header2.jpg
Ukraińska Powstańcza Armia – formacja zbrojna stworzona przez frakcję banderowską Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów pod koniec 1942 roku. Działała głównie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, po wyznaczeniu granic również na terenie południowo – wschodniej Polski. Celem strategicznym maksimum nacjonalizmu ukraińskiego jest zbudowanie imperium ukraińskiego i ekspansja w nieskończoność. Sprowadza się to do zbudowania jednonarodowego    /sobornego / państwa ukraińskiego na wszystkich ukraińskich terytoriach etnograficznych.
Przy czym przynależność do ukraińskiego terytorium etnograficznego OUN określa w sposób arbitralny: chodzi o państwo o obszarze 1.200.000 km2, sięgające od „Krynicy w krakowskiem na zachodzie, do granic Czeczenii na wschodzie. Według ocen OUN, w skład obecnie istniejącego państwa ukraińskiego mają być włączone terytoria należące obecnie do Polski / Podlasie, Chełmszczyzna, Łemkowszczyzna, Nadsanie . Nadsanie / Posanie / - ukraińskie określenie obejmujące obszary leżące na północ od dolnego nurtu Sanu, pomiędzy rzeką Strwiąż na południu do Bełżca i okolic Tomaszowa Lubelskiego na północy, ziemia granicząca z Chełmszczyzną po stronie polskiej. / wg. Wiktora Poliszczuka  „Ludobójstwo nagrodzone” – Toronto 2003  /. Dla porównania terytorium Polski obliczane jest obecnie na ok. 320.000 km2. W czasie wojny i okupacji 1939 – 1945 Kraków stał się siedzibą OUN. W kwietniu 1940 roku powołano do życia Ukraiński Centralny Komitet.


/ UCK / finansowany z kasy Abwehry.  Abwehra - Dywersyjno – Sabotażowa Centrala Wehrmachtu.  Stepan Bandera, współuczestnik mordów Polaków na Wołyniu – „wódz” OUN wziął udział w utworzeniu dwóch ukraińsko – hitlerowskich batalionów / „Nachtigall” i „Roland” /. Batalion "Nachtigall" (niem. Słowiki) – niemiecki batalion złożony z Ukraińców, działający w roku 1941, w czasie II wojny światowej. Oficjalna nazwa niemiecka: Sondergruppe Nachtigall. Przez propagandę ukraińską wraz z batalionem "Roland" określany był mianem Drużyn Ukraińskich Nacjonalistów. Batalion „Nachtigall” w lipcu 1941 roku na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie wymordował 45 profesorów wyższych lwowskich uczelni, w tym trzykrotnego premiera rządu II RP Kazimierza Bartla i Adama Sołowija najstarszego 82 – letniego ginekologa – położnika, profesora Uniwersytetu Jana Kazimierza, którego mój ojciec Maurycy Marian Szumański – również zamordowany w następnej akcji ukraińskich nacjonalistów w listopadzie 1941 roku  – był asystentem.

Zbrodnie UPA - Rzeź wołyńska – masowa zbrodnia – ludobójstwo - dokonana przez nacjonalistów ukraińskich, wobec mniejszości polskiej byłego województwa wołyńskiego II RP podczas okupacji terenów II RP przez III Rzeszę w okresie od lutego 1943 do lutego 1944.


Ofiarami mordów, których kulminacja nastąpiła w lecie 1943 roku byli Polacy, w mniejszej skali Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Czesi i przedstawiciele innych narodowości zamieszkujących Wołyń. Nie jest znana dokładna liczba ofiar, historycy szacują, że zginęło do 50 – 60 tys. Polaków. W niedzielę 11 lipca 1943 r. nastąpiło apogeum ludobójstwa na Kresach (znane później jako Krwawa Niedziela); tego dnia oddziały UPA zaatakowały ponad 100 miejscowości zamieszkałych przez Polaków, większość z nich zginęła w kościołach podczas odprawiania mszy.

Zbrodnie ukraińskich nacjonalistów – banderowców dokonane na Polakach były tak okrutne, nieludzkie, bestialskie, zapewne niepowtarzalne w swoim zwyrodnialstwie. Wydają się one okrutniejsze nawet od ludobójstwa hitlerowskiego, czy sowieckiego na Polakach, choć oczywiście trudno te zbrodnie porównywać. Zbrodnie nacjonalizmu ukraińskiego  w swym założeniu objęły wszystkich Polaków, których udało się dosięgnąć, od nienarodzonych dzieci i niemowląt, po starców, bez różnicy płci. W tym sensie porównać je można jedynie do Holokaustu Żydów. Ludobójstwo to połączone było ze stosowaniem najbardziej barbarzyńskich z możliwych tortur / zabijanie ofiar siekierami i nożami, topienie w studniach, również małych dzieci, wyrywanie części ciała, wydłubywanie oczu, przepiłowywanie , rozrywanie końmi, rozpruwanie brzuchów, obcinanie genitaliów, miażdżenie jąder, krzyżowanie na drzwiach itp. /.

Mimo znęcania się przez Rosjan, czy Niemców nad aresztowanymi w czasie śledztw, o takich czynach i to jeszcze popełnianych na skalę masową nie było mowy. W przypadku Wołynia celem był mord na wszystkich Polakach, nie było żadnych „ wezwań do opuszczenia” tego terenu, ani prób ich wysiedlenia. Przeciwnie, Polaków chcących uciekać przed ludobójstwem, mających już miejsce w sąsiednich powiatach, zachęcano do pozostania, „gwarantując” im bezpieczeństwo, czasem nawet na piśmie, lub wręcz grożono, że ucieczka traktowana będzie jak zdrada wobec Ukraińców – tylko po to, by ich wszystkich na miejscu wymordować. W Małopolsce Wschodniej występowały obie formy, nakazy natychmiastowego opuszczenia terenu / w przeciągu kilku  do 48 godzin /, oraz bestialskie mordy dokonywane bez ostrzeżenia. W przeciwieństwie do ludobójstwa ukraińskiego, ludobójstwo niemieckie, czy sowieckie realizowane było przez zbrodnicze formacje mundurowe – SD, NKWD. W przypadku tego pierwszego, poza banderowską UPA, formacjami bulbowców i melnykowców, czy ukraińskiej policji, uczestniczyły w nich dziesiątki tysięcy lokalnych ukraińskich chłopów, w tym tzw. „Samoobronni Kuszczowi Widyłły”, sąsiedzi, bandy uzbrojone w siekiery, czy widły. Mało tego, w mordach uczestniczyły także kobiety, wyrostki, a nawet dzieci ukraińskie, zajmując się grabieżą, podpaleniami i dobijaniem ocalałych, lub rannych. Występowało nieznane w historii dotąd zjawisko mordów na współmałżonkach i dzieciach z mieszanych małżeństw. Często przymuszano żonę, lub męża do własnoręcznego zabicia współmałżonka i dzieci. Ludobójstwa nie dokonali okupanci, ale Ukraińcy - obywatele polscy, mieszkańcy tamtych terenów, nie wykazując najmniejszej lojalności wobec swego państwa. Jednak w chwili kolejnego zagrożenia, właśnie na to obywatelstwo się powoływali, lub posługując się dokumentami pomordowanych ofiar, „repatriowali” się masowo do naszego kraju po wojnie. Ukraińcy stosowali taktykę „spalonej ziemi”. Po wymordowaniu Polaków i rozgrabieniu ich mienia palili domostwa i zaorywali ziemię. Przy okazji zniszczono bezpowrotnie setki budynków publicznych – szkół, kościołów, kaplic, dworów i pałaców. Takiego zniszczenia nie dopuszczali się z reguły ani Rosjanie, ani Niemcy. Ukraińcy zaprzeczają dokonanemu barbarzyństwu, a oprawców podnieśli do rangi narodowych bohaterów. To czołowi przywódcy OUN E. Konowalec, R. Jaryj, A. Melnyk, M. Łebed i sam S. Bandera zatruli umysły ukraińskiej młodzieży i nauczyli morderczego procederu stosowania na coraz większą skalę pojedynczych napadów począwszy od roku 1942. Na początku roku 1943 zapadła zaś decyzja o realizacji „ostatecznego rozwiązania w stosunku do ludności polskiej”. Na pierwszy ogień poszła wieś wołyńska. Przybyli tam agitatorzy i bojówkarze z Galicji. Ludzie ci obiecywali Ukraińcom wolną Ukrainę, bogactwa z polskich domów , polskie ziemie i wzywali otwarcie do mordowania Polaków. Agitacja okazała się szczególnie skuteczna w stosunku do młodzieży. Przeciwników eksterminacji mordowano. Propagowano wśród Ukraińców straszne, wzywające do mordów hasła:

„Żydy, Lachy to twoi worohi, nyszcz ich”
„Smert Lachom – Sława Ukrainie”
„Lachy za San”
„Riazy Lachiw”
„Ukraina bez Lacha”
„Lachiw budut rizaty i wiszaty”
„My ne budemo mały Ukrainy, ale i Lachy tu ne bude”
„Dosyć już Lachy paśli się na ukraińskiej ziemi, wyrywajcie każdego Polaka z korzeniami”
„Naj czort tu prijde, szczoby tylko ne proklati Lachy”
Ameryka wyhraje wijnu, to tut bude plebiscyt i budeno hołosowały, dla toho musymo wyrizaty wsich Lachiw i tody budemo miały Ukrainu”.

Maszerując ulicami Lwowa oddziały SS-Galizien niosły rozwinięty transparent z hasłem: „Smert Lachom”. Zresztą znacznie wcześniej, bo w lipcu 1941 roku po wymordowaniu na  Wzgórzach Wuleckich we Lwowie 45 profesorów lwowskich wyższych uczelni, ci mordercy z  ukraińsko – hitlerowskiego batalionu „Nachtigall” /„Słowiki” / śpiewali: „Śmierć, śmierć, Polakom śmierć, śmierć moskiewsko-żydowskiej komunie”.

W tym miejscu przypomnę pułkownika NKWD Julię Brystygierową – „Krwawą Lunę” – żonę działacza syjonistycznego Natana Brystygiera, koleżankę  - dziennikarkę Wandy Wasilewskiej i niechlubnej pamięci Czesława Miłosza w jaczejce bolszewickiej,  lwowskich „Nowych Widnokręgach”, gdy przesłuchiwanym więźniom polskim we Lwowie wsadzała genitalia do szuflady gwałtownie ją zatrzaskując.

Niestety w tym strasznym chórze nie brak było głosów greckokatolickiego kleru: „Braty za oruzja i ty – ta byty Lachiw, a Boh wam hriwdu wydpustit”, czy śpiewany w czasie procesji Bożego Ciała w 1943 roku jako refren do pieśni i modłów : „rżnij Lachów, rżnij”.
 
 W wielu relacjach naocznych świadków, tak straszna rzecz jak błogosławienie przez księży greckokatolickich narzędzi zbrodni, znajduje swe potwierdzenie. Dochodziło nawet do bezpośredniego ich udziału w mordach.
 
To właśnie tutaj we Lwowie arcybiskup greckokatolicki Andrzej Szeptycki powitał w 1941 roku chlebem i solą gubernatora Hansa Franka, hitlerowskiego zbrodniarza wojennego skazanego przez sąd w Norymberdze na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano.
 
Odpowiedzialność za popełnione zbrodnie spada na system faszystowskiego nacjonalizmu ukraińskiego, twórcę terrorystycznej doktryny, pełnej nienawiści do wszystkich innych poza własną nacją. Wybitny historyk i prawnik ,Ukrainiec, Wiktor Poliszczuk, nie dawno zmarły w Toronto, doktrynę tę nazwał „ukraińskim nacjonalizmem integralnym”. Głównymi jej ideologami byli: Dmytr Doncow i kontynuator jego zbrodniczych wizji, nieprzejednany wróg polskości, Jewhen Konowalec. W 1932 roku spotkał się on z Adolfem Hitlerem, po czym zrelacjonował odbytą z nim rozmowę w artykule „Hitler i sprawa ukraińska” zamieszczonym w gazecie "Na starożi". Apelował w nim do Ukraińców, aby stali gęstą kozacką ławą u boku Hitlera, który otworzy bramy na Wschód. W 1933, po tajnej naradzie w Locarno przedstawicieli Niemiec, Włoch i Ukraińców, Konowalec w liście do metropolity Andrzeja Szeptyckiego pisał: „w imieniu Fuhrera [...] dana została uroczysta obietnica odrodzenia państwa ukraińskiego. Wielkie Niemcy będą związane z Wielka Ukrainą”. Po śmierci Konowalca przywództwo OUN objął Stepan Bandera. Stepan Andrijowycz Bandera, ur. 1 stycznia 1909 we wsi Uhrynów Stary, zm. 15 października 1959 w Monachium) – ukraiński polityk niepodległościowy o poglądach skrajnie nacjonalistycznych, przez część badaczy określanych jako faszystowskie, jeden z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, od 1940 r. przywódca jednej z dwóch istniejących frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – OUN-B (później osobnej organizacji). Został zabity w niejasnych okolicznościach, prawdopodobnie przez agenta KGB Bohdana Staszynskiego. Pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Wiktora Juszczenkę tytułem Bohatera Ukrainy, dekret prezydenta został uchylony prawomocnym orzeczeniem Okręgowego Sądu Administracyjnego w Doniecku.
 
Współtworzona przez Banderę frakcja OUN-B ponosi odpowiedzialność za zorganizowane ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.
 
Z inspiracji Doncowa i Konowalca powstał „Dekalog” nacjonalisty ukraińskiego. Kolportowany szczególnie w środowiskach młodzieży ukraińskiej popychał ją do zbrodni:
 
„Nie zawahasz się wykonać największej zbrodni, jeżeli tego wymagać będzie dobro sprawy”.
„Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wrogów Twojej Nacji”.
„Będziesz dążył do poszerzenia siły, chwały, bogactwa i przestrzeni Państwa Ukraińskiego, nawet drogą zniewolenia obcoplemieńców”.


Ten straszny „Dekalog” pochodzący z 1929 roku, nie posiada odwołania się do Boga, jest za to gotowość do mordów, oszustw, ekspansjonizmu.
 
Masowe mordy na Polakach rozpoczęły się w lutym 1943 roku i trwały cały rok 1943. Dotknęły przede wszystkim polską ludność wiejską rozproszoną wśród Ukraińców po kilka rodzin w jednej wsi i nieliczne wsie czysto polskie. Mordowano bestialsko wszystkich od niemowląt do starców. Szanse na ratunek były niewielkie, jeśli się zważy, że na wsi wołyńskiej na jednego Polaka przypadało 5 Ukraińców, a inteligencja, która mogłaby pomóc i zorganizować ludzi do obrony została zdziesiątkowana, lub wywieziona przez Rosjan. Ukraińcy znali każdy krok swych polskich sąsiadów, co przypieczętowało ich los. Ponadto, aby skuteczniej wytępić Polaków, namawiano ich do pozostania we wsi, kiedy jedynym, choć nie zawsze skutecznym ratunkiem była ucieczka do miast, a następnie tułaczka. W niektórych miejscowościach czysto polskich próbowano ratować się organizując samoobrony, choć najczęściej z powodu braku broni ich działalność ograniczała się do wystawiania wart i ostrzegania mieszkańców przed napadem. Dopiero latem 1943 roku, kiedy większość mieszkańców Wołynia została już „odpolszczona” Armia Krajowa przystąpiła do organizowania głównie z młodzieży oddziałów partyzanckich, które wspomóc miały ostatnie broniące się przed upowcami samoobrony. Cały Wołyń został spustoszony.
 
Jeszcze przed wkroczeniem Rosjan Polacy zostali na tym terenie we wsiach w większości okrutnie unicestwieni, ich dobytek spalony, lub rozkradziony. Największym problemem który czynił polską ludność bezbronną wobec masowego ludobójstwa, był czynnik psychologiczny.

 
Ludzie żyjący od lat wśród swych sąsiadów Ukraińców, powiązani z nimi dobrymi stosunkami sąsiedzkimi, często przyjaźnią i więzami rodzinnymi, musieli w krótkim czasie przełamać w swojej świadomości stereotyp przyjaznego, gotowego do współpracy sąsiada, przyjaciela, czy powinowatego, aby ujrzeć w nim wroga niosącego jemu i jego rodzinie śmiertelne zagrożenie. W wielu wypadkach do takiej przemiany nie doszło. Ludzie oszukiwali się, że dochodzące do nich wieści dotyczą jakichś innych wiosek, gdzie być może Polacy przewinili coś swym ukraińskim sąsiadom, ginęli więc zdumieni i przerażeni tym, że męczeńska nierzadko śmierć spotyka ich z ręki znajomego, czy krewnego.
 
Liczenie na powiązania rodzinne okazywało się zawodne, bo upowcy mordowali nie tylko Polaków, ale i Ukraińców, szczególnie odmawiających wymordowania swych polskich współmałżonków i dzieci. Mordowali rodziny udzielające Polakom pomocy, a nawet ludzi wyrażających się krytycznie o dokonywanych zbrodniach. O ile  ludobójstwo na Wołyniu doczekało się swojej polskiej monografii, o tyle masowe mordy nacjonalistów ukraińskich na Polesiu, czy w Małopolsce Wschodniej czekają jeszcze na swoją monografię. Należy przyjąć, że ilość osób, które w wyniku eksterminacji straciły życie na tym terenie może być jeszcze większa niż na Wołyniu. Zresztą mordy trwały tam jeszcze długo po repatriacji. Ludobójcza akcja została przeniesiona na obszar Małopolski Wschodniej po dokonaniu eksterminacji na Wołyniu, czyli od jesieni 1943 roku. Podobnie jak na Wołyniu dotknęła głównie bezbronną ludność wiejską. Na tym terenie OUN prowadziła już od dawna intensywną propagandę wśród ludności ukraińskiej, nakłaniając ją do mordów i grabieży w imię realizacji idei depolonizacji Kresów. Narzędziem OUN była UPA oraz tzw. Samoobrona, czyli pospolite ruszenie – a więc miejscowa ludność, wyposażona w broń i przygotowana do ataku po otrzymaniu rozkazu. Akcja eksterminacyjna szła analogicznie do Wołyńskiej w czterech kierunkach:
 
- Mordowania wybitniejszych Polaków, bez względu na to, do jakiej warstwy należą – czy do inteligencji, czy do robotników, mieszczan, czy chłopów. Chodziło o zlikwidowanie ludzi wpływowych, zdolnych oddziaływać na otoczenie i organizować samoobronę polskiej społeczności.
- Wymordowania księży polskich, których Ukraińcy uważali za naturalnych przywódców polskich. Akcja ta rozpoczęła się już w lecie 1943 roku.
- Wymordowania polskiej służby leśnej, tj. inżynierów, leśników i gajowych. Celem tej akcji było zapewnienie swobodnego gromadzenia w lasach oddziałów UPA. W dniu 27 stycznia 1944 roku przeprowadzono generalną akcję przeciw polskiej służbie leśnej w północnych częściach Małopolski Wschodniej. W ciągu jednego dnia w leśniczówkach od Brodów po Jaworów i Sądową Wisznię padło ponad siedemdziesięciu Polaków. Akcja przeciw polskiej służbie leśnej w południowych karpackich rejonach Małopolski Wschodniej przeprowadzona została wcześniej, bo jeszcze latem 1943 roku.
- Napadów na całe wsie i osiedla polskie, przede wszystkim w powiatach brzeżańskim, podhajeckim i rohatyńskim. Do aktów szczególnego okrucieństwa dochodziło w województwie tarnopolskim i niektórych rejonach stanisławowskiego. Tysiące wsi, osad i przysiółków w których mieszkali Polacy została spalona, a ich mieszkańcy wymordowani.

Istnieje dokument świadczący o kierowniczej roli OUN Bandery w planowej eksterminacji Polaków:


„Rozporządzenie specjalne. Rozkazuję wam przeprowadzenie czystki swojego rejonu z elementu polskiego, oraz agentów ukraińsko-bolszewickich. Czystkę należy przeprowadzić w stanicach słabo zaludnionych przez Polaków. W tym celu stworzyć przy rejonie bojówkę złożoną z naszych członków, której zadaniem byłaby likwidacja wyżej wymienionych. Większe stanice będą oczyszczone z tego elementu przez oddziały wojskowe nawet w biały dzień(…). Zmobilizować do tej pracy wszystkich członków, a także młodzież i kobiety. Wykonywać wszystkie polecenia dokładnie i natychmiast. Dlaczego ciągle to zaniedbujecie? Oczyszczenie terenu musi być zakończone jeszcze przed naszą Wielkanocą, ażebyśmy świętowali ją już bez Polaków, pamiętajcie, że jak bolszewicy zastaną nas z Polakami na naszych terenach, wtedy wszystkich nas wyrżną. Działać szybko i mądrze. Mamy w tych sprawach określone pełnomocnictwa od Niemców. Nie trzeba przestrzegać konspiracji (…). Nikogo nie oszczędzać, nawet w przypadku małżeństw mieszanych wyciągać z domów Lachów, ale Ukraińców i dzieci w tych domach nie likwidować. Przypominam jeszcze raz, że musi to być wykonane jeszcze przed naszymi świętami. Wyciągnąć całą broń, a także amunicję, bo jest teraz potrzebna. Niech broń leży na strychach. Jest przecież rewolucja(…).Wydobyć broń. Śmierć Polakom. Chwała bohaterom!
 
Postój 6 kwietnia 1944. Orest Karat (-)

Zachodzi szereg pytań:

Czy istniejące milczenie naprawi rany i krzywdy w myśl poprawno politycznej polityki władz III RP. Czy odpowiedzialni za wszystkie zbrodnie na Polakach mają pozostać w błogim przekonaniu o swej niewinności i całkowitej słuszności swych poczynań? Czy zbrodnie tego rodzaju można przemilczeć i wymazać z polskiej historii i zbiorowej pamięci? Czy przestępcy nigdy nie zostaną ukarani, a choćby napiętnowani.? Nie chodzi przecież o skłócanie sąsiadujących państw i narodów, lecz o budowanie stosunków na zdrowych, opartych na prawdzie historycznej podstawach.

Niestety jest inaczej, strona polska milczy, prezydenci obu krajów poklepują się po plecach na licznych spotkaniach i nic z tego nie wynika,

a tymczasem:

- Adam Michnik, osoba zaufania społecznego, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, opiniotwórczej polskiej gazety, na konferencji prasowej/ wrzesień 2009 / w Iwanofrankiwsku / Stanisławów / nawołuje do likwidacji państwa polskiego poprzez stworzenie jakiegoś terytorium – „POL – UKR”, lub „UKR – POL” i połączenia Ukrainy z Polską, realizując w ten sposób hasła i roszczenia  terytorialne nacjonalizmu ukraińskiego. Prokuratura polska z urzędu powinna w tej sprawie przeprowadzić postępowanie przygotowawcze, traktując to jako czyn przestępczy.
 
Podobne żądania przyłączenia Polski do ZSRS wysuwał członek Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy Ozjasz Szechter, ojciec Adama Michnika i jego brata Stefana - mordercy sądowego w czasach PRL. Ozjasz Szechter  ukarany został za ten czyn ośmioletnim wyrokiem sądowym w II RP.

- Na Ukrainie wznosi się pomniki mordercom z band UPA w tym S. Banderze. Ich imionami  nazywa się ulice i place.
- organizuje się, np. we Lwowie antypolskie wiece pod hasłem:
- odłączyć ukraińskie ziemie od Polski. Hasła przyłączenia do Ukrainy ziem znajdujących się w Polsce padły we Lwowie w dniu 29 stycznia 2011 roku na wiecu poświęconym Dniu Jedności Ukrainy. Lwowskimi ulicami maszerowały tłumy z pochodniami wznoszące antypolskie hasła.

W ten sobotni wieczór 29 stycznia 2011 r., dla uczczenia rocznicy bitwy pod Krutami, ulicami Lwowa przeszedł zorganizowany przez młodzieżowe środowiska nacjonalistyczne  marsz z pochodniami 2 tysięcy osób, głównie młodych chłopców w wieku 16-20 lat. Podczas marszu wznoszono okrzyki. „Kruty – nie zapomnimy”, „Chwała Ukrainie! Chwała bohaterom!” (zawołanie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), „Chwała narodowi! Śmierć wrogom!” (zawołanie UNA-UNSO).

Znany z antypolskich poglądów były deputowany lwowskiej rady obwodowej Rostysław Nowożenec, w czasie wiecu, nawoływał do oderwania od sąsiednich państw terytoriów, które - jego zdaniem – są etnicznie ukraińskie. Wtórował mu Jurij Szuchewycz, syn komendanta Ukraińskiej Powstańczej Armii Romana Szuchewycza. Straciliśmy Łemkowszczyznę, Nadsanie, Chełmszczyznę i Podlasie, które weszły w skład Polski, oraz ziemię brzeską i Homelszczyznę, które znajdują się na Białorusi – mówił na wiecu Nowożenec. W tym kontekście wymienił także należące do Rosji wschodnią Słobożańszczyznę i Kubań, oraz mołdawskie Naddniestrze i południową Bukowinę, która jest częścią Rumunii. Jedności kraju jeszcze nie osiągnęliśmy, lecz powinniśmy do niej dążyć – oświadczył Nowożenec.
To prawda, jeszcze nie wszystkie etniczne ziemie / ukraińskie / zostały zebrane w całość. Do prawdziwej jedności dojdziemy, kiedy zbierzemy te ziemie, które znajdują  się jeszcze poza granicami Ukrainy – powiedział Jurij Szuchewycz.

Nowożeniec jest obecnie szefem fundacji Ukraina – Ruś, która wydała w 2010 roku przewodnik po ukraińskich miejscach w Polsce. Znalazło się w nim m.in. twierdzenie, że poeta Juliusz Słowacki i królowie Zygmunt August, oraz Stanisław August Poniatowski byli Ukraińcami, a także, że Kraków jest „staroukraińskim grodem”. Nowożeniec wystąpił z inicjatywą, aby stadion we Lwowie, który powstaje z myślą o organizowanych wspólnie przez Polskę i Ukrainę finałach piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku nosił imię przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery.

W 2009 roku, w odpowiedzi na odsłonięcie w Hucie Pieniackiej pomnika polskich mieszkańców tej wsi zamordowanych 28 lutego 1944 roku przez ukraińskich policjantów w służbie niemieckiej i oddział UPA, Nowożenec był inicjatorem ustanowienia na Lwowszczyźnie pomnika ofiar „polskich szowinistów”.

Za akceptacją rządzącej partii Donalda Tuska, za wiedzą prezydenta Bronisława Komorowskiego doprowadza się do honorowania morderców Polaków z banderowskich band UPA przez polską szkołę, edukując młodzież w duchu bandytyzmu nacjonalizmu ukraińskiego. Oto Dzień Ukraińskiej Armii świętował Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2 im. Mariana Szaszkiewicza w Przemyślu. W kalendarzu uroczystości na oficjalnej stronie internetowej szkoły pod datą 14 października 2010 r. widnieje informacja:

„Dzień Nauczyciela Święto Pokrowy – udział młodzieży  we mszy w katedrze gr-kat  oraz wyjazd młodzieży  na mogiły do Pikulic – Dzień Ukraińskiej Armii”. 14 października to święto UPA – na pamiątkę powołania banderowskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii w 1942 r.

W latach 1945 – 1946  banderowcy sotni UPA „Łastiwki”, która brała udział w mordowaniu Polaków, mieszkańców Pikulic, spalili tam kilkadziesiąt domów i obiektów gospodarskich. Ponadto w nocy z 15 na 16 listopada 1945 roku znęcali się i zastrzelili, a następnie spalili ciała repatriantów ze wschodu, którzy miesiąc wcześniej osiedlili się właśnie w Pikulicach. Przy grobach banderowców w Pikulicach pełniono honorowe warty.

Pikulice – wieś w Polsce położona w województwie podkarpackim, w powiecie przemyskim, w gminie Przemyśl.

Towarzystwo Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Krakowie Zarząd Główny 30 czerwca 2005 roku wystosowało list do Ambasadora Ukrainy w Polsce Ihora Charczenko: 

Towarzystwo Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego działając zgodnie z art. 2 ust. 3 Ustawy Prawo o Stowarzyszeniach z 7.IV.1989 / Dz. U. nr 20 poz. 104 /, protestuje kategorycznie przeciwko wypowiedziom i pogróżkom wyrażonym przez Pan w związku z uroczystościami, jakie odbyły się w Przemyślu dla upamiętnienia rocznicy masowych mordów i rzezi ludności Kresów południowo - wschodnich w latach II wojny światowej, to jest ludobójstwa dokonanego na Polakach przez faszystowskie nacjonalistyczne ukraińskie ugrupowanie spod znaku OUN – UPA.

Ta niespotykana ingerencja ambasadora Ukrainy w wewnętrzne sprawy Polski, kwalifikuje się do uznania Pana za „persona non grata”w Polsce! Pańska postawa i wypowiedzi jątrzą między ludźmi i burzą dopiero co nawiązany dialog polsko – ukraiński.-

Protestujemy, gdyż skandalem jest fałszowanie historii i ochranianie nacjonalistycznych formacji OUN – UPA, znanych powszechnie jako ludobójcze i przestępcze.-

Protestujemy, bo prowokacją jest stawianie pomników „ku chwale dywizji SS-Hałyczyna” we Lwowie, czy nadawanie ulicom nazw „Dywizji SS-Hałyczyna” w Tarnopolu! To chyba jedyna w Europie ulica z faszystowską symboliką „SS” w nazwie! Formację tę Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze w 1946 roku uznał za organizacje przestępczą, obok NSDAP, SD i gestapo. Dywizję „SS –Galizien” utworzono na wyraźną prośbę ukraińskich nacjonalistów, była ona czternastą w kolejności esesmańską dywizją w gronie tych „najsławniejszych”: - Leibstandarte Adolf Hitler – SS, Totenkopf – SS, Das Reich – SS itd. Była jeszcze łotewska SS- Lettland jako piętnasta w kolejności.-

Protestujemy, gdyż wyjątkową prowokacją wobec Polaków jest pomnik Stepana Bandery we Lwowie, pomnik kata wołyńskich Polaków Kłyma Sawura w Równem. Bandera skazany w Polsce na karę śmierci zamienioną na dożywocie za zamordowanie w 1934 roku polskiego ministra  Bronisława Pierackiego, po opuszczeniu więzienia mordował bestialsko Polaków, a także Ukraińców, gdy ci chcieli Polakom pomagać. Sam został zamordowany w mrocznych okolicznościach przez swoich pobratymców w październiku 1959 roku w Monachium, gdzie ukrywał się pod przybranym nazwiskiem „Stefan Popiel”.-

Kopie niniejszego pisma-protestu otrzymują: MSZ, MON, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, związki kombatanckie, organizacje patriotyczno – niepodległościowe, a także środki przekazu celem publikacji.

Prezes
Zarządu Głównego
mgr Jerzy Korzeń


Jeszcze wcześniej, 19 czerwca 2001 roku tygodnik „Za Wilnu Ukrainu” / ukazujący się od 1 lipca 1990 roku we Lwowie / na czołowej stronie donosi iż „Maty Iwana Pawła II buła ukrajinkoju”. Tekst opatrzono w fotografie – Mama Papy trymaje jewo na rukach, oraz zdjęcie ślubne rodziców Jana Pawła II – Batko i mama Papu Rymskowo.

Na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie 17 września 2004 roku odsłonięty został pomnik upamiętniający ludobójstwo na Wołyniu. Na pomniku widnieje inskrypcja:

„Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary. Ojczyzna to ziemia i groby – narody tracąc pamięć tracą życie”; „Dla narodowej pamięci, oraz w hołdzie ofiarom ludobójstwa, którego dopuściły się w latach II wojny światowej na Polakach mieszkańcach południowo- wschodnich województw Rzeczypospolitej Polskiej – Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia. W 61  rocznicę tej tragedii – Kraków 2004”.

Autorem monumentu jest prof. Czesław Dźwigaj, fundatorem i opiekunem Towarzystwo Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego – prezes mgr Jerzy Korzeń.

Stalin i BanderaKiedy Polacy wraz z prezydentem „wybierali przyszłość”, na Ukrainie nastąpiło coś zupełnie odwrotnego. Wsparte dużymi funduszami z Kanady, USA i Anglii ukraińskie organizacje nacjonalistyczne rozpoczęły realizację na Ukrainie, ale i w Polsce, planu pełnej rehabilitacji OUN i UPA - ze zbrodniczych antypolskich formacji - na „bohaterów walki o nową Ukrainę” i pogromców komunistów. W „naprawianiu historii” nie pozostali osamotnieni.
 
W Polsce szybko wykrystalizował się ośrodek realizujący to samo zadanie, w imię nowych priorytetów politycznych, kosztem prawdy historycznej. Był to krąg osób związanych z mediami – głównie z „Gazetą Wyborczą” kierowaną przez Adama Michnika, a pozostającą do dzisiaj pod silnym wpływem Jacka Kuronia / twórcy Czerwonego Harcerstwa, nauczyciela Adama Michnika i Seweryna Blumsteina /, który nie zawahał się publicznie twierdzić: „Polakiem jestem z przypadku”, „Lwów jest ukraiński”.
 
Do pracy zaprzęgnięto też publicystów i historyków wywodzących się z mniejszości ukraińskiej, jak Roman Drozd, Mirosław Czech, czy Paweł Smoleński . Do tego doszło kilku, młodych, ambitnych, choć niezbyt przejmujących się kryteriami prawdy historycznej badaczy, których cechą wspólną było doskonałe wczuwanie się w oczekiwania polityków. Do czołowych reprezentantów tej grupy zaliczyć można Grzegorza Motykę, Rafała Wnuka i Jana Pisulińskiego. Badacze ci, związani na dodatek z IPN, a nawet PAN (Motyka), odcisnęli swoje piętno na propagowaniu nowej, „poprawionej” wersji wydarzeń. Działaniom tym sekundował ówczesny prezes IPN Leon Kieres. Dzięki temu udało się rewizjonistom zastąpić określenie zbrodni ludobójstwa, słynnym pojęciem „konflikt polsko-ukraiński”.
 
W swych licznych artykułach, notkach encyklopedycznych a nawet książkach  przemianowali zbrodnicze organizacje nacjonalistyczne, obciążone współpracą z hitlerowcami na nieskazitelnych bohaterów, rycerzy walki o niepodległość Ukrainy.
 
Dla autorów tych nie było ważne, że poza Polakami organizacje OUN i UPA wymordowały we współpracy z Niemcami kresowych Żydów, a nawet tysiące samych Ukraińców . Ignorują oni nawet fakt przynależności OUN do „międzynarodówki” faszystowskiej. W pracach, nawet tych ukazujących się w Polsce, zaczął się coraz częściej pojawiać antypolonizm, ostre oskarżenia kierowane przeciw poszkodowanym Polakom. Nikt nie przeczy, władze polskie przed wojną popełniły liczne błędy, ale żaden z nich nie może przecież usprawiedliwiać ludobójstwa!
 
Żaden z przedwojennych rządów nie chciał ani nie prowadził polityki antyukraińskiej, choć zmagać się musiał z poważnym problemem terroryzmu na swoim terytorium, realizowanego przez UWO- OUN.
 
Okazję do wybielania OUN i UPA zaczęli wykorzystywać badacze narodowości ukraińskiej, pracujący na polskich uczelniach wyższych, często z wysokimi stopniami naukowymi uzyskanymi w Polsce (przede wszystkim Włodzimierz Mokry, Włodzimierz Wysocki, Roman Drozd i Mikołaj Siwicki). Skrajny antypolonizm pojawił się w pracach pracującego na KUL naukowca ukraińskiego pochodzenia Mikołaja Siwickiego. W jego obszernej trzytomowej pracy „Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich”  możemy przeczytać m.in. że „Polskie społeczeństwo jest zdegenerowane, chore, bo wychowało się na fałszu…” , a przesiedlenie ludności łemkowsko – ukraińskiej z pogranicza w ramach operacji „Wisła” ośmielił się nazywać ludobójstwem! Liczba zawartych w tej pracy przekłamań spowodowała nawet wniesienie przeciw autorowi sprawy do prokuratury.
 
Opisywanym wcześniej zjawiskom towarzyszyło zwiększenie dotacji i świadczeń naszego państwa na rzecz zamieszkujących w Polsce mniejszości.
 
Ośmielone postępowaniem części naukowców, dofinansowywane przez polski MSZ, pismo ukraińskie „Nasze Słowo” przystąpiło do ataku na AK i ujawniło szokujące żądania terytorialne wobec tzw. Zakierzonii, czyli wielu powiatów dzisiejszej Polski.  Z organizacji postbanderowskich w Kanadzie i USA wartką rzeką popłynęły pieniądze na badania i teksty, mające przekonać zarówno Polaków jak i Ukraińców, że OUN i UPA były nie bojówkami dopuszczającymi się czynów terrorystycznych i morderczych, a zasługującymi na pochwałę organizacjami narodowo-wyzwoleńczymi czy partyzanckimi.
 
Obecna administracja ukraińska usiłuje wpisać, przede wszystkim w pejzaż lwowski, rzekomo wiekowe korzenie ukraińskie tego miasta, lub usiłuje zatrzeć jego polskość . Jest to zadanie równie bezczelne, jak i nie wykonalne, polegające m.in. na bezczeszczeniu przedmiotów kultu świeckiego i religijnego, lub polskiej tradycji historycznej, kulturowej i religijnej. Na elewacjach dawnych lwowskich kościołów rzym. – kat. wmurowane są reliefy żeliwne informujące o wieku powstania  budowli sakralnej, jako ukraińskiej cerkwi, bez informacji o wiekowym polskim pochodzeniu kościoła.
 
Na Cmentarzu Łyczakowskim, popadającym w ruinę, liczne polskie grobowce „z mocy prawa” są naruszane dla wykonania w nich pochówku rodzin ukraińskich. Niszczy się więc w tych grobowcach istniejące tam niejednokrotnie od wieków insygnia religijne i rodowe, w postaci zabytkowych rzeźb, reliefów / płaskorzeźb /, sztuki rytowniczej i litograficznej, wprowadzając napisy zmarłych w języku ukraińskim,  krzyże prawosławne i „stare” litografie osób tam pochowanych.
 
Za prowokację należy uznać płaskorzeźbę wykonaną na elewacji polskiej szkoły im. św. Mari Magdaleny upamiętniającą Romana Szuchewicza / Tarasa Czuprynkę / organizatora ukraińsko – hitlerowskiego batalionu „Nachtigall”/ , szeregowego mordercy  m. in. Bronisława Pierackiego  - ministra spraw wewnętrznych II RP, posła Tadeusza Hołówkę, szeregu policjantów. Na płaskorzeźbie widnieje napis: "Cześć członkowi UPA gen. Romanowi Szuchewiczowi "Tarasowi Czuprynce". Szkołę również nazwano jego imieniem. Dyrektor szkoły nie protestował. "Czuprynka" strzałem w tył głowy zamordował w 1926 roku na ul. Zielonej we Lwowie pierwszego kuratora ziemi lwowskiej Stanisława Sobińskiego. "Czuprynka" piastowal stanowisko Referenta Bojowego OUN – UPA.
 
A tymczasem:

Lwów umiera. Kiedyś polski Lwów był miastem pięknym i bogatym. Lwów ukraiński to bieda, brud i wynaradawianie naszych rodaków. W niedalekiej przeszłości towarzysz generalissimus Józef Stalin w otoczeniu premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchila i prezydenta Stanów Zjednoczonych  Franklina  Roosevelta w Poczdamie i Jałcie jednym ruchem – palcem po mapie – skreślił z granic Rzeczypospolitej m.in. rdzennie polski Lwów. Lwów sprzedano Stalinowi bez słowa protestu, bo cóż tam Polska…

Lwów wówczas już krwawił sześć lat, krwawi nadal już ponad 65 lat , to pod okupacją  hitlerowską, to pod sowiecką, a to jako miasto „wilnej Ukrainy”.

 
Gdy w styczniu b.r. przemierzam lwowskie ulice ogarnia mnie rozpacz. Po kilku godzinach jazdy samochodem znajduję się nagle w innej epoce, tej z lat 50. Jezdnie wybrukowane kocimi łbami tworzą kołyskę typu wańka-wstańka z cyrku Staniewskich.
 
Po tej nawierzchni poruszają się zardzewiałe „trupojezdki” – moskwicze, łady, wołgi, zaporożce wyjące i smrodzące ze starości. Ostatnio pojawiły się na lwowskich ulicach „luksusowe” osobowe mercedesy, audi, bmw, posiadające wyłącznie przeszmuglowane przez granicę karoserie, a silniki i podwozia z „trupojezdek”. Pejzaż  komunikacyjny uzupełniają miejskie pokraczne autobusy, trolleybusy z lat 50 i „nowoczesne” tramwaje poruszające się po huśtawce szynowej z szybkością 6 km/godz. Za przeciętna emeryturę można lwowskim tramwajem przejechać około sto razy. Jeżdżąc tramwajem emeryt nie może już kupić chleba. Przeciętna emerytura wynosi tu bowiem ok. 15 $ miesięcznie.
 
Na placu Halickim i innych głównych placach i ulicach Lwowa stoją rzędem baby w chustach w kwiaty polne z brudnym towarem wyłożonym bezpośrednio na bruku. Ulice lwowskie stanowią jedno wielkie śmietnisko, a po opadach bagienne jezioro – z braku kanalizacji ogólnospławnej. Kubły na śmieci wypełnione po brzegi, a w powiewach wiatru śmieci fruwają po całym mieście. Gdzieniegdzie widzi się zwykłe zardzewiałe powyginane wiadra, też zapełnione po brzegi, służb porządkowych brak. Wieczorem zapadają uliczne ciemności z całkowitego braku oświetlenia miasta. Woda w kranach dwie godz. dziennie Budowle sakralne, zabytkowe obiekty i monumentalne ciągi ulicznych kamienic zmierzają do śmierci technicznej. Remontów bieżących obiektów budowlanych w ogóle we Lwowie się nie wykonuje, nie mówiąc o kapitalnych.
 
Stan techniczny niektórych budynków stwarza zagrożenie bezpieczeństwa publicznego. Mury nośne budowli podciągają kapilarnie wodę z gruntu powodując zagrzybienie i zawilgocenie. Do wysokości parapetów okiennych widoczne ślady zawilgoceń i zagrzybienia. Rury spustowe i rynny zardzewiałe i dziurawe. Władze Lwowa w całym mieście zleciły dla „niepoznaki” zamalowanie popielatą farbą elewacji frontowych z poziomu chodnika do wysokości zawilgoceń i zagrzybień.
 
Lwów znajdujący się na liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO – niebawem utraci miejsce na tej liście.

A na szczycie Kopca Unii Lubelskiej – Rzeczpospolitej Obojga Narodów - powiewa ukraińska flaga.

W „Radiu Lwów” zaprezentowałem wiersz:

Na szczycie Kopca Unii Lubelskiej

Na szczycie Kopca
Nikt mnie nie wita
Tylko biało – czerwona
Kirem spowita
Tu były grudnie
Tu były maje
Wolności orlej
Bystre ruczaje
Tu była strzecha
Czeremchy pola
I zapach Wilna
I łan Podola
Tu była Polska
U stoku Lwów
Jak w tej piosence
Co chcesz to mów


Aleksander Szumański

Źródła
- Lucyna Kulińska – wykłady –„ Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia, Polesia i Małopolski Wschodniej w czasie II wojny światowej”.
- Lucyna Kulińska i Adam Roliński – „Antypolska akcja nacjonalistów ukraińskich w Małopolsce Wschodniej w świetle dokumentów Rady Głównej Opiekuńczej 1943 – 1944”.
- Lucyna Kulińska – wywiady „Dziennik Polski”.
- Wiktor Poliszczuk – „Ludobójstwo nagrodzone” – Toronto 2003.
- Wiktor Poliszczuk – „Gwałt na prawdzie o zbrodniach OUN Bandery” – Toronto 2001
- Wiktor Poliszczuk – „Kultura” paryska, jako źródło zakłamania prawdy historycznej o zbrodniach OUN Bandery.
- Jerzy Korzeń – „Pamięć Narodowa” - Kraków 2000.
- Jerzy Korzeń – „Pamięć Narodowa” – Kraków 2005
- „Banderowskie zaplecze Juszczenki” – „Myśl Polska” - lipiec 2005
- „Ukraiński nacjonalizm wobec pomarańczowej rewolucji” – „Myśl Polska” – lipiec 2005
- Aleksander Szumański – „Lwów umiera!” „Nasza Polska” nr 34 24 VIII 2004