foto1
Kraków - Sukiennice
foto1
Lwów - Wzgórza Wuleckie
foto1
Kraków - widok Wawelu od strony Wisły
foto1
Lwów - widok z Kopca Unii Lubelskiej
foto1
Lwów - panorama
Aleksander Szumański, rocznik 1931. Urodzony we Lwowie. Ojciec docent medycyny zamordowany przez hitlerowców w akcji Nachtigall we Lwowie, matka filolog polski. Debiut wierszem w 1941 roku w Radiu Lwów. Ukończony Wydział Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej. Dyplom mgr inż. budownictwa lądowego. Dziennikarz, publicysta światowej prasy polonijnej, zatrudniony w chicagowskim "Kurierze Codziennym". Czytaj więcej

Aleksander Szumanski

Lwowianin czasowo mieszkający w Krakowie

„Klusik ekshumowany” donosi „Nasz Dziennik” – 27 października 2010:

„Wczoraj około godziny 7:00 na cmentarzu w Opolu przeprowadzono ekshumację ciała Jana Klusika, który modlił się w sierpniu  pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, a miesiąc po kopnięciu przez nieznanego dotychczas osobnika zmarł. Jego historię opisał „Nasz Dziennik”.
            

Czytaj więcej: ŁŻE FAKTY Z KAMILEM DURCZOKIEM W TLE

Gdy obce siły chcą ujarzmić naród, to rozpoczynają od niszczenia mózgów, czyli jego mocy intelektualnej . Uniwersytet Jagielloński, najstarsza polska uczelnia została założona przez króla Kazimierza Wielkiego 12 maja 1364 roku. Okupanci hitlerowscy i bolszewiccy chcieli tę uczelnię zniszczyć przez podporządkowanie jej swoim celom wrogim narodowi polskiemu. Zamach na autonomię tej uczelni odnotowujemy również po 1989 roku.
        

Czytaj więcej: UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI Z OKUPACJĄ W TLE

W łódzkiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości 19 października 2010 r. zostały popełnione morderstwa, z całą premedytacją, przy użyciu broni palnej i ostrego narzędzia wykorzystanego do poderżnięcia gardła. Morderca 62 letni mężczyzna z Częstochowy Ryszard C. został zatrzymany przez policję.
               

Czytaj więcej: Archipelag Gułag z Donaldem Tuskiem w tle

     

 

 

Archipelag Gułag z Donaldem Tuskiem w tle

 

W łódzkiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości 19 października 2010 r. zostały popełnione morderstwa, z całą premedytacją, przy użyciu broni palnej i ostrego narzędzia wykorzystanego do poderżnięcia gardła.

 

Morderca 62 letni mężczyzna z Częstochowy Ryszard C. został zatrzymany przez policję.

 

Zginął na miejscu Marek Rosiak, 62 letni mąż byłej wiceprezydent Łodzi, asystent europosła PIS Janusza Wojciechowskiego.

 

Morderca poderżnął gardło 39 - letniemu Pawłowi Kowalskiemu asystentowi posła Jarosława Jagiełły.

 

Motywem zbrodni była nienawiść do Jarosława Kaczyńskiego i PIS oświadczył morderca.

 

Trwa kampania nienawiści przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu.

 

Ostatni przyczółek polskości Pałac Prezydencki padł po wygranych wyborach prezydenckich przez Bronisława Komorowskiego.

 

Zastanawia pośpiech Bronisława Komorowskiego w przejęciu władzy, jeszcze przed ogłoszeniem zgonu Lecha Kaczyńskiego.

 

Poza moralnym znaczeniem tego pośpiechu władza została przejęta przez prezydenta elekta niezgodnie z zapisami Konstytucji RP.

 

Oczywisty jest zamach stanu, polegający na przejęciu władzy politycznej w państwie przez jednostkę, wbrew zapisom konstytucyjnym.

 

Niepokojące dla Platformy Obywatelskiej, dążącej za wszelką cenę do utrzymania władzy, są wyniki wyborów prezydenckich, zważywszy na zaledwie kilku procentową przewagę Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim.

 

Jak potoczą się wybory parlamentarne za rok? Oto jest pytanie? Naczelne pytanie dla ekipy Komorowskiego - Tuska – Schetyny.

 

Zginiecie jak dinozaury. Dorżnąć watahę.

 

To hasła wiodące dla osiągnięcia sukcesu wyborczego w 2011 roku.

 

I giną ludzie.

 

Zgodnie z zapowiedzią posła PO Janusza Palikota:

 

 we wpisie zatytułowanym „Nadzieja” wyrażał nadzieję, że „przyjdzie taki dzień, że Jarosław będzie już rozmawiał z siłami ostateczności. Być może jeszcze w tym roku. I wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok. Tego się trzymam, w to wierzę”… I ktoś posłuchał posła, ktoś też chciał wyzwolić Polskę od Jarosława. Ciekawe, że dziennikarze i sam poseł tego nie pamiętają… Bardzo ciekawe.

 

 

 

W tych kategoriach należy rozważać tragedię w łódzkim biurze PIS.

 

„Ta wypowiedź i cały ten materiał są już szczytem dna. Ale nie brakuje innych, nieco tylko mniej dennych wypowiedzi. I  nie ma co ukrywać, że nie doceniłem naszych „ekspertów”: politologów, dziennikarzy i polityków PO. Myślałem, że festiwal udawania, że winę za wszystko ponosi Jarosław Kaczyński rozpocznie się dopiero za kilka dni, a na razie główne „potwory” PO i SLD będą schowane. Ale, jako że trwa obecnie kampania, to zabrano się do pracy od razu. Żeby tylko +ukochany przywódca i +jego ukochana partia rozsądku+ nie przegrały”./„Ludzie bez serc i bez honoru” / Tomasz Terlikowski 19.X. 2010 /.

 

 

 

Jest to oczywista prowokacja polityczna rządzących, którzy nie cofną się przed niczym ze zbrodnią włącznie, dla osiągnięcia swoich partykularnych i spektakularnych celów politycznych.

 

Ciała zamordowanych jeszcze nie ostygły, a już nastąpił następny, bezwzględny w swojej podłości i okrucieństwie atak na osobę Jarosława Kaczyńskiego.

 

Atak przygotowany oczywiście a priori.

 

Czy nasze społeczeństwo jest aż tak ogłupione przez Mass Media, że nie odczytuje tej prymitywnej i okrutnej akcji i gry politycznej?

 

Na scenę wkracza, znakomicie dobrany przez PR, uprzednio oczywiście wyśmienicie ucharakteryzowany, dr hab. Kazimierz KIK politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach:

 

„…zauważa, że festiwal nienawiści obserwowaliśmy przede wszystkim przed Pałacem Prezydenckim, np. gdy prezes PIS przewodniczył wieczornym marszom z pochodniami, przypominającym ponure czasy nazizmu.

 

Łagodne określenie „moherowe berety” w odniesieniu do rzucania się z nożem lub pistoletem, to dwa różne światy. Brak subtelnych rozróżnień jest typowy dla pana prezesa.

 

…Tragedia, do której doszło w Łodzi jest reakcją na politykę dzielenia społeczeństwa realizowana przez PIS”.

 

„Kaczyński odpowiada za brutalizację życia publicznego” – twierdzi Stefan Niesiołowski, uważając, „że robienie sprawy politycznej z zamachu szaleńca jest haniebne dla Kaczyńskiego, który powinien się leczyć w szpitalu psychiatrycznym, Kaczyński kpi z ofiar gestapo".

 

Natomiast Joanna Senyszyn uważa,” iż kampanię nienawiści rozpętało PIS czasie swoich rządów w latach 2005 – 2007”.

 

Waldemar Kuczyński w „Gazecie Wyborczej” też nie pozostawia wątpliwości, że winę za zamordowanie polityka PO ponosi Jarosław Kaczyński. Nie ci, którzy wzywali do „dorżnięcia watahy”, ale właśnie Jarosław Kaczyński. „To, co się stało w Łodzi, ma bez wątpienia związek z polityczną atmosferą, jaka istnieje u nas od kilku lat. Tyle że ta atmosfera - dzisiaj nakręcająca się już z obu stron - jest dziełem braci Kaczyńskich i partii pod ich kierownictwem. To PiS i jego liderzy pięć lat temu, nie przebierając w słowach i obelgach, zaatakowali istniejący kształt państwa, oraz wielu ludzi i wiele środowisk, których uznali za ojców i zwolenników III RP, zarzucając im przestępstwa, a nawet zdradę ojczyzny” – przekonuje Kuczyński.

I kontynuuje swój wywód. „To oni normalny spór demokratyczny przekształcili w wojnę z ustrojem państwa i jego konstytucją, a swoją partię ukształtowali jako partię ustrojowego przewrotu. To od tamtej pory i z tego powodu nastąpiło gwałtowne zaostrzenie tonu debaty politycznej, bo ostro atakujący napastnicy napotkali obrońców, a po roku 2007, po dwu latach swoich rządów, także ogromną, przerażoną ich rządami większość obywateli. (…)Donald Tusk ma tu coś do rzeczy, tylko nie jako sprawca, lecz ofiara, bo to "dziadek z Wehrmachtu" jest pierwszą, symboliczną salwą z pancernika na platformianą redutę. Tak, dziś słowa-pociski latają w obie strony i po obu stronach narasta nienawiść, i być może tego zabójcę z Łodzi, chorego psychicznie czy o słabych nerwach, pobudziła do szaleńczego kroku nie nienawistna retoryka wobec PiS, lecz nienawiść PiS-owska, którą ocieka ta partia i jej zwolennicy” – oznajmia Kuczyński.

„A tych, którym wydaje się, że nie może być już głupiej zapewniam, że może. Nasze „elity” nie odczuwają takich uczuć jak obciach czy żenada. Do tego trzeba mieć sumienie i honor. Teraz wiem czekam na jakichś profesorów Sików czy Żyków, albo innych politologów czy publicystów Buczyńskich, którzy zaczną udowadniać, że zapewne to Jarosław Kaczyński zamordował tego człowieka, a teraz próbuje zrzucić winę na PO. Może też znajdzie się jakiś poseł, który oznajmi, że w ogóle nie było zamachu na biuro PiS, a w istocie napadnięto na biuro PO, tylko Fronda.pl, „Nasz Dziennik” do spółki z „Gazetą Polską” wprowadziły opinię publiczną w błąd. A szefowa Rady Etyki Mediów / Magdalena Bajer - dopisek autora / – której o wszystkim powiedzą koledzy – wyda oświadczenie, w którym zdecydowanie potępi nieodpowiedzialne działania prawicowych dziennikarzy. A patrząc się na ten dość obrzydliwy spektakl w wydaniu ekspertów, dziennikarzy i polityków mam coraz mniej wątpliwości, że się takiego momentu doczekam…

Kiedy zaś znajdzie się kolejny wariat, który zabije kogoś z PiS, to winnym okaże się zapewne Jarosław Kaczyński, albo modlący się pod krzyżem. A każdy, kto będzie myślał inaczej będzie oskarżany o „ksenofobię”, szaleństwo, nienawiść itd. /„Ludzie bez serc i bez honoru”  Tomasz Terlikowski 19.X. 2010 /.

 

 

Kim jest przemawiający ex cathedra w sprawie dotyczącej mordu w siedzibie PIS w Łodzi dr hab. Kazimierz Klik:

 

w latach 1970 – 1990 należał do PZPR, wcześniej był działaczem Związku Młodzieży Socjalistycznej. W latach przynależności do partii był lektorem Komitetu Centralnego PZPR. Członek SLD. Członek komitetu honorowego Platformy Obywatelskiej.

Autor publikacji o tematyce komunistycznej i działalności Lenina i Stalina. Badacz marksizmu – leninizmu i międzynarodówki socjalistycznej.

Odznaczony przez Aleksandra Kwaśniewskiego Złotym Krzyżem Zasługi.

 

Morderca Ryszard C. określany jest przez sąsiadów jako człowiek spokojny.

 

Czy Tusk  jest spokojnym człowiekiem?

 

                                                                                                                                                                                                                                                                                                          Aleszum

 

 

 

 

Czerwonym Sybirem PO - wiało

 

W Zaułku pod Grójcem niedaleko Pcimia odbyły się wybory do władz gminnych. Pominięto, iż główny wójt przebywał z wizytą na Czerskiej w siedzibie "Skoku rabina" i teraz robi za głupa, że o niczym nie wiedział, a pozostali radni byli na cmentarzu z powodu kasy pobliskiej stacji benzynowej.

W zaproszeniach na wybory nie podano, iż po wyborach będzie dwóch wójtów - niegdysiejsza tuba głównego i sam główny, gdy tylko się wyleczy z arystokratycznego"rrrrrrrrrrr", oraz dwóch sekretarzy PO-P, dwa zarządy i ducka, czyli do kwadratu radnych gminnych.

Leczenie głównemu zapewnił sam Ras-Putin w Komendzie Centralnej ichniejszej razwiedki. Po obliczeniach okazało się, iż na jedno gospodarstwo z całym rychtunkiem, nie licząc krów i źrebaków, ale z kozami i osłami będzie przypadało 1,8 - 1,9 radnego.

Prowadzący zbiegowisko przedstawili się jednako za pisarzy, a nawet dzieci z tamtejszego "Przedszkola nr 1" wiedziały, iż mają trudności w podpisywaniu się, natomiast znakomicie pisali i czytali wyrazy zaczynające się na "d", "k","ch", itp.

Główny poróżnił się ze swoją tubą jak się pisze ch... czy przez "ch", czy przez "h", sprawę oddali do sądu i nawet był wyrok z uzasadnieniem: "nie ważne czy "ch", czy "h" ważne, aby był wesoły".

Aby nie było żadnych wątpliwości rozdano zebranym nawet odpowiednie słowniki z odmianami wyrazów we wszystkich przypadkach, łącznie z wołaczami i bezokolicznikami.

W scenariuszu zebrane były wołacze typu:"ty k...!", "ty stara k...!", "ty ch...", "ja cię p...!", "pokaż czy masz penisa?!"/główny wprowadził to zapytanie pod Pałac Prezydencki /.

Słownik posiada nawet preambułę: "pokaż mi swojego penisa, a powiem ci kim jesteś".

Dla wychylających się zebranych przygotowano wołacze:"ty ch!", "ty h!", lub bezokolicznik: "Jak nie siedzisz, to pierć!" z odnośnikiem na marginesie "pierdź?".

Pisarka gminna "Stokrotka" prowadząca odpustowy bajzelkram w obrazkach na ekranie rozpisała zaproszenie dla samego burmistrza Grójca, nie zapominając o obsłudze medialnej widowiska przez radio, telewizję i gazetkę klozetową "Skok rabina".

Sam naczelny redaktor gazetki srocowej bez zająknienia przyjął zaproszenie, ale równocześnie z gratulacjami prosił o usprawiedliwienie nieobecności w zbiegowisku z powodu złamania pyska w czasie pisania artykułu o domowej menorze i nadziewaniu kaczek na krzyż.

Całość odbywałaby się zapewne po linii i na bazie, gdyby nie smród jakiego narobił jakiś karzełek w czasie kutzania. Smród był tak obrzydliwy, iż część zebranych wyrzygała na listę obecności obiady domowe, a niektórzy nawet kolację w rzygu głębokim.

Część obecnych z nagłą sraczką odwiozła do pobliskich Wychodkowic Ochotnicza Straż Pożarna przybyła z samego Grójca.

Przedstawienie przerwano, partyjniacy się porobili, co przyczyniło się do smrodu dodatkowego,nad gminą grójecką i pcimską zebrały się czarne chmury, a telewizja klozetowa i jej "Skok rabina" znowu się zesmrodziły, ale to już zupełnie inna historia.

                                                                                                                Aleksander Szumański