MARSZAŁEK POLSKI EDWARD RYDZ - ŚMIGŁY

 Edward Rydz urodził się 11 marca 1886 r. w Brzeżanach (dawne woj. tarnopolskie). Tam uczęszczał do gimnazjum i w 1905 r. uzyskał świadectwo dojrzałości. W okresie szkolnym należał do tajnego kółka samokształceniowego i socjalistycznej organizacji „Promień”.

W latach 1905-1908 kształcił się w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a następnie na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1910 r. studiował malarstwo w Monachium, Norymberdze i Wiedniu. Po powrocie do Krakowa w 1912 r. ukończył ASP.

Od 1908 r. należał do Związku Walki Czynnej.

W latach 1910-1911 odbył obowiązkową służbę wojskową w 4 i 24 pp w Wiedniu.

Od 1910 r. był członkiem Związku Strzeleckiego w Brzeżanach, pełniąc funkcję zastępcy komendanta. Wówczas to przyjął pseudonim „Śmigły”.

W 1912 r. ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Związku Strzeleckiego. W następnym roku został komendantem Związku Strzeleckiego Okręgu Lwowskiego, będąc jednocześnie wydawcą i redaktorem miesięcznika „Strzelec”.

W sierpniu 1914 r. w Legionach Polskich objął dowództwo 3 batalionu kadrowego, z którym brał udział w walkach pod Nowym Korczynem i Uściskowem.

W październiku 1914 r. uczestniczył w ofensywie na Dęblin oraz w bojach pod Anielinem i Laskami.

Od grudnia 1914 r. dowodził 1 pułkiem piechoty Legionów Polskich. Na jego czele brał udział w bitwie pod Łowczówkiem.

W 1915 r. uczestniczył w walkach pozycyjnych nad Nidą, w boju pod Konarami i pod Tarłowem.

Od września do końca października 1915 r. zastępował na Wołyniu dowódcę I Brygady. W tym czasie walczył pod Jabłonką, Kuklami i Kamieniuchą.

W lipcu tego roku dowodził pułkiem w bitwie pod Kostiuchnówką, a następnie w walkach nad Stochodem.

Po kryzysie przysięgowym z lipca 1917 r. w Legionach Polskich został komendantem głównym Polskiej Organizacji Wojskowej (POW).

Na początku listopada 1918 r. objął funkcję ministra spraw wojskowych w Tymczasowym Rządzie Ludowym Republiki Polskiej w Lublinie, otrzymując stopień generała.

W Wojsku Polskim od końca 1918 r. Rydz-Śmigły był dowódcą Okręgu Generalnego Warszawa.

W lutym 1919 r. stał na czele Grupy Operacyjnej „Kowel”, a następnie jako dowódca 1 Dywizji Piechoty Legionów w kwietniu tego roku kierował akcją zdobywania Wilna.

Od grudnia 1919 r. do stycznia 1920 r. dowodził kampanią na Łotwie.

Awansowany do stopnia generała dywizji w kwietniu 1920 r.

Podczas wyprawy kijowskiej dowodził 3 Armią, na czele której 7 maja 1920 r. zajął Kijów.

W czasie odwrotu objął dowództwo nad frontem Południowo-Wschodnim i Frontem Środkowym.

Podczas Bitwy Warszawskiej w sierpniu 1920 r. był dowódcą prawego skrzydła grupy uderzeniowej działającej znad Wieprza, a następnie 2 Armii, którą dowodził do 1922 r.

Jednocześnie od 9 maja 1921 r. do października 1926 r. był Inspektorem Armii w Wilnie.

„Pod względem mocy charakteru i woli stoi najwyżej pośród generałów polskich. Z podwładnymi jest równy, spokojny, pewny siebie i sprawiedliwy. (…) Polecam każdemu dla dowodzenia armią. Jeden z moich kandydatów na Naczelnego Wodza” – taką opinię na temat Edwarda Rydza-Śmigłego sporządził w grudniu 1922 r. Józef Piłsudski.

W trakcie zamachu majowego w 1926 r. poparł marszałka Piłsudskiego, przysyłając mu do Warszawy część oddziałów garnizonu wileńskiego.

W październiku 1926 r. mianowany został Inspektorem Armii w Warszawie.

 Po śmierci Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 r. na podstawie dekretu prezydenta Ignacego Mościckiego objął stanowisko Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, dające ogromne uprawnienia.

W lipcu 1936 r. premier Felicjan Sławoj-Składkowski wydał okólnik, w którym stwierdzał: „Generał Rydz-Śmigły, wyznaczony przez Marszałka Piłsudskiego, jako pierwszy Obrońca Ojczyzny, i pierwszy współpracownik Pana Prezydenta w rządzeniu państwem, ma być uważany i szanowany, jako pierwsza w Polsce osoba po Panu Prezydencie Rzeczypospolitej”.

10 listopada 1936 r. Edward Rydz-Śmigły otrzymał stopień generała broni. Dzień później w Święto Niepodległości dekretem prezydenta Mościckiego mianowany został Marszałkiem Polski.

Po 1935 r. Edward Rydz-Śmigły rozpoczął prace nad 6-letnim planem unowocześnienia sił zbrojnych.

W 1939 r. w czasie kampanii polskiej pełnił funkcję Naczelnego Wodza. W nocy z 6 na 7 września opuścił Warszawę i przeniósł swoją kwaterę do Brześcia nad Bugiem.

Po wkroczeniu wojsk sowieckich na terytorium Rzeczypospolitej, 17 września wraz z rządem polskim i prezydentem Mościckim przekroczył granicę polsko-rumuńską z zamiarem przedostania się do Francji i kontynuowania walki u boku aliantów.

Internowany przez władze rumuńskie, 7 listopada 1939 r. złożył rezygnację z funkcji Naczelnego Wodza.

Ocena działań marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego w 1939 r. jest i zapewne jeszcze długo będzie tematem sporów i dyskusji.

Prof. Marian Zgórniak oceniając działania marszałka Rydza-Śmigłego oraz ministra spraw zagranicznych Józefa Becka z  1939 r. pisał: "Nie popełnili błędu, ponieważ w okolicznościach, w jakich przyszło im działać, nie było w zasadzie lepszego wyjścia. Nie byli geniuszami, ale zrobili lepiej lub gorzej to, co do nich należało. Historia obeszła się z nimi okrutnie, ale taki jest już los polityków, którzy przegrali. Oczywistym ich sukcesem stało się to, że wojna Hitlera z Polską nie stała się wojną lokalną. Stała się początkiem wielkiej wojny, w której Zachód walczył również o Polskę. W chwili, gdy we wrześniu 1939 roku przegrywała Polska, przegrywała także Europa".

Po internowaniu w Rumunii Edward Rydz-Śmigły początkowo umieszczony został w miejscowości Craiova. Później przewieziono go do górskiej wioski Dragoslavele, gdzie przebywał pod strażą żandarmerii rumuńskiej.

10 grudnia 1940 r. udało mu się uciec i nielegalnie przekroczyć granicę rumuńsko-węgierską.

Do jesieni 1941 r. przebywał w Budapeszcie.

W październiku 1941 r. przez Słowację powrócił do okupowanej Polski i zamieszkał w Warszawie.

Zmarł na atak serca 2 grudnia 1941 r. Pochowany został na Cywilnym Cmentarzu na Powązkach pod nazwiskiem Adama Zawiszy.

W tekście napisanym we wrześniu 1941 r. na Węgrzech Edwaerd Rydz-Śmigły odnosząc się do stawianych mu zarzutów dotyczących kampanii polskiej 1939 r. pisał: „Dziś żyjemy pod świeżym wrażeniem klęski, powstają w nas te same uczucia samooskarżenia, jak u naszych pradziadów po rozbiorach. W blasku zwycięstwa topnieją wszystkie winy, w mroku klęski nawet słabości i omyłki urastają do rozmiarów zbrodni. Ludzie szukają winnych, głoszą pomstę za swój zawód, za swoje nieszczęście”. („Zeszyty Historyczne” (Paryż) 1962, nr 2)

Edward Rydz-Śmigły odznaczony był m.in. Orderem Orła Białego, Orderem Virtuti Militari kl. II i V, Krzyżem Niepodległości z Mieczami, Orderem Polonia Restituta kl. I, II, i III, czterokrotnie Krzyżem Walecznych oraz Złotym Krzyżem Zasługi.

 Czy naczelny wódz miał prawo wyjechać z kraju i zostawić armię? Jakie były tego konsekwencje? Te pytania powracają w 75. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej. Propaganda niemiecka nazywała Edwarda Śmigłego-Rydza tchórzem. Kampanię oszczerstw kontynuowali po wojnie władający Polską komuniści, twierdząc, że uciekając do Rumunii, dopuścił się zdrady stanu i razem z „sanacyjną kliką” był winny upadku Polski.

W III RP coraz częściej słychać jednak opinie, że marszałek postąpił słusznie – wyjechał, gdyż nie chciał kapitulować przed Niemcami. Przyświecała mu jedna myśl – kontynuowanie walki dzięki odbudowanemu na Zachodzie wojsku.

Poglądy o zdradzie, tchórzostwie, pogrążeniu Polski przez sanację, której uosobieniem był marszałek Śmigły, głosiła część antysanacyjnej opozycji, która utworzyła w Paryżu pierwszy emigracyjny rząd Władysława Sikorskiego. Powoływano komisje do wykrycia winnych, składano wnioski o ich rozliczenie, z pozbawieniem obywatelstwa i postawieniem przed sądem włącznie. Jakże przypominało to propagandę stosowaną w tym samym czasie przez niemieckiego okupanta. Atmosfera linczu wobec przedwrześniowych władz ułatwiła skazanie po wojnie wielu polskich patriotów z dekretu o „faszyzacji kraju i odpowiedzialności za klęskę wrześniową”.

NAJWYŻEJ POŚRÓD GENERAŁÓW POLSKICH

W grudniu 1922 r. Józef Piłsudski napisał o Edwardzie Śmigłym-Rydzu: „...nie zawiódł mnie ani w jednym wypadku... pod względem mocy charakteru i woli stoi najwyżej pośród generałów polskich... jeden z moich kandydatów na Naczelnego Wodza”. Ówczesny pierwszy marszałek Polski miał jedno „ale” wobec przyszłego, drugiego marszałka Polski: „Nie jestem pewien jego zdolności operacyjnych w zakresie prac naczelnego wodza i mierzenia sił nie czysto wojskowych, lecz całego państwa, swego i nieprzyjacielskiego”. W przeciwieństwie do PRL-owskich fałszerstw, odkłamywana w III RP historia jest wobec Śmigłego coraz bardziej łaskawa. Główna teza na jego obronę brzmi: we wrześniu 1939 r. dowodził dobrze. Stosując technikę manewru, przedłużył opór polskiej armii. Późniejsza klęska Francji pokazała, że nie mieliśmy czego się wstydzić. Szef francuskiej misji wojskowej w Polsce, gen. Faury, porównując opór Polaków w 1939 r. i Francuzów w 1940 r. wykazywał, że Śmigły-Rydz lepiej prowadził wojnę niż gen. Maurice Gamelin, francuski wódz naczelny. Z kolei gen. Herman Pokorny podkreślał, „jak fachową i gruntowną pracę wykonały polskie dowództwa wojskowe z okresu przedwojennego – pracę, która w swej wzorowości może służyć za przykład każdej armii świata”.

„Z BOLSZEWIKAMI NIE WALCZYĆ...”

 Nie oznacza to, że we wrześniu nie popełniono błędów w dowodzeniu. Piłsudczyk płk Wacław Lipiński (krytyczny wobec przedwojennej polityki Rydza) w opracowaniu „Wojna polsko-niemiecka” napisał: „Uniknięcie tych błędów i zaniedbań nie odmieniłoby stosunku sił gospodarczych i militarnych i nie odwróciłoby katastrofy...”.

Największym błędem było nieogłoszenie stanu wojny z ZSRS. Słynny rozkaz Edwarda Śmigłego Rydza do wojska z 17 września 1939 r.: „Z bolszewikami nie walczyć...” miał dalekosiężne skutki. Nie tylko nie wzywał do oporu przeciwko najeźdźcy, ale w praktyce usankcjonował sowiecką agresję. Rozkaz ten ograniczył również późniejsze działania polskich władz. Gdyby Rzeczpospolita była od 17 września w stanie wojny ze Związkiem Sowieckim, to po agresji Hitlera na swojego byłego sojusznika 22 czerwca 1941 r., rozmowy polsko-sowieckie musiałyby dotyczyć układu pokojowego. Dopiero potem można byłoby formułować koncepcje współpracy i działań sojuszniczych.

 Układ pokojowy wtedy zawarty (Hitler maszerował już na Moskwę) musiałby jednoznacznie odrzucić aneksje terytorialne Rosji z 1939 r., a nie – jak w układzie Sikorski-Majski (30 czerwca 1941 r.) – zawierać mgliste sformułowanie: „Rząd ZSRR uznaje, że traktaty sowiecko-niemieckie z 1939 r., dotyczące zmian terytorialnych w Polsce, utraciły swoją moc”. W zaistniałej sytuacji polski rząd nie mógł jednak wymóc na Stalinie, aby potępił zdradziecki najazd i zrezygnował z pretensji do naszych ziem.

Postawa władz RP w 1939 r. ułatwiła również sytuację Rumunii, która stwierdziła, że nie ma podstaw prawnych dla zadziałania sojuszu obronnego zawartego w 1921 r. z rządem polskim przeciw Rosji. Rumuni chcieli pójść jeszcze dalej – pod naciskiem III Rzeszy domagali się (całe szczęście bezskutecznie), aby po przekroczeniu granicy polskie władze zrzekły się swoich konstytucyjnych uprawnień, a więc podały się do dymisji. Jerzy Łojek w „Agresji 17 września 1939” pisał, że deklaracja rządu, mówiąca o zaistnieniu stanu wojny z drugim najeźdźcą, była konieczna: „Wyjaśniłaby rolę ZSRR wobec Niemiec całej światowej opinii publicznej, a to ogromnie utrudniłoby później rządom Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych szukanie porozumienia ze Związkiem Radzieckim za tzw. wszelką cenę. [...] Być może losy Polski w Drugiej Wojnie Światowej wyglądałyby wtedy inaczej”.

DYLEMATY NA CZEREMOSZU

18 września 1939 r., około godziny 4.00, Edward Śmigły-Rydz przekroczył graniczny most z Rumunią na Czeremoszu. Podobno do końca się wahał, rozważał możliwości przedzierania się do walczących. Podczas ostatniej odprawy w Kutach miał powiedzieć do Ignacego Mościckiego: „A więc, Panie Prezydencie, jak umówiliśmy się – ja zostaję z wojskiem”. Już po przejściu granicy chciał wrócić do kraju, ale jego otoczenie – zarówno politycy, jak i wojskowi – nalegali na szybki wyjazd do Francji. Nikt nie przypuszczał, że za chwilę zostaną internowani, że wpadną w „rumuńską pułapkę”.

We wspomnieniach Edward Śmigły-Rydz zapisał: „Dnia 17 września znalazłem się w sytuacji, w której o jakimkolwiek dowodzeniu nie mogło być mowy. Postanowiłem, mając przy tym zapewnienie rumuńskie, przedostać się do Francji lub Anglii... Nie było dla mnie rzeczy łatwiejszej, jak znaleźć śmierć w drodze z Kosowa ku granicy. Nie było nic łatwiejszego, jak udać się do któregoś z najbliższych oddziałów czy też samolotem do oblężonej Warszawy lub grupy Kutno, lecz gdy [...] pomyślałem, kto będzie tę wojnę polską nadal prowadził i sprawy polskiej bronił nie tylko wobec nieprzyjaciela, lecz i wobec Sprzymierzonych – postanowiłem nie ulec sentymentom osobistym, łatwym do wykonania i prowadzić walkę nadal...”.

POLITYCZNE PORACHUNKI

Czy naczelny wódz mógł liczyć na przedostanie się do Francji? „Droit de passage”, czyli prawo tranzytu przez Rumunię miały tylko cywilne władze II RP. Internowanie obcego wojska przez kraj neutralny, jakim była wówczas Rumunia, było zgodne z konwencją haską z 1906 r. Zatrzymano nawet, całkowicie bezprawnie, prezydenta i rząd. Faktem jest jednak, że wielu wojskowym udało się wydostać z Rumunii. Generał Władysław Sikorski np. przekroczył granicę na Czeremoszu półtorej godziny po marszałku, ale nie został internowany. Po kilku spotkaniach z przedstawicielami francuskich władz politycznych i wojskowych... przyjął propozycję tworzenia polskiej armii i rządu we Francji. Wiele kreciej roboty wykonała ambasada polska w Bukareszcie, która poparła internowanie naczelnego wodza.

Edward Śmigły Rydz pisze dalej: „Na moją decyzję wyjazdu z kraju wpłynęło poza tym to, że otrzymałem informację, iż pewna grupa weszła w pertraktacje z niektórymi politycznymi i wojskowymi czynnikami francuskimi, by – wykorzystując nieuniknioną porażkę Polski – dojść za cenę tak właściwego tym czynnikom oportunizmu politycznego do zrzeczenia się praw do całego szeregu zobowiązań – do opanowania władzy i przeprowadzenia porachunków politycznych...”.

Dodać trzeba, że gen, Władysław Sikorski miał słuszny żal do sanacyjnych polityków. Odsunięty od władzy po przewrocie majowym, nie został również zmobilizowany we wrześniu 1939 r. Kilkakrotnie prosił Edwarda Śmigłego-Rydza o jakikolwiek przydział, oferował nawet swoje kontakty we Francji, ale marszałek nie odpowiadał.

POGWAŁCENIE PRAWA

Edwarda  Śmigłego-Rydza przetrzymywano najpierw w Craiowej (daleki, południowo-zachodni zakątek Rumunii), a potem w małej miejscowości na południu Karpat. W listopadzie 1939 r., pod wpływem nacisków urzędującego już premiera Władysława Sikorskiego, musiał zrzec się funkcji naczelnego wodza (choć w ówczesnej sytuacji nie było to konieczne). Nowa ekipa rządowa, w emigracyjnych warunkach, rozpoczynała rozprawę z sanacją. To nie wyjazd marszałka z Polski był zdradą, ale przejęcie władzy przez gen. Sikorskiego w niemałym stopniu nosiło znamiona zamachu stanu. Sikorski zdecydował się tworzyć rząd w momencie, kiedy legalne władze cały czas istniały. Bezpardonowa walka z przeciwnikami politycznymi (szukanie winnych klęski, zamykanie senatorów w obozach na terenie Francji i Anglii, brak interwencji w sprawie internowanych w Rumunii) skończyło się dla niego tragicznie – zdaniem niektórych zginął w zamachu w Gibraltarze.

Można oczywiście twierdzić, że zmiana ekipy rządzącej odbyła się zgodnie z normami konstytucyjnymi. Ponieważ internowane władze polskie nie mogły pełnić swoich obowiązków, musiały podać się do dymisji. Na mocy konstytucji prezydent miał prawo wyznaczyć swojego następcę. Początkowo mianował jednak nie Władysława Raczkiewicza, ale gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego (wcześniej – od 1 września – obowiązki następcy pełnił Śmigły-Rydz), ale pod wpływem opozycji skupionej wokół Sikorskiego nie zgodzili się na niego Francuzi. Była to brutalna ingerencja w nasze sprawy wewnętrzne z pogwałceniem prawa międzynarodowego. Z kolei najstarszym rangą generałem służby czynnej, który powinien objąć zwierzchnictwo nad polskim wojskiem na Zachodzie, był Kazimierz Sosnkowski, ale Władysław Sikorski nie przekazał mu władzy. Naczelnym wodzem Sosnkowski został dopiero po tragedii w Gibraltarze.

CIĄGŁOŚĆ PAŃSTWA

Niezależnie od oceny Władysława Sikorskiego i sposobu przejęcia przez niego władzy, gabinet, którym kierował, był w pełni legalnym reprezentantem polskich interesów wobec państw sojuszniczych i całego świata. Umożliwiła to właśnie decyzja władz II RP i naczelnego wodza Edwarda Śmigłego-Rydza o opuszczeniu kraju 18 września 1939 r. Rząd londyński, nie wchodząc tu w spory o jego rolę, przez 50 lat stał jednoznacznie na straży niepodległości Polski, podważając układy jałtańskie.

http://dzieje.pl/postacie/edward-rydz-smigly

http://niezalezna.pl/59716-marszalek-smigly-rydz-nie-zdradzil