header2.jpg

Znalezione obrazy dla zapytania konfederacja polski niepodległej

PATRIOCI PRZED SĄDEM - KAZIMIERZ KORABIŃSKI

 

AUTOR TEKSTU ELŻBIETA SERAFIN

 

http://www.krakowniezalezny.pl/tag/kazimierz-korabinski/

 

 

Patrioci przed sądem. Kolejny dzień bezsensownej rozprawy Kazimierza Korabińskiego – podziemnego drukarza z czasów stanu wojennego.

 

Kiedy podczas rozprawy, która miała miejsce 12 kwietnia 2016 roku krakowski sędzia znów umorzył sprawę przeciwko komunistycznym zbrodniarzom, którzy rozprawiali się z patriotami 3 maja 1986 roku, poszkodowani ludzie podnieśli krzyk, były gwizdy, wrzawa, a z drugiej strony agresywna reakcja sądowych policjantów pod dyktando sędziego Maczugi. Policjant Chechelski usłyszał 2 brzydkie słowa pod adresem mordercy Polaków, komunistycznego zbrodniarza Czesława Kiszczaka – rzekomo z ust działacza niepodległościowego Kazimierza Korabińskiego, no i musiał chłopak się czymś wykazać, więc doniósł na patriotę. Opisałam to i przebieg pierwszej rozprawy w poprzednim tekście. Na drugiej rozprawie, która miała miejsce 14 marca 2017 roku w krakowskim Sądzie Rejonowym zeznawali kolejni świadkowie obrony Zygmunt Miernik i Adam Słomka. Krzysztof Bzdyl prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej chciał złożyć wniosek o zezwolenie mu na udział w rozprawie jako przedstawicielowi organizacji społecznej, by swoim wieloletnim doświadczeniem wspierać obronę Kazimierza Korabińskiego, ale sędzia Sądu Rejonowego Tadeusz Cichoń, który dopiero co brał udział w zjeździe sędziów niezadowolonych z nadchodzących zmian w sądownictwie w Katowicach pod przewodnictwem Małgorzaty Gersdorf – nie wyraził na to zgody.

 

Zygmunt Miernik pamięta sprawę esbeków sprzed roku. Zwracając się do sędziego Cichonia powiedział, że to jest hańba, że chroni się esbeków przez sądy, a skazuje się ludzi, którzy wskazują przestępców. Na pytanie obrońcy jaka była atmosfera wśród ludzi na korytarzu, czy było głośno czy cicho, odpowiedział: „A jaka miała być, kiedy ludzie nie byli zachwyceni, że sąd znów zamiata pod dywan? Byliśmy oburzeni, było głośno, były gwizdy. Policja zachowywała się w stosunku do nas w sposób agresywny. Ludzie, którzy powinni stać na straży prawa znowu chronili zbrodniarzy. Sędzia powinien być pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Kłamliwie uznaje, że zbrodnie komunistyczne się przedawniają – co jest nieprawdą. Sędzia poświadczył nieprawdę”. Słowa wulgarne z ust oskarżonego, które rzekomo usłyszał nadgorliwy 28-latek – policjant Chechelski, to typowy zarzut jaki patriotom stawia się od lat. Myśląc o Kiszczaku powiedział, że to była hańba dla całego wymiaru sprawiedliwości, dla ówczesnych władz i obecnych, że nie umieli godnie rozliczyć się ze zdrajcami”.

 

Adam Słomka przewodniczący KPN-Niezłomni uczestniczył w tamtym procesie 12 kwietnia 2016 jako koordynator Europejskiego Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych, kiedy sądzono esbeków, którzy pobili patriotów. Jak mówił: „Sędzia Sądu Okręgowego Maczuga powołując się na bezprawną uchwałę Sądu Najwyższego – sędziów – zbrodniarzy komunistycznych, którzy dalej kierują Sądem Najwyższym w naszym Kraju, którzy podobnie jak niemiecki trybunał w Karlsruhe złożony z byłych sędziów hitlerowskich wymyślił sobie, że się nie będzie ścigać zbrodniarzy faszystowskich, tak też wymyślono niedawno, taką uchwałę Sądu Najwyższego w naszym Kraju o nieściganiu zbrodniarzy komunistycznych, mimo ustawy o nieprzedawnieniu zbrodni komunistycznych i tamto orzeczenie sędziego Sądu Okręgowego Maczugi wywołało oburzenie wśród weteranów walki o niepodległość. To było ważne wydarzenie w historii sądownictwa, całkowicie kompromitujące tutejsze sądy. Dziennikarz radia zapytał mnie i przedstawiciela IPN-historyka, który tam był przy drzwiach, przy wyjściu z pawilonu D – co my o tym sądzimy. Historyk pochwalił się, że właśnie ukazały się nowe wiadomości na temat generała Kiszczaka, że on donosił, będąc na placówce w Londynie na patriotów do Urzędu Bezpieczeństwa, do Informacji Wojskowej jak i też z naganem w ręku rozprawiał się – uczestniczył w akcji mordowania komandorów polskiej marynarki, którzy wrócili z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wtedy ten historyk powiedział, że Kiszczak to wyjątkowa czerwona k… a. Tłumaczyłem tam, że znacznie lepsze określenie jest zamiast czerwonej k… y – zbrodniarz komunistyczny. Obok był pan Korabiński, cała grupa naszych ludzi, były oklaski. „Warto przypomnieć – powiedział zwracając się do sędziego – przecież pan pracował w Kolegium Do Spraw Wykroczeń” i kontynuował: „policjanci szarpali ludzi, zatrzymali pana Korabińskiego insynuując mu jakieś absurdalne słowa wypowiadane bez ładu i składu, bo coś tam słyszeli, przez oklaski może nie wszystko słyszeli co ja mówiłem i historyk IPN. To dowodzi kompletnej degrengolady tutaj środowiska sędziowskiego, policjantów. Dobrze natomiast świadczy o prokuratorach Instytutu Pamięci Narodowej i mediach, które to bardzo ładnie przedstawiły w Kronice Krakowskiej.

 

Chciałem podziękować panu Korabińskiemu za obecność wtedy na tej sprawie. Był ze mną na głodówce przeciw akcji milicji w listopadzie 1988 roku w Katedrze w Katowicach. Jako górnik walczył o legalizację i przywrócenie Solidarności, walczył ze stanem wojennym, robił drukarnię podziemną, był represjonowany. To wzór bohatera dla Śląska i Małopolski, więc jest piękną postacią. Jestem oburzony, że nie wyciągnięto konsekwencji służbowych i karnych wobec tych policjantów, którzy zamiast nawiązywać do tradycji polskiej policji przedwojennej, którzy zginęli w Katyniu, nawiązują do milicjantów – zastraszają uczestników procesów politycznych. To jest po prostu jedna hańba, że po ćwierć wieku Polski niepodległej dalej mamy procesy polityczne. Adam Słomka uważa, że pomysł sędziego był taki, żeby wszystkich ukarać. Zamiast tego sędziego pozbawić prawa wykonywania zawodu, przeprowadzić postępowanie dyscyplinarne, bo skompromitował stanowisko sędziowskie w Polsce chroniąc esbeków, bandytów, zbrodniarzy, to napuszczono policjantów, posłużono się policjantami w celu zastraszania patriotów i jeszcze robi się proces, w którym ofiarę znowu się represjonuje, stawia fałszywe zarzuty zupełnie jak z Mrożka czy Kafki. Absurdalne. To tylko ma sens taki, żeby nękać pana Korabińskiego, zabierać mu czas, pieniądze, żeby musiał wydawać na obronę, żeby weterani zamiast ścigać tych sędziów, prokuratorów, zbrodniarzy, zajmowali się obroną pana Korabińskiego. Adam Słomka dostał brawa. Ciągle to samo. Teraz zamknęli Adama Słomkę na Święta Wielkanocne, to też, żeby oddalić możliwość dobrania im się do skóry, żeby nie przeszkodził im w ich tak zwanym strajku. Takie policjanciki jak ten Chechelski – jakim prawem zrobiono z jego pomówień rozprawę? Chłop nie zna historii własnego kraju. Powinien iść do szkoły, a nie do policji. Wielokrotnie spotkaliśmy się z taką właśnie nieświadomością policjantów, brakiem podstawowych wiadomości z historii własnego kraju, jakby przyjechali do nas np. z Ukrainy czy taki prokurator Kriger, który niszczył nam życie, próbując koniecznie nas ukarać za patriotyzm, za patriotyczne postawy, bo ludzie chcieli usunąć śmieci pozostałe po sowieckiej okupacji Polski, a teraz nadąsany, obrażony, że koledzy mówią mu kim jest, znów postawił za to kolegów przed sądem. A ci prokuratorzy, którzy chcą ukarać niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka za to, że udostępnił film z rozprawy Adama Słomki, którą sędziowie uznali za tajną, a tajną nie była, bo do tej pory nie usunęli z YouTuba tego filmu, który nie powinien być tajny, bo odsłania ich zachowanie, ich ignorancję w stosunku do osób będących na sali, nawet w stosunku do oskarżonego. Co to jest? To cyrk, a nie wymiar sprawiedliwości. Hańba, żeby rozpoczynać jakieś procesy przeciwko takim ludziom. Jak to jest, że ludzie ciemni, ograniczeni, źli, mający jakieś kompleksy stawiają przed sądami ludzi szlachetnych, którzy tyle serca dają dla Polski? To rzeczywiście jak mówi kolega Józef Wieczorek procesy jak z Kafki. Po co te procesy? Żeby przedstawiciele prawa mogli zarobić kasę? Żeby bezmyślni ludzie mieli jakieś zajęcie? Haniebne bezprawie. Kilka miesięcy temu zamknęli patriotę Zygmunta Miernika, a potem Adama Słomę do więzienia. Kiedy wreszcie skończy się ten cyrk. Faktycznie ten wymiar niesprawiedliwości wymaga totalnego remontu. Wszystko do wymiany. Ile krzywdy wyrządzili Polakom? Te układy, współpraca z mafią. Trzeba zlikwidować to wszystko i zacząć od zera, tak jak mówi Zygmunt Miernik, czy Adam Słomka, wprowadzić ławy przysięgłych, żeby obywatele, a nie sędziowie mówili winny czy niewinny.

 

Kolejna rozprawa będzie w środę 26 kwietnia o godzinie 13.00 w sali B-125. Ma zeznawać rzekomy świadek, kolega policjancika Chechelskiego. Ciekawe co ten wymyśli?

 

Film z rozprawy można zobaczyć na Program7 (niezależna telewizja internetowa).

 

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć z rozprawy:

https://goo.gl/photos/Yxktznefn3Vt8AK19

This entry was posted in INTERWENCJE i listy and tagged Adam Słomka, Elżbieta Serafin, Kazimierz Korabiński, Zygmunt Miernik on Marzec 14, 2017.

Kolejny polski patriota przed sądem

 

Elżbieta Serafin

 

Sprawa Kazimierza Korabińskiego, kawalera Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

 

3 maja 1986 w Katedrze na Wawelu miała odbyć się Msza Święta, a potem manifestacja patriotyczna. Rankiem tego dnia komunistyczna bezpieka, czyli funkcjonariusze Wydziału III Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Krakowie wtargnęli do mieszkań 34 działaczy patriotycznych i nie podając przyczyn aresztowali tych ludzi. Tuż po Mszy Świętej znów zaatakowali. Tamtego dnia pobili wielu ludzi, aresztowali ponad 250 osób. Ludzie, których tak brutalnie potraktowano, próbowali potem domagać się sprawiedliwości, ukarania winnych, całymi latami biegali po prokuraturach, ale nic to nie dawało – komuna trzymała się mocno. Nawet zdarzało się, że obracały się te ich starania znowu przeciwko nim, a sędziowie umarzali rozprawy przeciwko esbekom. Po latach, tj. 15 września 2015 roku podczas rozprawy przeciwko esbekom z aktu oskarżenia, który wniosła Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przy Instytucie Pamięci Narodowej w Krakowie Sąd Rejonowy w Krakowie umorzył sprawę – jak podali: z uwagi na termin przedawnienia karalności. Prokurator IPN złożył zażalenie i zaskarżył tamto postanowienie.

 

12 kwietnia 2016 roku w Sądzie Okręgowym w Krakowie odbywała się rozprawa, która była wynikiem zażalenia. Oskarżyciel, czyli prokurator IPN zarzucał esbekom, że będąc funkcjonariuszami Wydziału III SB KW MO w Krakowie i tym samym funkcjonariuszami państwa komunistycznego dopuścili się zbrodni przeciwko ludzkości, że działali bez podstawy prawnej. Przekraczając swoje uprawnienia wzięli udział w operacji bezprawnego pozbawienia wolności w celu uniemożliwienia ludziom wzięcia udziału we Mszy Świętej na Wawelu oraz manifestacji niepodległościowej. Aresztowani nie wiedzieli co z nimi będzie. Takie aresztowania, pobicia zdarzały się często. Miały charakter poważnego prześladowania z przyczyn politycznych i religijnych – co jest zbrodnią przeciwko ludzkości, która nie podlega przedawnieniu. Sąd nie mógł umorzyć tej sprawy. 2 lata wcześniej zamordowano przecież znanego i kochanego przez ludzi kapłana – księdza bł.Jerzego Popiełuszkę.

 

Obrońca oskarżonych esbeków wygadywał głupoty mówiąc, że nie było to jakieś poważne prześladowanie, że to nie był terror. Nie podobało mu się, że prokurator próbując pokazać grozę tamtych dni przypomniał morderstwo dokonane wtedy przez esbeków na księdzu Popiełuszce. Powiedział też zdanie, po którym ludzie wybuchnęli gromkim śmiechem: „nie można dawać znaku równości między takim krótkotrwałym zatrzymaniem, a więzieniem z przyczyn czysto politycznych panów chociażby Michnika czy Kuronia”. Żeby zrobić większe wrażenie przypomniał sobie nazwiska generała Nila i rotmistrza Witolda Pileckiego. Że nie można dawać znaku równości między zatrzymaniem Ich, a takimi zatrzymaniami. I dalej w tym stylu. Aż 3 obrońców broniło wtedy tych esbeków. Kompromitowali się swoimi wypowiedziami. Aresztowany wtedy w 1986 roku Ryszard Bocian – występując jako oskarżyciel posiłkowy – przypomniał tym niedouczonym urzędnikom o 3 księżach zamordowanych przez esbeków w 1989 roku – 3 lata po tym masowym aresztowaniu – o księdzu Zychu, Niedzielaku, Suchowolcu. Mówił o licznych prześladowaniach, o wielokrotnych aresztowaniach. Kiedy po przerwie sędzia poinformował, że postanawia utrzymać w mocy zaskarżone przez IPN postanowienie, czyli znów umorzyć sprawę – ludzie wielokrotnie prześladowani przez komunistyczną bezpiekę, oburzeni taką decyzją sądu – krzyczeli – hańba! Posłuszna policja sądowa siłą usunęła ludzi z sali i wzięli się dzielni chłopcy za spisywanie obecnych na tej rozprawie. Do Kazimierza Korabińskiego – również wielokrotnie prześladowanego, aresztowanego przez esbeków – wielce zasłużonego dla sprawy polskiej działacza opozycyjnego, drukarza, odznaczonego m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski – podszedł 28-letni sierżant Maciej Chechelski. A potem postawił Go przed sądem, że jakoby usłyszał z jego ust 2 brzydkie słowa. Proces Kazimierza Korabińskiego, który miał odbyć się 10 listopada odroczono na 17 stycznia.

 

17 stycznia 2017 roku w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia II Wydział Karny sędzia SSR Tadeusz Cichoń przesłuchał kilku świadków obrony oraz sierżanta skarżypytę.

 

Prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 Krzysztof Bzdyl chciał wystąpić tu w charakterze czynnika społecznego, by bronić dobrego imienia Korabińskiego, lecz sędzia nie wyraził na to zgody, mówiąc, że w sprawie o wykroczenie nie jest to możliwe. Oskarżyciel z komisariatu sądowego odczytała akt oskarżenia: „Kazimierz Korabiński obwiniony jest o to, że w dniu 12 kwietnia 2016 roku około godziny 12.10 na terenie Sądu Rejonowego w Krakowie używał słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym. Jest to wykroczenie określone w art. 141 Kodeksu Wykroczeń”. Zadała mu kilka pytań. Czy był 12 kwietnia na terenie sądu, itp.

 

Kazimierz Korabiński był wtedy przed operacją kręgosłupa. Kiedy policjanci wyrzucali ludzi z sali nie mógł wstać. Mówił, że wyjdzie sam. Ale dwaj gorliwi panowie zrobili to po swojemu. Jeden z nich wykręcił mu rękę. Chciał to zgłosić, ale uznał, że nie będzie się w to bawił – męska sprawa – jak mówił, ale policjant (spisujący go) zachował się jak dzieciak. Na korytarzu był okropny harmider, krzyk, ludzie krzyczeli na policjantów – gestapo! , bo tak się zachowywali. Policjant który go spisał pojawił się później. Bardzo go bolało, nie mógł nic powiedzieć. Nie używał nieprzyzwoitych słów.

 

Zeznający sierżant Maciej Chechelski – sprawca tej kolejnej bezsensownej rozprawy przeciwko patriotom – zacytował słowa wulgarne, które jakoby padły 12 kwietnia z ust oskarżonego. Wie, że było wtedy bardzo głośno, ale odpowiadając na pytania sędziego prawie nic nie pamiętał. Nie pamiętał czy Kazimierz Korabiński użył tych słów w rozmowie z kimś, w jakim momencie to się działo. Mówił, że pan Korabiński był spokojny i wydawało mu się, że rozumiał o co mu chodzi. Sędzia odczytując zeznanie Chechelskiego poprosił go o wyjaśnienie słów: „wywołało to oburzenie osób przebywających na terenie sądu”. Sierżant szczerze wyjaśnia, że pawilon D nie był wyłączony, niejednokrotnie przechodziły tam osoby nie związane z rozprawą, telewizja tam była. Przypuszczał, że ludzie mogli być oburzeni. Ale jak dotąd nikt nie zgłosił, że czuje się oburzony jakimiś 2 brzydkimi słowami. Ta sprawa nie powinna się nigdy rozpocząć.

 

Świadek obrony Janusz Fatyga mówił, że był wtedy świadkiem wielkiej niesprawiedliwości w wykonaniu sędziego, że zbrodnie komunistyczne mogą ulegać przedawnieniu. Na sali sądowej doszło do bezprawia, w wyniku którego jedynym oskarżonym o zbrodnie komunistyczne jest kolega Korabiński. „To jest skandal – mówił – sędzia wydał postanowienie, że zatwierdza postanowienia prokuratora o odmowie ścigania zbrodniarzy komunistycznych i chciał uzasadniać. Nie pozwoliliśmy na to, zaczęliśmy gwizdać. Doszłoby do dalszego poniżenia wymiaru sprawiedliwości. Nasza zgoda na potulne wyjście z sali sądowej byłaby akceptowaniem takiej postawy tak zwanego wymiaru sprawiedliwości, odmówiliśmy”. I ma świętą rację. Byłoby tak jak mówił obrońca esbeków, że nic się nie stało. Parę poprzetrącanych kręgosłupów, trochę złamanych życiorysów – nic takiego. „Policja przystąpiła do usuwania nas siłą – kontynuował świadek – pierwszego wzięli Korabińskiego. Mówił: musicie uważać, mam bardzo chory kręgosłup. Nie stawiał oporu. Dał się prawie ciągnąć. Ja prowadziłem opór. Przede mną jakiś metr był prowadzony przez funkcjonariuszy Korabiński. Jak się wyrywałem boleśnie ugodziłem go w plecy. Usłyszałem jęk kolegi. Byłem cały czas, nie słyszałem, żeby kiedykolwiek zaklął. Na korytarzu było głośno, potem pojawił się jakiś funkcjonariusz, który zarzucał mu, że go obraził. To jest plaga, że środowiska niepodległościowe są oskarżane o takie rzeczy”. Sędzia zapytał czy słyszał, żeby padało nazwisko Kiszczaka. „Kiszczak był zbrodniarzem komunistycznym” – odpowiedział. „Wznosiliśmy okrzyki: precz z komuną. Sprawcy zostali uniewinnieni. Powinno się odebrać sądom prawo orzekania, to jest skandal co sędziowie wyprawiają” – dodał na zakończenie.

 

Maria Michałek jak i wiele innych osób słyszała, że Kazimierz Korabiński uskarżał się na ból kręgosłupa, mówił, że czeka go operacja. Nigdy nie słyszała, żeby używał wulgarnych słów. „Zawsze jest szarmancki, uprzejmy, uśmiechnięty. Wtedy był skrzywiony, bo bolał go kręgosłup. Na korytarzu było głośno, wszyscy byli zdenerwowani. Ludzie byli oburzeni. To jest hańba, żeby w wolnym Kraju padały takie wyroki” – mówiła.

 

Stanisław Zamojski wspomniał, że był jednym z tych wielu poszkodowanych, których sądzeni i nie skazani w 2016 roku esbecy aresztowali 3 maja 1986 roku. Wspomniał, że żaden z tych esbeków nie przychodził na rozprawy, a ich adwokaci naśmiewali się z poszkodowanych. Dodał, że polski sąd w Szczecinie skazał ubeków.

 

Świadkowie obrony pamiętali, że tylko jeden policjant podszedł do pana Korabińskiego.

 

Na następnej rozprawie, która ma odbyć się 14 marca o godzinie 12.00 w sali B-125 mają zeznawać 2 świadkowie obrony: Adam Słomka i Zygmunt Miernik oraz policjant, jakoby partner Chechelskiego, którego nikt przy Chechelskim nie widział.

 

Tego samego dnia prezes ZKPN 1979-89 Krzysztof Bzdyl złożył do Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia II Wydział Karny pismo o rozpatrzenie 3 wniosków dowodowych o następującej treści:

 

„1 – oddalenie całego wniosku o ukaranie pana Kazimierza Korabińskiego. Wniosek nie spełnia bowiem wymogów formalnych. We wniosku jest podany tylko jeden świadek wykroczenia – sierżant Maciej Chechelski. Zgodnie z następującą maksymą prawną obowiązującą w prawie rzymskim i dziś również testisunus, testisnullus (łac.) jeden świadek - żaden świadek, zeznanie świadka Chechelskiego należy uważać za niewiarygodne. Świadek Chechelski mówi bowiem, że zachowanie pana Korabińskiego wywoływało oburzenie wśród osób przebywających na terenie sądu. Jednak nie mamy podanego żadnego innego świadka, ani policjanta, ani osoby nie mundurowej. Można więc domniemywać, że policjant wykreował sam nieistniejący fakt. Mogę podać w tej chwili kilkunastu świadków, którzy znają dobrze weterana walk o niepodległą Polskę Kazimierza Korabińskiego i stwierdzą, że nie używa on słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym,

 

2 – skierowanie sierżanta Macieja Chechelskiego na kurs historii Polski z lat 1939 1990, aby poznał okres okupacji sowieckiej i rządy komunistycznych zdrajców, w tym rolę jako odegrał komunistyczny zbrodniarz Czesław Kiszczak, odpowiedzialny za mordy na tysiącach Polaków,

 

3 – skierowanie na taki sam kurs historii wszystkich policjantów z Komisariatu Policji II w Krakowie przy ul. Lubicz 21 jak również wszystkich policjantów z posterunku policji w tym sądzie. Równocześnie informuję, że o taki kurs najnowszej historii Polski należy zwracać się do Dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej dr. hab. Filipa Musiała, ul. Reformacka 3, w Krakowie”.

 

Zapraszam Państwa do obejrzenia kompletu zdjęć z rozprawy:

https://goo.gl/photos/H75AqGp235PVU3qC6

This entry was posted in INTERWENCJE i listy and tagged Elżbieta Serafin, Kazimierz Korabiński, Krzysztof Bzdyl on Styczeń 18, 2017.

 

Opracowanie tekstu Elżbieta Serafin

 

Do druku przekazał Aleksander Szumański  - dziennikarz niezależny,

 

korespondent światowej prasy polonijnej, akredytowany (USA) w Polsce w latach 2005 - 2012, ścigany i skazany na śmierć przez okupantów niemieckich.

Kombatant - Osoba Represjonowana - zaświadczenie o uprawnieniach Kombatantów i Osób Represjonowanych nr B 18668/KT3621