skąd znał projekty ustaw o KRS i SN uważając, że weta prezydenta były  genialne, mądre i propaństwowe.

Skąd się wzięły na koncie Królikowskiego "dozwolone" depozyty mafijne w ilości miliona złotych, 150 tysięcy dolarów amerykańskich i kilkaset tysięcy złotych.

Jeżeli takie "depozyty" były dozwolone, to dlaczego zajęła konto Królikowskiego prokuratura i Urząd Skarbowy?

Dlaczego prof. Michał Królikowski zataił inne swoje konto przed prokuraturą

i Urzędem Skarbowym?

 

Dokumenty, źródła, cytaty:

 

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/michal-krolikowski-depozyt-adwokacki-i-sledztwo-ws-wyludzen-vat,775256.html

 

Dla portalu niepoprawni.pl

 

Opracował Aleksander Szumański , świadek historii - dziennikarz niezależny, korespondent światowej prasy polonijnej, akredytowany (USA) w Polsce w latach 2005 - 2012, ścigany i skazany na śmierć przez okupantów niemieckich.

Kombatant - Osoba Represjonowana - zaświadczenie o uprawnieniach Kombatantów i Osób Represjonowanych nr B 18668/KT3621

 

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania dom pod rakiem

DOM POD RAKIEM W KRAKOWIE

WSPÓŁWŁASNOŚĆ ALEKSANDRA SZUMAŃSKIEGO

 

 W Krakowie na ulicy Szpitalnej pod numerem 7 stoi zabytkowa, z przełomu XV i XVI wieku, kamienica ze wspaniałym wielkim rakiem tuż nad bramą wejściową. Godło domu Pod Rakiem jest niewątpliwie godłem kupieckim, świadczącym o tym, że musiał to być kiedyś ośrodek handlu takim artykułem (podobnie zresztą, jak dom Pod Gruszką - ul. Szczepańska 1 w Krakowie - zwany tak już w XVI w., który był kiedyś składem owoców). Treść godła mieszczącego się na froncie domu ma zawsze jakiś z nim związek, który dziś czasem trudno wyśledzić. Wynika to z faktu, iż niektóre domy krakowskie liczą kilkaset lat i brak niejednokrotnie źródeł, wyjaśniających zagadkę powstania ich godeł. Wiadomo jednak, że handel rybami był tu kiedyś bardzo ożywiony, na co wpływ miało ścisłe przestrzeganie postów w dawnych wiekach.

Pod koniec XVIII w. rozwinął się w Krakowie handel książkami zużytymi i starymi. Zajmowali się nim prawie wyłącznie Żydzi, skupując zbiory z dworków na prowincji, po niedawno zmarłych, po bibliotekach skasowanych zakonów kontemplacyjnych czy likwidując rupieciarnie na strychach. Jednak w 1806 r. cesarz Franciszek II zakazał handlu domokrążnego i żydowscy bukiniści zaczęli sprzedawać z wózków i koszów ustawionych na Rynku, przy Kościele Św. Wojciecha, Kamienicy Hetmańskiej i Szarej Kamienicy. Od 1836 r. zmuszeni zostali do wycofania się na plac św. Krzyża i ulicę Szpitalną, która przeobrażała się od tej pory w centrum księgarstwa antykwaryczno - bukinistycznego w Krakowie. Zwano ją „Szpitalką” i przez przeszło sto pięćdziesiąt lat stanowiła ulicę polskich książek i wytrwałej, masowej obecności żydowskich antykwariatów.

O domu Pod Rakiem wiadomo, że w 1935 r. mieścił aż dwie antykwarnie należące do potomków słynnej rodziny Taffetów: sklep Leona Seidena i Marii Gesang (od 1930). W kronikach sądowych tamtego okresu pozostał ślad walki konkurencyjnej, jaka się między nimi toczyła. Otóż pani Gesangowa „umieściła na frontonie kamienicy głęboką gablotkę z wyborem swoich książek”. Przed tą gablotką stały „rozwarte drzwi wejściowe” do księgarni Seidena, który umieścił na nich napis: „Tu antykwarnia” i rączkę wskazującą do niej wejście. Gdy któregoś dnia przyszli klienci i zażądali egzemplarzy z wystawki Gesangowej - Seiden nie zaprzeczył ich własności, a nawet twierdził, że książki należą do niego, lecz są wyjątkowe i dopiero nazajutrz może je wydobyć. Stanął za to przed sądem grodzkim i skazany został na tydzień aresztu za wprowadzanie w błąd klienteli.

Także z kroniki kryminalnej pochodzi, opisana w książce „Pitaval krakowski” (autorzy: St. Salomonowicz, J. Szwaja, St. Waltoś), tajemnica domu „Pod Rakiem”. W nocy z 2 na 3 października 1867 miało tu miejsce skrytobójstwo rozbójnicze na osobie 83-letniej Agnieszki z Grotów Żychowiczowej, odnajmującej pokój od Leona Korytowskiego herbu Mora. Morderca szukał pieniędzy i papierów publicznych (obligacje, listy zastawne), które skąpa staruszka odziedziczyła po bracie. Denatka została zaskoczona podczas snu, uduszona pierzyną i uderzona młotkiem w skroń, co przyspieszyło śmierć. Wartościowe papiery zostały znalezione kilka dni po zabójstwie na piecu w salonie mieszkania Korytowskich. Podejrzenia padły na Mieczysława Korytowskiego, przebywającego właśnie z kilkudniową wizytą u rodziców. Tragicznej nocy spał on w salonie obok pokoju Żychowiczowej i miał powody by wszelkim sposobem zdobyć pieniądze. Poza tym znaleziono w jego pokoju hotelowym wytrych otwierający różne skrzynie i komody. Sugerowane wejście złoczyńcy z zewnątrz, wykluczyli prowadzący śledztwo detektywi, ponieważ ulicą Szpitalną całą noc przechadzali się nocni stróże i policjanci, nie było też śladów wspinaczki po murze. Do końca jednak procesu i w czasie rozpraw odwoławczych, skazany na 20 lat więzienia syn Korytowskich, nie przyznawał się do winy, tylko skrupulatnie notował wszelkie padające wówczas słowa. O ogromnym zainteresowaniu tą sprawą wśród współczesnych świadczą relacje z gazet („Czas” z października 1867 - lutego 1868) i pamiętniki tamtego okresu (np. K. Chłędowskiego).

 

Oprócz znaczenia handlowego i lokalowego, dom Pod Rakiem ma też swój udział w historii Polski. Na jego murach zawieszono w 1989 roku tablicę informacyjną autorstwa Antoniego Kostrzewy: „W tym domu mieścił się punkt werbunkowy młodzieży idącej w 1863 roku do Powstania Styczniowego”. Tuż nad pamiątkowym napisem wmurowany jest również obraz Matki Boskiej Częstochowskiej (za szkłem), zwieńczony słowami: „Boże Zbaw Polskę” i koroną.

Dom Pod Rakiem wpisany jest do rejestru zabytków Krakowa. Pierwotnie kamienica była podpiwniczonym budynkiem dwupiętrowym. W XIX wieku dobudowano trzecie piętro, a w wieku XX - jeszcze czwarte. W latach 60 naszego stulecia nastąpiła całkowita modernizacja obiektu: drewniane stropy zastąpiono żelbetonowymi, drewniana więźba została poddana konserwacji, zainstalowano ogrzewanie gazowe i wentylację grawitacyjną, adaptowano mieszkania, wyposażając każde w kuchnię i łazienkę (pierwotnie mieściły się na korytarzu). Pozostawiono jednak zabytkowy portal zewnętrzny z godłem kupieckim, portale wewnętrzne zdobione plątaniną roślin i orłami w koronie, drzwi z antycznymi okuciami (później zrabowanymi), kamienną klatkę schodową z kolumną i ławeczką przy wejściu oraz balustradą na piętrze, a także stare piwnice (dziś nie są używane). Obecnie budynek powrócił do swego pierwotnego przeznaczenia - kupiectwa, ale w niezwykłym stylu. Nie ma tu zwyczajnych sklepów czy punktów usługowych; nie dąży się do nowoczesności, lecz kultywuje tradycję.

 

RODZINNA SPUŚCIZNA

 

W latach trzydziestych właścicielami kamienicy byli państwo Helena i Józef Nowakowie. Mieli oni dwójkę dzieci: Jana i Tadeusza. Dr Jan Nowak został Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody, a jego żona pani inż. Helena Krajewska - Nowak pracowała w Biurze Rozwoju Krakowa Wojewódzkiej Pracowni Urbanistycznej. Dziś pani Helena mieszka na drugim piętrze domu Pod Rakiem, w otoczeniu antycznych mebli, cennych obrazów i bibelotów z dawnych czasów.

Dr Tadeusz Nowak był natomiast kustoszem Muzeum Historycznego w Krakowie. Ożenił się z panią Franciszką Szumańską (z domu Babinowicz herbu Grzymała), wdową po lwowskim lekarzu, zamordowanym przez hitlerowców w ramach akcji „Nachtigall” („Słowiki” - likwidacja polskich intelektualistów), która przybyła do Krakowa z synem Alkiem. Aleksander Szumański figuruje w księgach wieczystych kamienicy przy Szpitalnej 7 od 1989 roku. Jest magistrem inżynierem budownictwa lądowego Politechniki Krakowskiej, , specjalistą od grzybów i owadów niszczących drewno, byłym pracownikiem budownictwa mieszkaniowego w Krakowie, ale nade wszystko - poetą i miłośnikiem sztuki dawnej. Jest właścicielem kilku cennych starych obrazów, m.in. portretów: dr Józefa Nowaka, dawnego właściciela kamienicy, i jego żony Heleny - pędzla Wojciecha Kossaka - oraz pięknego portretu pani Heleny dwadzieścia lat młodszej, namalowanego przez Teodora Axentowicza. Wszystkie obrazy oprawione są w XIX-wieczne ramy i przechowywane w depozycie galerii malarskiej, chroniącym przed kradzieżą.

Pan Szumański jest również twórcą-lirykiem, prezentującym swą poezję w znanych krakowskich salonach artystycznych: u Jana Poprawy w Piwnicy pod Ogródkiem, w Salonie Artystycznym Miasta Krakowa, w galerii „Avenir” i Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”. Jego utwory to głównie refleksyjna i miłosna liryka, ciepła, tkliwa, uduchowiona, a czasem satyryczna, zwieńczona rytmem i rymem iście Lechoniowskim. „Poezja musi mieć ukrytą melodię” - twierdzi autor wydanego w 1996 roku tomiku zatytułowanego: „Odlatujące ptaki”. Następny zbiór, liczący około 700 wierszy, ukaże się pod koniec bieżącego roku.

 

 

 

 

WŚRÓD KSIĄŻEK I STARODRUKÓW

 

Na pierwszym piętrze domu Pod Rakiem od czerwca 1992 r. mieści się znany krakowski antykwariat książkowy o wdzięcznej nazwie: Rara Avis (Biały Kruk). Zajmuje on część dawnego mieszkania Korytowskich, o którym oprócz wspomnianej wyżej historii morderstwa, krąży jeszcze jedna niezwykła opowieść: o zbudowaniu kompletnego kadłubu jachtu pełnomorskiego.

Właściciele antykwariatu: pani Zuzanna Migo - Rożek i pan Janusz Pawlak, swoją działalnością kontynuują wspaniałą tradycję księgarską kamienicy. Czynią to jednak na poziomie o wiele wyższym. Od samego początku istnienia Rara Avis organizuje aukcje antykwaryczne, wystawiając na licytację książki, grafiki, druki ulotne, ekslibrisy, czasopisma i mapy. Osobno organizowane są aukcje starych pocztówek, którymi antykwariat zajmuje się tylko w takiej formie. Zainteresowani mogą wcześniej, za pośrednictwem katalogu aukcyjnego autorstwa pana Pawlaka, zapoznać się z pełną listą wystawionych dzieł i proponowanymi nań cenami wywoławczymi. Poza tym raz w miesiącu Rara Avis wydaje katalog ofertowy, zawierający ciekawsze pozycje do kupienia na Szpitalnej 7 i rozsyła go potencjalnie zainteresowanym kolekcjonerom prywatnym i instytucjom w kraju. Podobną ofertę antykwariat zamieszcza na stronie internetowej, którą przeglądają klienci z kraju i zagranicy. Na aukcje, oprócz kolekcjonerów polskich, przedstawicieli bibliotek i muzeum, przyjeżdżają też antykwariusze z Holandii, Niemiec, Austrii i in. Wiąże się to również z faktem, iż w Polsce nie ma organizowanych targów starej książki, takich, jakie od lat istnieją we Włoszech, Szwajcarii i Niemczech.

 

                                      Edyta Pęchęrz "Gazeta Antykwaryczna"

 

 

 

 

 

KOALICJA PO - PSL - KRONIKA WYPRZEDAŻY MAJĄTKU NARODOWEGO

 25 lat zniewalania Polski. Raport o wyprzedaży majątku narodowego.

 

„Trzeba bronić dorobku 25 lat naszej wolności – być z niego dumnym i czerpać inspirację na przyszłość” – przekonuje w swoich reklamówkach wyborczych Bronisław Komorowski. Ta obrona w wykonaniu wieloletniego polityka UD, UW, AWS i PO nie dziwi, ponieważ Komorowski przez większość ostatniego ćwierćwiecza znajdował się w rządzącym establishmencie i ponosi współodpowiedzialność za kształt „polskiej wolności”.

Ale jest jeszcze inny, ważniejszy powód determinacji obecnego prezydenta i jego obozu, by „bronić dorobku” III RP. Otóż „dorobek” ten obejmuje uczynienie z Polski kolonii zagranicznego kapitału, głównie poprzez wyprzedaż majątku narodowego w ręce obcych nabywców. Skutki tej polityki, prowadzonej przez kolejne rządy (zwłaszcza te, w których uczestniczył lub które aktywnie wspierał Bronisław Komorowski), są dziś opłakane. A więc tak naprawdę zamiast być dumnymi z „25 lat wolności” powinniśmy jako naród czuć się oszukani przez elity, które zafundowały nam nową niewolę – tym razem ekonomiczną.

Poniższy raport zawiera bilans wyprzedaży majątku narodowego w ostatnim ćwierćwieczu.

 

SEKTOR FINANSOWY

 

 W 1992 r. rozpoczęła się prywatyzacja polskich banków. Jako pierwszy sprzedano BRE Bank, który trafił w ręce niemieckiego Commerzbanku. Potem był Bank Śląski, przejęty przez holenderski ING. Irlandzki AIB kupił Wielkopolski Bank Kredytowy, a następnie Bank Zachodni i połączył je w jedenBank Zachodni WBK. Jednak w 2011 r. z powodu kryzysu Irlandczycy sprzedali BZ WBK hiszpańskiemu bankowi Santander. Bank Gdański najpierw został kupiony przez prywatny Bank Inicjatyw Gospodarczych, który powstał w 1989 r. w środowisku komunistycznej nomenklatury, a następnie już jednolity BIG Bank Gdański przejęli Portugalczycy z banku Millenium, nadając mu swoją nazwę. Inwestorem strategicznym w Banku Przemysłowo-Handlowym został niemiecki Bayerische Hypo- und Vereinsbank, zaś w Powszechnym Banku Kredytowym – austriacki Bank Austria Creditanstalt. Później obaj zagraniczni właściciele połączyli się, a ich polskie filie przyjęły wspólną nazwę BPH, którego większość oddziałów z czasem została włączona do Pekao SA, zaś reszta – do amerykańskiego GE Money Banku. Sam Pekao SA od wielu lat jest własnością włoskiej grupy UniCredit, podobnie jak Bank Handlowy – amerykańskiego Citibanku. Ostatnim sprywatyzowanym podmiotem z tej branży był Bank Gospodarki Żywnościowej, kontrolowany dziś przez holenderski Rabobank. W posiadaniu skarbu państwa pozostaje już tylko 31 proc. udziałów w PKO BP oraz całkowicie państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego.

Obcy kapitał dominował też w prywatyzacji branży ubezpieczeniowej. Największa firma, Powszechny Zakład Ubezpieczeń, przeżywał przy tym wieloletnie zawirowania: najpierw rząd Buzka zawarł umowę o sprzedaży 20 proc. akcji portugalsko-holenderskiemu konsorcjum Eureko i 10 proc. Bankowi Gdańskiemu (które z czasem także przejęło Eureko), a później podpisał aneks do tej umowy, gwarantujący Eureko zakup dalszych 21 proc. Ponieważ jednak aneks nie został zrealizowany, sprawa trafiła do międzynarodowego arbitrażu i wreszcie za rządów Tuska doszło do zawarcia ugody, na mocy której Holendrzy sprzedali większość swoich akcji na giełdzie. Także skarb państwa pozbył się w ten sposób części swoich udziałów i dziś posiada ich już tylko 35 proc.

 Najbardziej wymowną ilustracją prywatyzacyjnego szaleństwa jest wyprzedaż akcji Giełdy Papierów Wartościowych, poprzez którą realizuje się największe transakcje prywatyzacyjne. Obecnie skarb państwa posiada zaledwie 35 proc. udziałów w GPW, choć nadal ma zagwarantowany ponad 50-proc. udział głosów na walnym zgromadzeniu.

 

SEKTOR GÓRNICZY I ENERGETYCZNY

 

Tak hołubiona w PRL branża węglowa nie miała w III RP szczęścia. Najpierw rząd Buzka w ramach realizacji „programu naprawy górnictwa” zlikwidował lub połączył 26 kopalń węgla kamiennego, zmniejszając zatrudnienie o ok. 150 tys. osób. Natomiast rząd Tuska rozpoczął prywatyzację tej branży: całkowicie sprzedano kopalnię „Bogdanka” leżącą niedaleko Lublina, a także 31 proc. akcjiJastrzębskiej Spółki Węglowej. Natomiast w KGHM Polska Miedź, który prywatyzowano w kilku etapach, skarb państwa posiada dziś niespełna 32 proc. udziałów. A w PKN Orlen, który jest największą firmą paliwową w Polsce, państwo ma już tylko 27,5 proc. akcji.

W latach 2006-2007 powstały w tej branży cztery duże koncerny. Jak dotąd w większości sprywatyzowany został śląski Tauron (skarb państwa zachował tylko 30 proc. udziałów plus wpływ na 10 proc. udziałów w rękach KGHM), a częściowo – gdańska Energa (51,5 proc. udziałów skarbu państwa w kapitale zakładowym, choć 64 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy), poznańska Enea (51,5 proc. udziałów skarbu państwa) i warszawska Polska Grupa Energetyczna(ponad 58 proc. udziałów skarbu państwa). Trzeba jednak pamiętać, że na tych czterech koncernach polska energetyka się nie kończy. Zanim one powstały, przystąpiono do wyprzedaży wielu lokalnych elektrowni i elektrociepłowni, czego najgłośniejszym przykładem był warszawski Stoen, przejęty przez niemiecką firmę RWE. Ten sam właściciel kontroluje zresztą także Elektrociepłownię Będzin.

Warto zwrócić uwagę, że największymi inwestorami w branży energetycznej okazały się zagraniczne koncerny państwowe, co sprawia, że trudno te transakcje określić mianem prywatyzacji. Francuski koncern Électricité de France kupił elektrociepłownie Kraków, Zielona Góra, Rybnik, Wybrzeże, a także Toruńską Energetykę Cergia, Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich „Kogeneracja” iPrzedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Tarnobrzegu. Z kolei szwedzki koncern Vattenfall nabyłElektrociepłownie Warszawskie (7 przedsiębiorstw ogrzewających stolicę) oraz Górnośląski Zakład Energetyczny. 10 lat po tym zakupie Szwedzi odsprzedali obie firmy kontrolowanym przez skarb państwa spółkom PGNiG i Tauron, przy czym – zdaniem ekspertów – nabywcy znacznie przepłacili.

Naszą energetykę przejmują nawet Czesi. Tamtejsza firma CEZ kupiła Elektrownię Skawina iElektrociepłownię Chorzów. Z kolei francuski koncern GdF Suez stał się właścicielem Elektrowni Połaniec, zaś Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej przeszło w ręce francuskiej firmy Dalkia, która wcześniej kupiła już Zespół Elektrociepłowni w Łodzi, Zespół Elektrociepłowni Poznańskich, Poznańską Energetykę Cieplną oraz infrastrukturę ciepłowniczą w kilkudziesięciu mniejszych miastach.

W tej branży zaznaczył swoją obecność również jeden z najbogatszych polskich biznesmenów, Zygmunt Solorz-Żak. Poprzez spółkę Elektrim został on właścicielem niemal połowy udziałów wZespole Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin i po wieloletnim sporze ze skarbem państwa, za rządów Tuska przejął kontrolę nad całym koncernem, do którego dołączono jeszcze kopalnie węgla brunatnego Adamów i Konin. Warto dodać, że ten sam Solorz-Żak kupił również spółkę Polkomtel, operatora sieci komórkowej Plus, należącego wcześniej do kilku firm kontrolowanych przez skarb państwa.

 

 

SEKTOR HUTNICZY

 

Już w 1992 r. Hutę Warszawa sprzedano włoskiemu koncernowi Lucchini, który po kilkunastu latach odsprzedał ją firmie ArcelorMittal Poland. Ta ostatnia wchodzi w skład największego koncernu hutniczego świata, hindusko-amerykańskiego Mittal Steel Company, któremu rząd Millera sprzedałPolskie Huty Stali. W skład PHS wchodzą 4 przedsiębiorstwa stanowiące łącznie 70 proc. branży stalowej w Polsce: Huta Katowice w Dąbrowie Górniczej, Huta im. T. Sendzimira w Krakowie, Huta Florian w Świętochłowicach, Huta Cedler w Sosnowcu. Później ArcelorMittal Poland dokupiła Hutę Królewska w Chorzowie i Koksownię Zdzieszowice.

Spośród innych firm z tej branży zwraca uwagę los Huty Stalowa Wola, której cywilna część została sprzedana chińskiemu koncernowi Guangxi LiuGong Machinery. Natomiast Hutę Ostrowiec nabyła hiszpańska grupa Celsa, zaś Hutę Zawiercie – amerykańska firma Commercial Metals Company. Pozostałe huty metali zostały zlikwidowane lub znajdują się w stanie upadłości.

Całkowicie sprywatyzowane zostało hutnictwo szkła, i to już w pierwszych latach III RP. Właścicielami poszczególnych zakładów zostali Niemcy (Huta Szkła „Biaglass” w Białymstoku, Huta Szkła Okiennego „Kunice” w Żarach, Huta Szkła „Ujście”), Austriacy (Częstochowska Huta Szkła), Amerykanie (Huta Szkła „Jarosław”, Huta Szkła „Antoninek” w Poznaniu). Natomiast Krośnieńskie Huty Szkła, które były jedną z pierwszych pięciu spółek notowanych na warszawskiej giełdzie w 1991 r., od kilku lat znajdują się w upadłości, a ich majątek jest likwidowany.

 

SEKTOR STOCZNIOWY

 

Stocznie, które w każdym nadmorskim kraju są podstawą gospodarki morskiej, w III RP padły ofiarą nieudolnej polityki kolejnych rządów. Najsławniejsza z nich, Stocznia Gdańska, najpierw została postawiona w stan upadłości, potem połączona ze Stocznią Gdynia, a w końcu sprzedana ukraińskiemu Związkowi Przemysłowemu Donbasu (który wcześniej kupił też Hutę Częstochowa), przejętemu po pewnym czasie przez dwa rosyjskie koncerny. Natomiast stocznie w Gdyni i Szczecinie również przeszły postępowania upadłościowe, by w końcu otrzymać pomoc państwa, którą jednak Komisja Europejska uznała za nielegalną. Rząd Tuska przez wiele miesięcy mamił opinie publiczną wizją inwestora z Kataru, który miałby uratować obie firmy, a gdy okazało się to fikcją, przystąpiono do całkowitej wyprzedaży majątku tych stoczni (oraz zwalniania pracowników), by spłacić wierzycieli.

 

TELEKOMUNIKACJA I RUCH

 

Największą prywatyzacją w dziejach III RP była sprzedaż Telekomunikacji Polskiej SA, która wówczas posiadała monopol na rynku telefonii stacjonarnej. Rząd Buzka sprzedał niemal połowę udziałów w TP SA konsorcjum francuskiej państwowej firmy France Télécom i Kulczyk Holding. W następnych latach Francuzi odkupili akcje należące do Kulczyka i dziś sami kontrolują Telekomunikację, zmieniając jej nazwę na Orange Polska.

Inną bardzo znaczącą firmą, która przeszła w obce ręce, jest Ruch SA – największy kolporter prasy na polskim rynku. Pomysły na jego prywatyzację snuto od dawna, lecz dopiero w 2010 r. sprzedano zarejestrowanej w Holandii spółce Lurena Investments, za której pośrednictwem swoje inwestycje prowadzą dwa amerykańskie fundusze inwestycyjne.

 

SEKTOR FARMACEUTYCZNY

 

Niezwykle intratna – także ze względu na politykę refundacyjną państwa – jest w Polsce produkcja leków. Nic dziwnego, że prywatyzowane zakłady farmaceutyczne zawsze miały znaczących nabywców. Za rządów Buzka amerykański koncern ICN przejął Polfę Rzeszów, a brytyjski Glaxo Wellcome Found – Polfę Poznań. Polfy w Kutnie i Krakowie należą dziś do izraelskiej grupy Teva (choć zakład krakowski pierwotnie sprzedano chorwackiej firmie Pliva), Polfa Grodzisk Mazowiecki– do węgierskiej spółki Gedeon Richter, Polfa Bolesławiec – do niemieckiej firmy Gerresheimer,Polfa Łódź – do słoweńsko-polskiej spółki Sensilab, jeleniogórska Jelfa – do litewskiej grupy Sanitas (sprzedanej kilka lat temu kanadyjskiej firmie Valeant Pharmaceuticals). Jedynym krajowym potentatem w tej branży jest znany biznesmen Jerzy Starak, który przejął Polfy w Starogardzie Gdańskim (obecnie Polpharma), Lublinie i Warszawie.

 

UZDROWISKA

 

Pierwszym sprywatyzowanym uzdrowiskiem był Nałęczów, sprzedany w 2001 r. holenderskiej firmie East Springs International. Ale dopiero rząd Tuska na masową skalę przystąpił do pozbywania się firm z tej – jakże ważnej społecznie – branży. W ostatnich latach pod młotek poszły uzdrowiska:Ustka, Kraków-Swoszowice, Ustroń, „Solanki” Inowrocław, Połczyn, Cieplice, Wieniec, Przerzeczyn, Świeradów Czerniawa, Kamień Pomorski, Konstancin-Zdrój, Iwonicz oraz Zespół Uzdrowisk Kłodzkich.

 

SEKTOR CHEMICZNY

 

Większość przedsiębiorstw z branży chemicznej została sprzedana jeszcze w latach 90. Firmy z marką Pollena kupili głównie Niemcy („Pollena-Nowy Dwór Mazowiecki”, „Pollena-Racibórz”, „Pollena-Lechia” w Poznaniu), Brytyjczycy („Pollena-Wrocław”, „Pollena-Uroda” w Warszawie) i Holendrzy („Pollena-Bydgoszcz”). Z kolei branżę oponiarską zdominowali Amerykanie (Sanockie Zakłady Przemysłu Gumowego „Stomil Sanok”, Firma Oponiarska „Dębica”) i Francuzi („Stomil-Olsztyn”).

Polską celulozę wykupili również Amerykanie (Zakłady Celulozowo-Papiernicze w Kwidzynie, Przedsiębiorstwo Opakowań „Pakpol” w Białymstoku), ale także Szwedzi (Kostrzyńskie Zakłady Papiernicze), Brytyjczycy (Kieleckie Zakłady Wyrobów Papierowych) czy Francuzi (Śląskie Zakłady Papiernicze „Silesianpap” w Tychach).

Wielu chętnych z zachodniej Europy znalazło się do przejęcia branży cementowej: przede wszystkim Niemcy (Cementownia „Odra” w Opolu, Kombinat Cementowo-Wapienniczy „Warta” w Działoszynie, Cementownia „Nowiny”, Cementownia „Warszawa”, Cementownia „Wejherowo”), lecz także Belgowie (Cementownia „Strzelce Opolskie”, Zakłady Cementowo-Wapiennicze „Górażdże” w Opolu), Francuzi (Kombinat Cementowo-Wapienniczy „Kujawy” w Piechcinie, Cementownia „Małogoszcz”), Irlandczycy (Cementownia „Ożarów”, Cementownia „Rejowiec”).

 

SEKTOR SPOŻYWCZY

 

Wśród pierwszych firm prywatyzowanych w III RP znalazła się najsławniejsza polska fabryka czekolady E. Wedel SA. Najpierw kupił ją amerykański koncern PepsiCo., następnie brytyjska firma Cadbury, później kolejny amerykański koncern Kraft Foods, który jednak na żądanie Komisji Europejskiej musiał się pozbyć warszawskich zakładów, więc sprzedał je japońskiemu koncernowi Lotte Group. Losy Wedla stanowią dobrą ilustrację tego, jak potraktowano polski przemysł spożywczy, nawet ten z ogromnymi tradycjami. Szczególnie aktywni okazali się tu Amerykanie, którzy już na początku lat 90. kupili m.in. Zakłady Przemysłu Cukierniczego „Olza” w Cieszynie, Zakłady Przemysłu Owocowo-Warzywnego „Pudliszki”, rzeszowską „Alimę”, poznańskie zakłady „Amino”. Zainteresowali się także branżą tłuszczową (Nadodrzańskie Zakłady Przemysłu Tłuszczowego w Brzegu), podobnie jak Holendrzy (Zakłady Tłuszczowe „Olmex” w Katowicach, Zakłady Tłuszczowe „Kruszwica”). Natomiast w branży cukrowniczej dominują dziś trzy niemieckie koncerny: Südzucker jest właścicielem cukrowni Cerekiew, Ropczyce, Strzelin, Strzyżów, Świdnica, Pfeifer&Langen – cukrowni w Gostyniu, Miejskiej Górce, Środzie Wielkopolskiej i Glinojecku, zaś Nordzucker – cukrowni w Chełmży i Opalenicy. Należąca wciąż do państwa Krajowa Spółka Cukrowa kontroluje tylko 7 zakładów.

Sprywatyzowano również branżę spirytusową. I tu mocno zaznaczyli swoją obecność zagraniczni inwestorzy kupujący poszczególne Polmosy: Francuzi (w Poznaniu), Szwedzi (w Zielonej Górze), Brytyjczycy (w Łańcucie). Choć znaleźli się też krajowi biznesmeni, tacy jak Janusz Palikot, który jeszcze od rządu Buzka kupił Polmos w Lublinie, czy Aleksander Gudzowaty, któremu rząd Millera sprzedał Polmos we Wrocławiu.

Podobnie było z zakładami tytoniowymi, które zostały przejęte przez wielkie międzynarodowe koncerny: British American Tobacco (Przedsiębiorstwo Wyrobów Tytoniowych w Augustowie), Philip Morris (Zakłady Przemysłu Tytoniowego w Krakowie), Imperial Tobacco (Zakłady Przemysłu Tytoniowego w Radomiu, Wytwórnia Wyrobów Tytoniowych w Poznaniu).

 

KTO SPRZEDAŁ I ZA ILE?

 

Prywatyzację majątku państwowego rozpoczął w 1991 r. rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego, w którym ministrem przekształceń własnościowych był Janusz Lewandowski. Funkcję tę pełnił on także w rządzie Hanny Suchockiej w latach 1992-1993. W sumie jednak dochody z prywatyzacji w pierwszym okresie rządów postsolidarnościowych wyniosły niespełna 1,5 mld zł. Ekipa SLD-PSL, w której za przekształcenia własnościowe odpowiadał Wiesław Kaczmarek, przekroczyła tę kwotę już w pierwszym roku swego urzędowania. W następnych latach prywatyzacja znacznie przyspieszyła: w 1995 r. dochody z niej wyniosły 2,6 mld zł, w 1996 r. – 3,7 mld zł, a w 1997 r. – 6,5 mld zł.

Rekordowa okazała się jednak kolejna kadencja, w której rządził Polską Jerzy Buzek. Jego ministrowie z koalicji AWS-UW, zwłaszcza Emil Wąsacz i Aldona Kamela-Sowińska, już w 1998 r. sprzedali majątek za 7 mld zł, w 1999 r. – za ponad 13 mld zł, w rekordowym roku 2000 – za 27 mld zł, zaś w 2001 r. – za 6,8 mld zł. Dochody z prywatyzacji znacznie zmalały za rządów Leszka Millera (2,8 mld zł w 2002 r. i 4,1 mld zł w 2003 r.), by znów wzrosnąć pod rządami Marka Belki, gdy ministrem skarbu państwa był Jacek Socha (ponad 10 mld zł w 2004 r. i 3,8 mld zł w 2005 r.). Na wstrzymanie masowej wyprzedaży mienia państwowego zdecydował się tylko rząd Prawa i Sprawiedliwości, dlatego był to okres najmniejszych wpływów z prywatyzacji (zaledwie 622 mln zł w 2006 r. i 1,9 mld zł w 2007 r.).

Powrót do forsownej prywatyzacji nastąpił pod rządami Donalda Tuska, szczególnie w jego pierwszej kadencji, gdy resortem skarbu zarządzał Aleksander Grad. Za sprzedany majątek w 2008 r. udało mu się uzyskać kwotę niespełna 2,4 mld zł, w 2009 r. – 6,6 mld zł, a rekordowy okazał się rok 2010, gdy przychody resortu skarbu sięgnęły 22 mld zł. W 2011 r. było to 13 mld zł, a rok później, gdy Grada zastąpił Mikołaj Budzanowski – ponad 9 mld zł. Ostatnie lata, gdy ministrem skarbu jest Włodzimierz Karpiński, nie przyniosły już tak dużych dochodów: w 2013 r. – 4,4 mld zł, a w 2014 r. – tylko 1 mld zł. Czy to oznacza powolne odejście od wyprzedaży majątku narodowego? Nie, po prostu tego majątku jest coraz mniej i nie należy już liczyć na takie kwoty, jak uzyskiwali Wąsacz czy Grad.

 

RZĄDY KOALICJI PO - PSL UZYSKAŁY ZE SPRZEDAŻY MAJĄTKU NARODOWEGO 58,6 MLD PLN

 

W sumie za rządów PO-PSL uzyskano z prywatyzacji ok. 58,6 mld zł. To więcej niż w okresie rządów Buzka, który był dotąd rekordowy pod tym względem (ok. 54,3 mld zł). Natomiast od roku 1991 do 2014 sprzedano majątek państwowy za łączną kwotę ok. 152,5 mld zł. To mniej więcej połowa rocznego budżetu państwa!

 Czy za te pieniądze Polska się rozwinęła? Czy zbudowano autostrady, nowe linie kolejowe, szkoły, szpitale? A może zaoszczędzono te miliardy na jakimś funduszu rezerwowym, by służyły emerytom, którzy przecież budowali sprzedawane zakłady pracy? Niestety nie. Całe dochody z prywatyzacji – i tak przecież znacznie zaniżone w stosunku do wartości sprzedanego majątku – zostały po prostu „przejedzone” przez kolejne rządy, traktujące je jako dodatkowe źródło dochodów budżetowych. W ten sposób my, Polacy, nie mamy już ani majątku wypracowanego przez kilka pokoleń, ani pieniędzy, za które ten majątek został sprzedany.

Czy odpowiedzialni za tę politykę – kolejni ministrowie, premierzy i prezydenci – poniosą kiedyś sprawiedliwą karę? Czy staną przed narodowym trybunałem, który osądzi ten „dorobek polskiej wolności”? Musimy zrobić wszystko, aby tak się stało.

 

Artykuł ukazał się w tygodniku "Nasza Polska" nr 12 (1010) z 24 III 2015 r.

 

Dokumenty, źródła, cytaty:

 

http://www.naszapolska.pl/nowosci,gospodarka,1,1,25_lat_zniewalania_polski_raport,1.html

Paweł Siergiejczyk