foto1
Kraków - Sukiennice
foto1
Lwów - Wzgórza Wuleckie
foto1
Kraków - widok Wawelu od strony Wisły
foto1
Lwów - widok z Kopca Unii Lubelskiej
foto1
Lwów - panorama
Aleksander Szumański, rocznik 1931. Urodzony we Lwowie. Ojciec docent medycyny zamordowany przez hitlerowców w akcji Nachtigall we Lwowie, matka filolog polski. Debiut wierszem w 1941 roku w Radiu Lwów. Ukończony Wydział Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej. Dyplom mgr inż. budownictwa lądowego. Dziennikarz, publicysta światowej prasy polonijnej, zatrudniony w chicagowskim "Kurierze Codziennym". Czytaj więcej

Aleksander Szumanski

Lwowianin czasowo mieszkający w Krakowie

DZIECI W POLSCE W HOLOKAUŚCIE

Autor Zbigniew Karol Rogowski "Nasza Polska"

Współczesne media elektroniczne znajdujące się w rękach członków narodu wybranego "specjalizują sie" w tworzeniu nowych idoli dla młodzieży. Tym idolem ma być silny i męski murzyn.  Biały mężczyzna to kompletna niedojda, słaby i nieudolny. Celem tej propagandy, która odnosi duże sukcesy, jest doprowadzenie do tego , aby młode, białe dziewczyny wybierały za partnerów murzynów. Szczególnie MTV ma tu duże "zasługi", wprowadziła na rynek quasi-muzykę, inaczej rytmiczny bełkot bez melodii, "gangsta rap", która promuje przemoc przeciwko białym (kill whitey) i traktowanie białych dziewczyn jak dziwki i szmaty, zaś murzynów jako wzór siły i męskości.

 Czy jak czytasz "polskie" gazety, słuchasz "polskiego" radia, oglądasz "polską" telewizję, ...oglądasz "polskie" filmy, ...czy nie czujesz się dyskryminowanym, pogardzanym i poniżanym członkiem mniejszości ...we własnym kraju?!

 "Kwestia żydowska jeszcze jakiś czas będzie zajmowała umysły Polaków, lecz ulegnie to zmianie na naszą korzyść, gdy zdołamy wychować choć dwa pokolenia polskie." Fragment z referatu Jakuba Bermana wygłoszonego na posiedzeniu egzekutywy Komitetu Żydowskiego w Warszawie w kwietniu 1945 r.

  W stanie wojennym zajmowałem się m.in. kolportażem wydawnictw tzw. drugiego obiegu. Za takie działania w razie wpadki groziło długie więzienie, często przepadek mienia, czasami śmierć. Pośród tej "bibuły" były również książki Jana Tomasza Grossa tematycznie nie związane ze sprawami polsko żydowskimi. Dzięki takim jak ja JanTomasz Gross zarabiał pieniądze, gdyż książki były kupowane przez czytelników. Ja na tym nic nie zarabiałem, przeciwnie, ponosiłem koszty materialne, o stressie nie wspomnę. Wtedy nie wiedziałem że ten osobnik jest wyjątkowym szubrawcem i zajadłem wrogiem Polski i Polaków.          

Jan Tomasz Gross - Strach Grossa czy jego obłęd? Mamy kolejny żydowski przekręt i historyczne mataczenia, a Żydzi uważają się za inteligentnych? - Chyba wśród robali :-

Jan Tomasz Gross, polakożerca o symptomach obłędu, buduje za oceanem swoją pozycję naukowca na oszczerczych oskarżeniach Polaków o rzekome zbrodnie dokonane w Jedwabnem i w tragicznych godzinach pogromu kieleckiego, ewidentnej prowokacji NKWD -UB .Po kiczu grafomańsko - kłamliwym- książce "Sąsiedzi" Gross wydał właśnie nie mniej antypolską pozycję Strach" z antypolska przedmową dyrektora antypolskiego wydawnictwa "Znak" Henryka Woźniakowskiego braciszka rodzonego - niemiecko - antypolskiej  Róży Thun , żony Franza Grafa von Thun und Hohenstein . O "Strachu" napisał Stanisław Dziwisz: "budzi demony antypolskości i antysemityzmu". Aby paszkwil Grossa trafił w tłum Henryk Woźniakowski w przedmowie napisał: "(...) podczas okupacji miały miejsce zbrodnie na Żydach dokonywane przez Polaków, a tacy Polacy ukrywający Żydów, po wojnie spotykali się ze społecznym ostracyzmem i ukrywali swoje czyny(...)".

ANTYSEMITYZM POLSKI PO AUSCHWITZ

Żydzi ginęli masowo jako skutek realizacji zbrodniczej ideologii Hitlera, która zakładała totalną zagładę niemieckich, a w następstwie podboju Europy Żydów europejskich. Siłę sprawczą Holokaustu, choć brzmi to jak surrealizm do entej potęgi, stanowili... rdzenni Żydzi! Niemieccy Żydzi jako narzędzie biologicznego unicestwienia współplemieńców na skalę masową! Byli to Żydzi w cywilnych ubraniach, urzędnicy agend Hitlera na szczeblu administracyjnym oraz Żydzi w mundurach najwyższych oficerów Wehrmachtu, a nawet w mundurach formacji SS ze złowieszczym emblematem trupiej czaszki. Aby ułatwić  Grossowi (który ma żydowskie korzenie po ojcu, matka była Polką, walczyła nawet w AK) zadanie w doborze materiału dokumentalnego do proponowanej przeze mnie książki, przypomnę o niepodważalnych faktach, które doprowadziły do apokaliptycznego unicestwienia jego współplemieńców. Oto rdzenny Żyd stał się prawdziwym rekinem hitlerowskiej ideologii i jednym z głównych patronów, ba, animatorów ostatecznego rozwiązania (Endlosung), czyli masowej eksterminacji braci w Mojżeszu!

ZAGŁADA ŻYDÓW W JEDWABIEŃSKIEJ STODOLE

To Reinhard Heydrich, generał SS, od 1939 r. szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (podlegały mu wszystkie obozy koncentracyjne, w których zdecydowaną większość stanowili Żydzi).

On to przewodniczył w styczniu 1942 r. zbrodniczej w założeniu konferencji poświęconej Endlosung, na której zdecydowano (i ustalono wytyczne) o biologicznej zagładzie Żydów... Owe zalecenia wynikające ze strategii ostatecznego rozwiązania znalazły tragiczne odbicie także w późniejszym niemieckim sprawstwie spalenia Żydów w jedwabieńskiej stodole. I w innych niezliczonych aktach ludobójstwa. Przypominając o decydującej o losie Żydów podberlińskiej konferencji, wybitny historyk, profesor uniwersytetu monachijskiego Friedrich Glum, pisze na kartach swej książki "Narodowy socjalizm" (1962): Przewodniczącym konferencji w Wannsee był Reinhard Heydrich, syn rdzennego Żyda... (s. 413). Owo przypomnienie dedykuję  Grossowi, gdyby zechciał się zabrać za pisanie sugerowanej książki. Żydzi na najwyższych szczeblach dowódczych u führera... Wzbogacę potrzebną wiedzę  Grossa także przypomnieniem, iż ober egzekutorem misji biologicznego wyniszczenia Żydów był... brat w Mojżeszu generała SS Heydricha niejaki Adolf Eichman, także rdzenny Żyd, który zniemczył swoje nazwisko, dodając do rodowego nazwiska Eichman - jedno "n". To Eichman wysyłał współplemieńców masowo do komór gazowych. Ironią losu było to, że ofiary Holokaustu uśmiercano cyklonem B, którego wynalazcą był rdzenny Żyd Fritz Faber, niegdysiejszy laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. W wyniku aktywności Eichmana do obozów zagłady trafiło blisko 12 milionów ludzi!

ANTYPOLSKI "WYBÓR ZOFII"

Po wojnie były liczne próby zniesławiania Polaków (co trwa do dzisiaj) jako rzekomych współsprawców Holokaustu. Piramidalnym przykładem takiego usiłowania jest książka Styrona "Wybór Zofii", według której powstał film w reżyserii Pakuli. Oto ojciec tytułowej bohaterki, granej przez Meryl Streep, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, humanista, miał być pierwszym człowiekiem, który wpadł na pomysł masowej eksterminacji Żydów! Polak, wykładowca szacownej uczelni, miałby być pomysłodawcą takiej apokalipsy i to na kilka dobrych lat przed tym, jak na taki sam pomysł wpadła elita SS i SD. Czy po premierze filmu "Wybór Zofii" zareagowały na tę fabularną brednię polskie placówki dyplomatyczne lub sam MSZ (gdzie był Bartoszewski)? Bynajmniej. Natomiast uczynił to mieszkający w Wiedniu - a mógł to być krok jedynie symboliczny - syn znakomitego pedagoga i rektora UJ, dr Wojciech Lehr-Spławiński. Ta i podobne kampanie oszczerstw mogły się okazać zapładniające na chory z nienawiści do Polski, Polaków i polskości umysł  Grossa. Panie Gross, przypomnę Panu o "Liście 77", która obejmowała najwyższych rangą oficerów-Żydów, gotowych przelać krew dla Hitlera! Był wśród nich gen. Helmut Wilberg, twórca koncepcji blitzkriegu - wojny błyskawicznej (wdrożonej w napaści na Polskę!). To dzięki blitzkriegowi hordy Wehrmachtu i formacji SS oraz Gestapo mogły wkrótce uczestniczyć w morderczym polowaniu na Polaków, w tym także na polskich Żydów.

Jedwabne było jednym z milowych kamieni aktów ludobójstwa na mieszkańcach polskiej ziemi. Żydowscy oficerowie Wehrmachtu -  8 generałów pułkowników, 5 generałów majorów i 23 pułkowników.

Większość z nich otrzymała od führera najwyższe odznaczenia - Żelazny Krzyż I klasy. Tak, panie Gross! Ci żydowscy pretorianie Hitlera, współuczestniczący w zbrodni ostatecznego rozwiązania, należeli do tego wcale niemałego odłamu żydowskiej społeczności w Niemczech, która w latach krzepnięcia władzy Hitlera oceniała go pozytywnie. Wyrazem tego był m.in. głos znanego żydowskiego działacza Zvi Cohena, który stwierdził: - "Gdyby Hitler nie był antysemitą, nie opieralibyśmy się jego ideologii. Hitler uratował Niemcy". O zaangażowaniu niemieckich Żydów, także tych, a może przede wszystkim tych w mundurach  zbrodniczej apokalipsy Hitlera, napisał przed kilku laty, bardzo obszernie dokumentując temat zdjęciami, brytyjski dziennik "Daily Telegraph". Niezależnie od personaliów" Listy 77", brytyjska gazeta przypomniała o żydowskich korzeniach feldmarszałka Erharda Milcha, skazanego w procesie norymberskim na 10 lat więzienia za współsprawstwo zbrodni niemieckich.

Hitler i Göring doskonale wiedzieli o żydowskim pochodzeniu feldmarszałka Milcha, lecz by to zatuszować, ustalili dlań odpowiedni życiorys. Otóż dokonali mistyfikacji, że prawdziwym ojcem Milcha miał być wuj jego matki, katoliczki, dowodząc tym samym (na własny użytek), iż był dzieckiem nieślubnym, bo zrodzonym nie z ojca Żyda, lecz z ojca goja, jakim był jego wuj. Göring wszak kiedyś powiedział: - "Ja decyduję, kto jest Żydem...". Przypomnijmy, że feldmarszałek Milch był zastępcą Göringa, wodza Luftwaffe, więc współodpowiedzialnym za bombardowanie obiektów cywilnych, w tym szpitali w podbijanych krajach. Od bomb ginęli także jego bracia w wierze...

Młody amerykański badacz historii Niemiec Bryan Rigg, pracujący na Cambridge University, w artykule we wspomnianym "Daily Telegraph", któremu dał tytuł "Żydzi, którzy nosili się jako naziści", dodał do wspomnianej "Listy 77" nazwiska jeszcze ponad 60 oficerów - Żydów, którzy służyli wiernie führerowi w Wehrmachcie, Luftwaffe i w marynarce wojennej. Stanowili tym samym zaplecze dla dokonujących zbrodni i ich siłę napędową na podbitych społeczeństwach przez  formacje SS i SA oraz Gestapo (a także zbrodniarzy w mundurach Wehrmachtu), co umożliwiło okupantowi wprowadzenie ludobójczego procederu również w obozach koncentracyjnych w Auschwitz, Treblince, na Majdanku, którego ofiarami byli Polacy i Żydzi. Niejako więc firmowali również niemiecką zbrodnię w Jedwabnem i w innych regionach Polski, gdzie podobnie mordowano ludzi przez spalanie w stodole, co stało się jakby znakiem firmowym niemieckiego okupanta. Jak przypomina Mr. Rigg, niektórzy z nich byli pół-Żydami lub tzw. mischlingami, czyli mieszańcami (według niemieckiej ówczesnej nomenklatury mischling to jedna czwarta Żyda), jednakże istnieli z uwagi na talenty zaakceptowane przez reżim nazistowski. Przytoczone wyżej fakty to tylko część zbrodniczych grzechów niemieckich Żydów na służbie u fuhrera. W okupowanej Polsce ich polscy współplemieńcy z Judenratów  w mundurach żydowskiej policji kolaborowali z Niemcami, okazując szczególne okrucieństwo wobec własnych ludzi. Kronikarz  getta warszawskiego Emanuel Ringelblum pisał: "Okrucieństwo policji żydowskiej bardzo często bywało wyższego rzędu niż Niemców, Ukraińców, Łotyszy". Wstrząsający opis poczynań policji żydowskiej w getcie zawarł we wspomnieniach Baruch Goldstein, w okresie przedwojennym organizator bojówek żydowskiego Bundu. Pisał: "Z poczuciem bólu wspominam żydowską policję, tę hańbę pół miliona Żydów w warszawskim getcie (...) Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów spadała na getto, jak banda dzikich zwierząt (stali się mimowolnymi wykonawcami nakazów Endlosung, wypracowanych przez rdzennego Żyda Heydricha!"/ . Każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał 7 osób, aby je poświęcić na ołtarzu dyskryminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł schwytać - przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą.

DYSKRYMINACJA POLAKÓW

W tych tragicznych latach, w odróżnieniu od hańbiących praktyk żydowskich policjantów, Polacy ratowali z getta przede wszystkim dzieci. Prawdziwą bohaterką okazała się Irena Sendler, pielęgniarka-aryjka, która uratowała zza muru 2500 dzieci, przemycając je w trumnach i w workach na kartofle. Wszystkie te maluchy znalazły bezpieczny azyl w aryjskich domach.

Inną taką bohaterką była mieszkająca w Kalifornii Irena Odyka. Wiele mi opowiadano o jej dokonaniu. Odyka pod samym nosem Gestapo ukrywała i uratowała kilkudziesięciu Żydów. I znalazł się sprawiedliwy rabin, który w wywiadzie radiowym mówił o bohaterskiej Polce. To rabin Harold Schulweis (chętnie udostępnię panu, panie Gross, jego adres), który powiedział: - "W okresie rosnącej polaryzacji, ksenofobicznego nacjonalizmu na świecie, przemocy i egoizmu powstaje absolutna konieczność, by nasze dzieci poznały prawdziwych moralnych bohaterów z krwi i kości, takich jak pani Odyka. Czy uczniowie szkół, także młodzi Żydzi i młodzi parafianie spotkali się kiedykolwiek z tą dzielną kobietą? Niechże dzieci okresu po Holokauście zetkną się z dowodami na to, że Boża iskra rozświetliła ciemność hitlerowskiej nocy. W tych tragicznych latach żydowskiej martyrologii, gdy Polacy ratowali Żydów w miastach i wsiach (za co tylko w okupowanej Polsce groziła kara śmierci) Ameryka, w której dziś zapuścił korzenie  Gross, nie chciała przyjąć transportu Żydów, płynącego z Europy" Zaraz po wojnie zilustrował to film fabularny francuskiego reżysera Louisa Daquina Pierwszy po Bogu, opisujący desperacką sytuację kapitana statku, który zatopił go u wybrzeża Ameryki, aby zmusić władze tego kraju do ratowania i przejęcia Żydów, także polskich, których na szlaku z Europy żaden kraj nie chciał przyjąć. W Europie groziła im zagłada - może nawet w obozie w Auschwitz albo los palonych w stodole na podobieństwo niemieckiej zbrodni w Jedwabnem. Kuzynka prezydenta Roosevelta Laura T. Delano zasłynęła w owym czasie dyskryminującym komentarzem odnośnie ewentualnego przyjęcia dzieci żydowskich, oświadczając: - "Dwadzieścia tysięcy umorusanych maluchów w szybkim tempie wyrośnie na dwadzieścia tysięcy paskudnych Żydów"... W tym samym mniej więcej czasie wspomniana Irena Sender ratowała z warszawskiego getta umorusane, z racji organicznej biedy żydowskie pacholęta (co pan na to, panie Gross?).

NIEWDZIĘCZNOŚĆ

Po wojnie Żydzi, często również ci bardziej znani, nie potrafili wyrazić wdzięczności dla Polaków, którzy ratowali ich współplemieńców. Co gorsza, oczerniali nas, nie szczędzili paszkwilanckich opowieści i komentarzy. Wystarczy wspomnieć choćby polskiego Żyda, którego uratował od gułagu gen. Władysław Anders, przyjmując do II Korpusu tworzonego z ZSRR. To Menahem Begin, przyszły premier Izraela - w wojsku gen. Władysława Andersa kapral, który w Palestynie zdezerterował z polskich szeregów, by włączyć się z podobnymi mu dezerterami w akcje terrorystyczne przeciwko Brytyjczykom. W 1947 r. ten syjonista - terrorysta poprowadził Żydów - terrorystów do wysadzenia brytyjskiego hotelu King - David w Jerozolimie, w którym zginęło przeszło 90 Brytyjczyków i wielu Żydów.  Po wojnie w wywiadzie dla holenderskiej tv powiedział: - "Nigdy nie odwiedzę kraju mego urodzenia, Polski". Wśród Polaków nie było zdrajców, walczyli przeciwko Niemcom. Lecz jeśli chodzi o Żydów kolaborowali z Niemcami. Spośród 30 milionów Polaków wielu ratowało Żydów.  Dziesiątki tysięcy katolickich księży w Polsce wydawało Żydom do aryjskich papierów

metryki chrztu.

Autor bestsellerowego "Malowanego ptaka" Jerzy Kosiński, ukrywany na polskiej wsi, zawarł na kartach tej książki antypolskie oszczerstwa. Przybytkiem szczególnie oszczerczego antypolonizmu jest Simon Wiesenthal Center w Los Angeles, noszący właśnie imię tego polskiego Żyda, który przed wojną jadł polski chleb, mógł swobodnie uprawiać religijne i kulturowe praktyki. Przez pewien czas związał się nawet z polskim harcerstwem. Centrum grupuje ludzi o antypolskim nastawieniu, tu odbywają się pokazy filmów o antypolskiej wymowie, na jego stronach internetowych do niedawna znajdowało się blisko 60 antypolskich haseł. Przed budynkiem widywałem Żydów rozdających ulotki o zniesławiających nas treściach. W Simon Wiesenthal Center odbył się premierowy pokaz antypolskiego filmu

"Z piekła do piekła", którego fabułą jest pogrom Żydów w Kielcach dokonany rzekomo przez polską tłuszczę.

 Producentem hańbiącego nas obrazu był Artur Brauner, mieszkający w Berlinie polski Żyd, uratowany w czasie wojny przez ukrywających go polskich wieśniaków. Wiesenthal doskonale wiedział o antypolskiej postawie Centrum jego imienia w Los Angeles, zapewne ją inspirował. Niewdzięczny również i za to, że w czasie wojny młodzi akowcy uratowali jego żonę Cylę, przechowując ją wśród swoich, Wiesenthal,  był agentem Gestapo.

 O tę współpracę oskarżył go ni mniej, ni więcej tylko kanclerz Austrii Bruno Kreisky, sam wyznania mojżeszowego. Fakt godny refleksji. Również i nad tym, że w owym czasie, gdy niemieccy Żydzi walczyli w szeregach armii, która podbiła Polskę i która utorowała drogę do ludobójstwa Polaków, Żydów, Cyganów, to w owym czasie polscy chrześcijanie spieszyli z pomocą zagrożonym żydowskim współobywatelom. I tak polskie organizacje podziemne dostarczały tysiącom Żydów fałszywych dokumentów, schronienia, opieki lekarskiej, żywności. Polscy lekarze, ryzykując życie leczyli Żydów i ukrywali ich na specjalnych oddziałach szpitalnych. Polscy księża dostarczali fałszywych aktów chrztu, które były pomocne przy instalowaniu Żydów w bezpiecznych miejscach. Tak, panie Gross, to chlubne dla nas fakty, które pan przemilcza, woląc nas szkalować i oczerniać, pomawiać o współudział w Holokauście. Bo to się dobrze sprzedaje! Szacuje się, że Polacy uratowali od zagłady od 150 tysięcy do 250 tysięcy Żydów, w tym w samej Warszawie ok. 28 tysięcy (tak, panie Gross!).

GROSS I DERSHOWITZ W DUECIE ANTYPOLONIZMU""

"Naukowe" wyczyny książkowe  Grossa (vide Jedwabne i najnowsza książka, w której zarzuca nam zbrodnie popełniane na Żydach również po wojnie, mordowanie z nienawiści - ze wskazaniem na rzekomo polskimi rękami dokonany pogrom w Kielcach) są wypadkową wszechobecnej wśród żydowskiej społeczności, szczególnie za oceanem, antypolskiej fobii. Wystarczy zajrzeć choćby na karty książki (w Ameryce to bestseller!) Alana Dershowitza pt. "In Search of Jewish Identity for the Next Century". Według tego autora, instytucjonalny antysemityzm, obok Niemców, Kościoła katolickiego, Harvard University, krzewią również Polacy. W jego poprzedniej książce "Hucpa" (1991), którą ktoś dla mnie wypożyczył w bibliotece Simon Wiesenthal Center mogłem przeczytać, że to właśnie Polska stanowi szczególnie groźną, wściekłą kombinację antysemityzmu, zarówno religijnego, jak i rasowego, który tam wcześnie zapuścił korzenie (s. 78). Dershowitz jako przykład uzmysławiający jego oszczerczą teorię przytacza karygodne rozpasanie wymienionych z nazwiska dzikich antysemitów w szatach duchownych .

Aby uzmysłowić, jak głęboko sięgają korzenie polskiego antysemityzmu, Dershowitz w innym miejscu książki posługuje się cytowaniem historycznej rozmowy z prezydentem USA Woodrowem Wilsonem czołowego polskiego antysemity... Ignacego Paderewskiego. Oto treść rzekomej pogawędki: "Paderewski, premier Polski po

I Wojnie Światowej dyskutował nad przyszłością swego kraju z prezydentem Wilsonem. Jeśli nasze żądania nie zostaną wysłuchane przy stole konferencyjnym - stwierdził Paderewski - przewiduję poważne problemy w moim kraju. Nasi obywatele będą tym tak poirytowani, że wielu z nich wyjdzie na ulice i będzie masakrowało Żydów". Na to dictum Wilson zapytał: "A co się stanie, jeśli wasze żądania zostaną spełnione?". Paderewski: "Wówczas moi rodacy będą tak szczęśliwi, że kiedy się zupełnie upiją, wyjdą na ulice i będą masakrować Żydów" (s. 78-79).

Oczywiście próżno by szukać tego nikczemnego, obraźliwego cytatu, potwierdzającego prawdziwość takiej rozmowy. Bo Paderewski nigdy by czegoś podobnego nie powiedział. To było naruszenie jego godności i oszczercze ośmieszenie i poniżenie Polaków. Terapeutyczny dozór na kozetce wyleczy Grossa z antypolonizmu? Pan Gross może obficie czerpać inspirację także z antypolskich filmów dokumentalnych, jak "Shoach"," Shtetl", czy fabularnych,

 jak "Lista Schindlera" albo wspomniany obraz "Z piekła do piekła". KsiążkI Grossa, wykwit ślepej nienawiści do polskości, tchnące wściekłym antypolonizmem, są kolejnym przykładem jego oszołomstwa odnoszonego do Polski i do Polaków. Czy to casus z pogranicza psychiatrii? Nawiązując do "Sąsiadów", jeden z warszawskich publicystów napisał: Niewykluczone, że Jana Tomasza Grossa należy położyć na kozetce. Cóż, niechże tam poleży, ale w międzyczasie najnowsza jego książka pogłębia wielce niekorzystny wizerunek Polski na świecie tak uporczywie lansowany przez żydowskie lobby. Roszczenia pójdą w górę! Na wstępie artykułu proponuję  Grossowi, by wykazał straceńczą odwagę i wziął na warsztat historię wkładu Żydów jako inspiratorów i sprawców tragedii Holokaustu tych współplemieńców w hitlerowskich mundurach, którzy wierni führerowi, realizując posłusznie nakazy ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, doprowadzili do tragedii Żydów w Auschwitz i innych obozach zagłady. Którzy pośrednio sprawili, że nawet niewielkie terytorialnie Jedwabne było miejscem niemieckiej zbrodni ludobójstwa. A na zatrważająco wielką skalę - niemieckie obozy koncentracyjne rozsiane w podbitej Europie.

Pod piórem Jana Tomasza Grössa mogłaby powstać książkowa epopeja ze stemplem żydowskiej hańby domowej.

Więcej na te i inne tematy przeczytasz na stronie "Nasza Polska"

 

                                                       Zbigniew Karol Rogowski

 

http://upadeknarodu.cba.pl/jew1.html