foto1
Kraków - Sukiennice
foto1
Lwów - Wzgórza Wuleckie
foto1
Kraków - widok Wawelu od strony Wisły
foto1
Lwów - widok z Kopca Unii Lubelskiej
foto1
Lwów - panorama
Aleksander Szumański, rocznik 1931. Urodzony we Lwowie. Ojciec docent medycyny zamordowany przez hitlerowców w akcji Nachtigall we Lwowie, matka filolog polski. Debiut wierszem w 1941 roku w Radiu Lwów. Ukończony Wydział Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej. Dyplom mgr inż. budownictwa lądowego. Dziennikarz, publicysta światowej prasy polonijnej, zatrudniony w chicagowskim "Kurierze Codziennym". Czytaj więcej

Aleksander Szumanski

Lwowianin czasowo mieszkający w Krakowie

GAZETA LWOWSKA W LATACH OKUPACJI NIEMIECKIEJ 1941-1944

 http://www.lwow.home.pl/semper/gazlwow4144.html

1.VIII.1941 r. w dniu proklamowania dystryktu Galicji, ze stolicą we Lwowie ukazało się specjalne wydanie "Kuriera Lwowskiego", który stać się miał -jak zapowiadano - oficjalnym organem niemieckich władz okupacyjnych w języku polskim. Ostatecznie po ponad tygodniowych przygotowaniach 9. VIII. 1941 r. w sprzedaży zamiast anonsowanego "Kuriera Lwowskiego" pojawiła się polskojęzyczna "Gazeta Lwowska" - "Dziennik dla Dystryktu Galicja". Początkowo "Gazeta Lwowska" ukazywała się w nakładzie 50 tys. egzemplarzy, później nakład jej stopniowo wzrastał, osiągając już w grudniu 1941 r. 70 tys. egz., a w sierpniu 1943 r. sięgając blisko 90 tys. egz. 1 Wzrost ten jednak okupiony został stopniowym, ale wyraźnym zmniejszeniem objętości pisma. Ten wysoki, jak na warunki okupacyjne nakład, tłumaczyć można zapewne świadomą polityką niemiecką i wzmożonym naciskiem propagandowym na ludność polską, zwłaszcza latem 1943 r. (m.in. sprawa katyńska). Mógł on być jednak również pochodną pozytywnej oceny przez część społeczeństwa polskiego Ziemi Czerwieńskiej niektórych treści głoszonych na łamach lwowskiej "gadzinówki" (przede wszystkim działu kulturalnego prowadzonego przez znanego pisarza Stanisława Wasylewskiego). Przypominanie i akcentowanie polskich tradycji i przeszłości Galicji przez "Gazetę Lwowską" miało wyraźną wymowę w obliczu zbliżającego się frontu, jak i odczuwanej coraz bardziej doktkliwie aktywności ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Nie bez wpływu pozostawała także relatywnie niewysoka cena GL, która wynosiła 20 groszy, a od połowy 1943 r. 25 groszy za egzemplarz. "Gazeta Lwowska" zwana niekiedy "Lembergierką" była niezwykle popularna we Lwowie.

Czytaj więcej: GAZETA LWOWSKA W LATACH OKUPACJI NIEMIECKIEJ 1941-1944 

AKCJA "KOMITET UKRAIŃSKI"

Największą akcją przeprowadzoną w marcu 1944 r. w Warszawie była likwidacja prohitlerowskiego "Komitetu Ukraińskiego", którego siedziba znajdowała się przy ul. Kopernika 13.

Na czele tego Komitetu, mającego formalnie pełnić funkcję organizacji samopomocowo-kulturalnej Ukraińców, a faktycznie reprezentującego prohitlerowską część środowiska ukraińskiego Warszawy stali: Michajło Pohołowko i pełniący funkcję jego zastępcy "Szyło". Ich likwidację Komenda Główna Armii Krajowej poleciła wykonać oddziałowi bojowemu Kontrwywiadu Oddz. II K-dy. Gł. AK "993/W".

Czytaj więcej: AKCJA AK "KOMITET UKRAIŃSKI"

AKCJE "CAFE CLUB" I "MITROPA"

Akcje zbrojne Polskiego Podziemia

 Właściwie natychmiast po rozpoczęciu okupacji ziem polskich przez hitlerowskie Niemcy rozpoczęło się formowanie Polskiego Podziemia. Pierwszy okres działalności podziemnych organizacji stał pod znakiem stowarzyszeń firmowanych przez Rząd Polski na Emigracji. Wobec tego prym w podziemnej działalności wiodły najpierw Służba Zwycięstwu Polski, później Związek Walki Zbrojnej, który od 14 lutego 1942 roku nosił nazwę Armii Krajowej. Wraz z rozwojem Polskiego Podziemia narastało coraz większe zaangażowanie grup związanych z innymi nurtami ideologicznymi. Wśród nich na szczególną uwagę zasługują bojówki powiązane z przedwojennym nurtem komunistycznym, który w okresie okupacji zawarł się w Polskiej Partii Robotniczej, niejako przedłużeniu władztwa Moskwy na Polskę. O ile w pierwszym okresie funkcjonowania Armii Krajowej i Gwardii Ludowej nie dochodziło do większych spięć, co zapewne spowodowane było słabością sił podległych kierownictwu PPR, o tyle z biegiem czasu zauważalne stało się współzawodniczenie obydwu organizacji, które nie mogło przysłużyć się żywotnym interesom Rzeczpospolitej. Spór doktrynalny cieniem położył się na stosunkach między GL i AK i momentami wykluczał współpracę obydwu organizacji dla wspólnego dobra. Jedno, co jednoczyło członków podziemnych grup, to chęć oporu przeciwko barbarzyńskiej polityce okupacyjnej hitlerowskich Niemiec.

Czytaj więcej: AKCJE POLSKIEGO PODZIEMIA - AKCJE "CAFE CLUB" I "MITROPA"

TAJEMNICZE SAMOBÓJSTWA Z MAFIĄ "PRO CUVILI" KOMOROWSKIM I TAJNYM ANEKSEM  W TLE

KOMOROWSKI Z MAFIĄ "PRO CIVILI", LEPPER, MAKSYNIUK, TAJEMNICZE SAMOBÓJSTWA Z TAJNYM ANEKSEM W TLE

ROZMOWA TELEWIZJI REPUBLIKA  Z WOJCIECHEM SUMLIŃSKIM

TAJEMNICA ŚMIERCI BŁ. JERZEGO POPIEŁUSZKI

Sumliński o "Pro Civili", Komorowskim, Lepperze, Maksymiuku, tajemniczych "samobójstwach" i o tym dlaczego Aneks z likwidacji WSI wciąż jest tajny

 Specjalnie dla portalu Telewizjarepublika.pl, dziennikarz śledczy, autor książek m. in. o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, "Niebezpiecznych Związków Bronisława Komorowskiego", a także "Niebezpiecznych związków Andrzeja Leppera", której premiera już 23 listopada – Wojciech Sumliński – o tym, czym naprawdę było "Pro Civili", jaki związek z fundacją miał Bronisław Komorowski i Janusz Maksymiuk, o tajemniczej śmierci Andrzeja Leppera, serii tajemniczych "samobójstw" ludzi, którzy mieli wiedzę o przestępczych działaniach "Pro Civili", dlaczego o fundacji bał się mówić nawet Masa i o tym, dlaczego wciąż nie znamy prawdy o morderstwie ks. Jerzego Popiełuszki oraz Aneksu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Zapraszamy do lektury!

Czytaj więcej: TAJEMNICZE SAMOBÓJSTWA

NIE BĘDZIE POJEDNANIA BEZ PRAWDY

Autor ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski

 Arcybiskup Światosław Szewczuk z Kijowa, uchylił się od spotkania z rodzinami pomordowanych. Nie zaprosił ich też na panichidę, nabożeństwo żałobne w cerkwi w Warszawie, choć zaprosił dygnitarzy państwowych i partyjnych. Nie pomodlił się też na mogiłach pomordowanych, choć był na Lubelszczyźnie, zroszonej krwią zabitych przez UPA.

Konflikty pomiędzy sąsiadującymi ze sobą Polakami i Ukraińcami (do XIX w. nazywanymi Rusinami) mają tysiącletnią historię. Aby ją opisać, trzeba byłoby sięgnąć aż do roku 981, kiedy to wielki książę kijowski Włodzimierz najechał państwo Mieszka I, odrywając od niego Grody Czerwieńskie. Albo też do roku 1340, kiedy to król Kazimierz III Wielki ową ziemię przyłączył z powrotem do Polski. Trzeba byłoby pisać o kolejnych uniach polsko-litewskich, a zwłaszcza o tej zawartej w Lublinie w 1569 r., kiedy to większość terenów obecnej Ukrainy przeszła z Wielkiego Księstwa Litewskiego do Królestwa Polskiego. Opisania wymagałyby powstania kozackie, w tym zapomniana dziś rzeź humańska w 1768 r. (ukraińscy hajdamacy wymordowali wówczas dziesiątki tysięcy Polaków i Żydów), rozbiory, polskie powstania narodowe, łącznie ze zwycięskim powstaniem „Orląt Lwowskich” w 1918 r., sojusz z atamanem Symonem Petlurą, traktat w Rydze, pakt Ribbentrop-Mołotow, akcję „Wisła” i rozpad ZSRR. Nie negując ważności tych wydarzeń śmiem twierdzić, że główną kością niezgody są nie tyle one, co ludobójstwo popełnione przez nacjonalistów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS „Galizien” i Ukraińskiej Policji Pomocniczej w czasie drugiej wojny światowej (i tuż po niej) na obywatelach Drugiej Rzeczypospolitej. Chodzi tutaj także o stosunek do niego społeczeństwa i władz Polski i Ukrainy.

Czytaj więcej: NIE BĘDZIE POJEDNANIA BEZ PRAWDY