foto1
Kraków - Sukiennice
foto1
Lwów - Wzgórza Wuleckie
foto1
Kraków - widok Wawelu od strony Wisły
foto1
Lwów - widok z Kopca Unii Lubelskiej
foto1
Lwów - panorama
Aleksander Szumański, rocznik 1931. Urodzony we Lwowie. Ojciec docent medycyny zamordowany przez hitlerowców w akcji Nachtigall we Lwowie, matka filolog polski. Debiut wierszem w 1941 roku w Radiu Lwów. Ukończony Wydział Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej. Dyplom mgr inż. budownictwa lądowego. Dziennikarz, publicysta światowej prasy polonijnej, zatrudniony w chicagowskim "Kurierze Codziennym". Czytaj więcej

Aleksander Szumanski

Lwowianin czasowo mieszkający w Krakowie

  ALEKSANDER SZUMAŃSKI

KORESPONDENCJA ZE LWOWA

 

             LEKCJA POLSKOŚCI

 

   Nie przypadkowo wybrałem Lwów, aby w tym właśnie mieście napisać recenzję  książki autorstwa Janusza M. Palucha „Rozmowy o Kresach i nie tylko”. W czasie moich spotkań autorskich w redakcji „Lwowskich Spotkań” redaktor naczelna tego lwowskiego miesięcznika społeczno – kulturalnego Bożena Rafalska przekazywała dar autora w postaci  książki – dokumentu historycznego. Zważywszy, iż autor jest z- cą redaktora naczelnego kwartalnika „Cracovia Leopolis” ukazującego się w Krakowie, temat  rozmów - wywiadów kresowych nie zaistniał przez przypadek tematyczny.

 

Książka zawiera 17 wywiadów z osobami ściśle rodzinnie związanymi z Kresami Południowo – Wschodnimi II Rzeczypospolitej, lub z Polakami wiernymi tym ziemiom.

 

Owych siedemnaście wywiadów autor  spisał w latach 1995 – 2010;  ukazały się one na łamach „Cracovia Leopolis”, kwartalnika wydawanego przez Krakowski Oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo Wschodnich, oraz nowojorskiego „Przeglądu Polskiego” – dodatku kulturalnego „Nowego Dziennika”.

 

Sześciu rozmówców autora nie żyje, a spoglądając dzisiaj na ten historyczny dokument przez pryzmat piętnastu lat jego tworzenia, nasuwa się oczywiście samo określenie tego okresu pisania książki jako niezmiernej rzadkości.

 

Autor urodził się w  1955 roku w Stalowej Woli. Ukończył archeologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po ukończeniu studiów w wieku dwudziestu pięciu lat po raz pierwszy odwiedził Lwów i Kresy, a wizyta ta zaowocowała jego miłością do tych ziem.

Uhonorowany został przez wspomniane Towarzystwo Miłośników Lwowa Złotą Odznaką.

Mieszka stale w Krakowie, piastując stanowisko dyrektora Śródmiejskiego Ośrodka Kultury.        

 

W tym miejscu należy wspomnieć o Towarzystwie Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego / prezes Jerzy Korzeń /, które odznaczyło Towarzystwo Miłośników Lwowa zaszczytnym medalem „W Hołdzie Komendantowi”.

 

Rozmowę z Januszem Kurtyką  autor przeprowadził w kwietniu 2000 roku.

Kurtyka  w 1995 roku obronił doktorat, a w 2000 roku uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk historycznych specjalizując się w genealogii, historii nowożytnej, historii średniowiecza, oraz nauk pomocniczych historii.

 Zawodowo związany z Instytutem Historii Polskiej Akademii Nauk (od 1985) oraz Państwową Wyższą Szkołą Wschodnioeuropejską w Przemyślu, w której objął stanowisko profesora.

 

Absolwent III LO im. Jana Kochanowskiego w Krakowie. Ukończył  studia historyczne na Wydziale Historyczno-Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Był pierwszym dyrektorem Krakowskiego Oddziału Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, od 2005 jego pierwszym prezesem.

 

Po utworzeniu Instytutu Pamięci Narodowej został pierwszym dyrektorem jego oddziału w Krakowie. 21 kwietnia 2005 Kolegium IPN rekomendowało jego kandydaturę Sejmowi na stanowisko prezesa tej instytucji. 9 grudnia tego samego roku jego kandydatura została zaakceptowana przez Sejm (większością 332 głosów), a 22 grudnia zatwierdzona przez Senat. Urzędowanie rozpoczął po złożeniu przed Sejmem ślubowania w dniu 29 grudnia 2005

 

 W pracy swojej „…zawsze walczył  niezłomnie  o prawdę historyczną i  godność ludzi przez historię pokrzywdzonych…”  podaje autor.

 

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) – agencja prasowa funkcjonująca od 1992 roku przy Polskim Radiu, 17 marca 2010 roku podała:

 

„…prezes IPN uważa, że przy okazji obchodów rocznicy katyńskiej Rosja próbuje poróżnić polskie elity polityczne. Janusz Kurtyka powiedział w Programie III Polskiego Radia, że zachowanie ambasadora Władimira  Grinina przypomina relacje polsko –

rosyjskie w XVIII w.

 

Prezes Kurtyka przestrzega polskich polityków przed wciągnięciem w grę, która służy tylko interesom naszego sąsiada. Może to doprowadzić do sytuacji, gdy głos Rosji będzie rozstrzygał o sprawach wewnętrznych w Polsce – uważa Kurtyka. Jak dodał, sprawa obchodów 70 rocznicy mordu katyńskiego może posłużyć jako precedens.

Janusz Kurtyka podkreśla, że przy okazji ważnej dla nas rocznicy, Rosja próbuje pokłócić ze sobą prezydenta i premiera. Nie można dopuścić, by najważniejsze osoby w państwie były rozgrywane przez obce państwo przy okazji symbolicznej i traumatycznej dla Polaków rocznicy – dodał prezes IPN.

 

Obchody rocznicy mordu katyńskiego budzą wiele emocji w związku z planowaną wizytą na grobach polskich żołnierzy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Prezydent w przeciwieństwie do premiera Tuska nie został zaproszony na obchody z udziałem Władimira Putina, ale mimo to chce odwiedzić w kwietniu polski cmentarz w Katyniu.

 

Rosyjska ambasada w ostatnim czasie kilka razy publicznie informowała, że nie ma oficjalnych informacji o planach Lecha Kaczyńskiego. Wczoraj MSZ przekazał informację, że złożono oficjalną notę dyplomatyczną w sprawie wizyty prezydenta na grobach w Katyniu. Wyjazd prezydenta zaplanowano kilka dni po wspólnych uroczystościach z udziałem premierów Polski i Rosji”.

 

 

 

W udzielonym Januszowi M. Paluchowi wywiadzie Kurtyka odpowiedział szeroko na pytanie: „…wasza praca będzie polegała na odkłamywaniu i odtwarzaniu prawdziwej historii powojennej Polski”?

 

„Tak. Dla mnie, jako historyka, największym wyzwaniem związanym z pracą w IPN jest fakt, że staje przed nami wyjątkowa możliwość położenia podwalin nowej dziedziny badań, którą można umownie nazwać „historią PRL”, czy też „historią systemu komunistycznego w Polsce”. Jest to wyjątkowa szansa na prowadzenie badań naukowych, ale również na wprowadzenie w obieg społeczny  tych wyników, a więc szeroko pojmowane oddziaływanie tych wyników na mentalność społeczną i na świadomość historyczną Polaków.

To jest niezwykle ważne zadanie, gdyż – obaj chyba się co do tego zgadzamy – że obecnie system komunistyczny jest okresem spychanym przez Polaków w podświadomość. Niby nikt chętnie do tego okresu nie wraca, a z drugiej strony możemy zaobserwować swoistą idealizację tego systemu”.

 

Kurtyka wyjaśniał istotę śledztwa dotyczącego zbrodni popełnionych na Polakach na terenach zabranych na  Kresach, stwierdzając, iż śledztwa zostały zapoczątkowane kilka lat wcześniej właśnie w Krakowie  przez byłą Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, która pracowała pod kierownictwem Ryszarda Kotarby. Z pewnym żalem Kurtyka powiedział, iż śledztwa związane ze zbrodniami ukraińskimi zostały przekazane do Wrocławia. Argumentowano to faktem, iż Wrocław i Dolny Śląsk jest zamieszkiwany przez znaczna liczbę Kresowiaków i tam łatwiejsze będzie prowadzenie śledztw. W Krakowie są natomiast prowadzone śledztwa w zakresie deportacji ludności polskiej w okresie pierwszej okupacji sowieckiej z obszarów takich jak: Kamionka Strumiłłowa, Trembowla, Zaleszczyki, Radziechów, Zbaraż, Kopyczyńce, Brody i Brzeżany. Krakowski Oddział Instytutu Pamięci Narodowej zajmuje się jeszcze zbrodniczą działalnością UB w Krakowie, Olkuszu, Chrzanowie, Bochni, Brzesku, Limanowej, Nowym Targu, Zakopanem, Dąbrowie Tarnowskiej, Miechowie, Tarnowie i Nowym Sączu i działalnością Informacji Wojskowej. Odnośnie śledztw związanych z Kresami, trwają one intensywnie, przesłuchano dużą ilość osób przy współpracy ze Związkiem Sybiraków. Z punktu widzenia świadomości Polaków ważne aby zidentyfikować sprawców, oczywiście z problemem osądzenia tych ludzi. Należałoby spenetrować archiwa NKWD zarówno na Ukrainie, jak i w samej Moskwie. Ta identyfikacja jest istotą śledztw identycznie jak to miało w przypadku zbrodni katyńskiej. Żaden z tych sprawców nie został przez Rosjan osądzony po zidentyfikowaniu. Wiadomo bowiem kto dowodził i kto strzelał.          

 

Słusznie też Aleksandra Ziółkowska - Boehm ,  recenzując książkę tytułem „ Czuła, wierna pamięć o Kresach” pomieszczonym w dodatku kulturalnym nowojorskiego „Nowego Dziennika” uważa, iż : „wywiad ma dwa życia, jedno gdy na gorąco jest publikowany, i drugie, gdy się później po niego sięga, by zacytować, sięgnąć jako świadectwo. Po latach może być ważnym dokumentem historycznym, jak na przykład rozmowa Melchiora Wańkowicza z Edwardem Rydzem Śmigłym, czy z Józefem Beckiem”.

 

 

 

Za słowami Janusza Kurtyki podążają i czyny, oto dzisiejsza / 4 czerwca 2011 / „Rzeczpospolita” w tekście Ewy Łosińskiej „Krewni ofiar obławy KGB apelują do władz” czytamy: „…pomóżcie nam dotrzeć do sowieckich archiwów – proszą prezydenta, premiera i prokuratora generalnego rodziny zamordowanych pod Augustowem…krewni ofiar są też zainteresowani domaganiem się od Rosjan podjęcia śledztwa w sprawie obławy z 1945 r.  i …szukaniem sprawiedliwości przed Europejskim Trybunałem Praw

Człowieka…Obowiązkiem suwerennego państwa polskiego jest odszukanie grobów swych obywateli… historyk Nikita Pietrow odnalazł dokument potwierdzający, iż niemal 600 aresztowanych podczas obławy Polaków zostało zamordowanych przez sowiecki kontrwywiad…chcą także… by prowadzący śledztwo w sprawie obławy białostocki IPN zmienił kwalifikację tego mordu na zbrodnię przeciwko ludzkości, a nawet ludobójstwo… wyjaśnienia obławy wymaga podjęcie przez państwo polskie takich samych działań jak w sprawie zbrodni katyńskiej, napisali w apelu do premiera, oraz prokuratora generalnego prezesi organizacji: Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej, Klub Historyczny im. Armii Krajowej w Augustowie, a także Światowy Związek Żołnierzy AK i Związek Sybiraków…”

 

Już rozmowa z Januszem Kurtyką przeprowadzona zaledwie 11 lat temu zaświadcza o istniejącym ważnym historycznym dokumencie, czemu dają również świadectwo pozostałe osoby udzielające autorowi wywiadów.

 

Prof. Janusz Kurtyka zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie polskiego rządowego samolotu pod Smoleńskiem w drodze na uroczystości 70 rocznicy zbrodni popełnionej przez NKWD w Katyniu. Wraz z nim zginął w tej katastrofie prezydent Rzeczypospolitej prof. Lech Kaczyński z małżonką Marią.

 

 

 

 

 

 Ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski, duszpasterz Ormian, opiekun osób niepełnosprawnych intelektualnie, współzałożyciel i prezes Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach, pisarz, poeta, krytyk literacki, publicysta polski, m.in. w „Gazecie Polskiej” był rozmówcą autora w marcu 2001 r.

 

Swoimi historycznymi publikacjami ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski od lat  przybliża prawdę o ludobójstwie Polaków, Ormian, Żydów, Ukraińców  dokonywanych na Kresach Południowo Wschodnich  Rzeczypospolitej przez nacjonalistów ukraińskich z szeregów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińskiej Powstańczej Armii.

 

Ofiary nacjonalistów ukraińskich pomordowanych na Kresach Południowo -Wschodnich w latach 1942-1948 przez OUN-UPA pozostały bez pamięci, bez znanych miejsc pochówków, bez krzyży – apeluje do polskiego establishmentu o wszczęcie odpowiednich działań ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski.

 

Różnorodne stosowane wobec Polaków i innych narodowości tortury i okrucieństwa nim oddali życie, nie były dowolne według uznania sprawców, z reguły rodzaj tortur, czy też inne okrucieństwa były ustalane przez banderowski tzw. komitet rewolucyjny.

 

W wyniku Rzezi Wołyńskiej i zbrodni w Małopolsce Wschodniej zginęło ok. 200.000 osób.

 

Ks. Tadeusz Iskowicz – Zaleski przypomina historię Ormian polskich, jako, że mieszkają w granicach Rzeczpospolitej od 700 lat i posiadali przywileje polskich królów.

 

Ormianie to chrześcijanie, niekiedy posiadający w swojej liturgii nieco odmienny obrządek od łacińskiego.

 

Ormianie wnieśli w polską kulturę wiele wartości w różnych dziedzinach. Z ich nacji wywodzą się liczni wybitni politycy, uczeni, artyści i żołnierze - od pól Grunwaldu, przez Warnę, Chocim, Kamieniec Podolski, Lwów, Jazłowiec i Wiedeń - zwycięstwo Jana III Sobieskiego wspomagało pięć tysięcy Ormian. Krwawą ofiarę złożyło też i duchowieństwo obrządku ormiańskiego, które w czasie wojennych kataklizmów zostało niemal całkowicie wyniszczone. W okresie II wojny światowej społeczność ormiańska w Polsce poniosła dotkliwe straty. Eksterminowani zarówno przez Sowietów /jako warstwa inteligencka i bezkompromisowo propolska/, jak i hitlerowców, którzy z powodu egzotycznego wyglądu często brali ich za Żydów/, padli również ofiarą Rzezi Wołyńskiej. W tym miejscu należy przypomnieć,  m. in. 19 kwietnia 1944 roku gdy nacjonaliści ukraińscy z UPA wymordowali mieszkańców kresowej miejscowości Kuty nad Czeremoszem, w tym kilkuset Ormian. Wielu polskich Ormian wykazało wspaniałą postawę patriotyczną, np. ks. Dionizy Kajetanowicz, ostatni administrator archidiecezji lwowskiej obrządku ormiańskiego, uratował setki Żydów, wydając im fikcyjne metryki chrztu w obrządku ormiańskim, a wielu, jak ppłk Walerian Tumanowicz wstąpiło do Armii Krajowej.

 

Listę wybitnych polskich Ormian otwiera Juliusz Słowacki urodzony w Krzemieńcu,

a dalej:

Zbigniew Herbert - urodzony we Lwowie,

Teodor Axentowicz -  lwowianin,

abp Józef Teofil Teodorowicz - urodzony na Pokuciu,

Krzysztof Penderecki - kompozytor,

Szymon Szymonowic - poeta,

Ignacy Łukasiewicz - wynalazca lampy naftowej i inicjator przemysłu naftowego,

Jan Lechoń /Leszek Józef Serafinowicz - herbu Pobóg /, poeta - z grupy Skamander,

Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski, kapłan Ormian w Polsce,

abp Izaak Mikołaj Isakowicz, kresowianin, urodzony w Łyścu obok Stanisławowa zasłużony dla tego miasta, patriota polski, pisarz, spokrewniony z Juliuszem Słowackim i z ks. Tadeuszem Isakowiczem - Zaleskim, metropolita lwowski w latach 1882 - 1991,

Ewa Stolzman-Kotlarczyk - aktorka estradowa – zasłużona dla sztuki polskiej, urodzona w Kołomyi,

Jerzy Kawalerowicz - reżyser filmowy,

Jan Dominik Jaśkiewicz - założyciel krakowskiego ogrodu botanicznego,

Ignacy Nikorowicz - pisarz,

Józef  Nikorowicz - kompozytor,

Karol Antoniewicz - ksiądz, prawnik, pisarz, powstaniec listopadowy, lwowianin,

Jakub Paschalis - Jakubowicz, kupiec i przedsiębiorca,

Stefan Moszoro - Dąbrowski - ksiądz,

Kajetan Abgarowicz , pisarz.

 

Kościół katolicki obrządku ormiańskiego, jeden z katolickich Kościołów wschodnich, patriarchalny, wchodzi w skład Kościoła katolickiego, uznaje władzę i autorytet papieża. Liczy ok. 600.000 wiernych, mieszkających m.in. w Armenii, Argentynie, Kanadzie, Francji, Libanie, Syrii, Turcji, USA i w Polsce.

 

Autor przeprowadził wywiad z Lucyną Kulińską, polską historyk,  doktorem historii, specjalizującą się w dziejach najnowszych Polski ze szczególnym uwzględnieniem stosunków ukraińsko – polskich. Kulińska jest adiunktem w Zespole Politologii i Historii Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie.  Autorka wielu rozpraw naukowych dotyczących mordów dokonywanych przez OUN – UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zajmuje się również publicystyką historyczną z tego okresu. Prowadzi liczne wykłady edukacyjne ogólnie dostępne.

 

Autorka wstrząsających książek z cyklu „Dzieci Kresów” traktujących o osobach, które jako dzieci przeżyły rzezie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów. Podobnie jak Janusz Kurtyka, czy ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski, opowiada się wyłącznie za świadectwem prawdy z tamtego dramatycznego okresu dziejów najnowszych – mordów OUN – UPA.

 

W kwietniu 2008 w czasie rozmowy z autorem Kulińska stwierdziła, iż temat zbrodni nacjonalistów ukraińskich dokonanych na Kresach nie został wyczerpany. Nie wszyscy wiedzą, iż dotąd żadna z polskich wyższych uczelni nie podjęła tego tematu. Jest paradoksem, iż najważniejsze i najcenniejsze opracowania, które napisano o ludobójstwie na Kresach powstały poza oficjalnym obiegiem naukowym, a dotyczą prac Ewy Siemaszko /  polska inżynier technologii / i Władysława Siemaszko / prawnika /. Również obszerne trzy tomowe dzieło poświęcone eksterminacji Polaków w województwach Małopolski Wschodniej przygotowane przez Wrocławskie Stowarzyszenie Badania Zbrodni Nacjonalistów Ukraińskich nie zostało napisane przez zawodowych historyków, a inżynierów, ekonomistów – przyznaje Kulińska.

 

W styczniu 1998 roku ogromnie interesującą rozmowę autor przeprowadził ze Stanisławem Dziedzicem, aktualnym dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miasta Krakowa, znawcę Kresów, zajmującym się szeroko pojętą kulturą i ochroną zabytków. Ukończył polonistykę i dziennikarstwo na UJ, jednak jego prawdziwą pasją jest historia sztuki.

 

Szczycąc się przyjaźnią  ze zmarłą lwowianką Iwoną Ruenbenbauer – Skwarą prezesem Towarzystwa Opieki nad  Majdankiem – opiekującą się edukacyjnie – patriotycznie młodzieżą szkolną – nie sposób mi nie wspomnieć o dużym wkładzie Stanisława Dziedzica w tę patriotyczną edukację polskiej młodzieży.

 

 

 

Stanisław Dziedzic podaje, iż Lwów i Wilno należą do miast  szczególnie przez niego wyróżnionych. Położone na dwu biegunach rozległego państwa, owe miasta były bardzo różne, wybitnie polskie, a zarazem bardzo podobne wielokulturowo. Wilno które jest miastem niezwykle pięknym, było jako stolica Wielkiego Księstwa Litewskiego przez wieki druga stolicą Rzeczypospolitej. Lwów był miastem dogodnie położonym na ważnych szlakach handlowych, bogatym, a jego rola była zawsze znacząca. Rangę miasta  podkreślała siedziba katolickiej metropolii, jednej z dwóch obok Gniezna największych prowincji kościelnych, po włączeniu w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego do państwa polskiego Wielkiego Lwowa.  Nawet stołeczny Kraków nie był stolicą prowincji kościelnej, choć biskupi krakowscy zajmowali po arcybiskupie gnieźnieńskim drugie miejsce w hierarchii ważności. Z czasem był Lwów  siedzibą trzech arcybiskupów katolickich obrządków łacińskiego, greckiego i ormiańskiego. Był to swoisty fenomen religijny, historyczny i kulturowy. Lwów miasto zawsze wierne Rzeczypospolitej, zamieszkiwane aż do czasów bolszewickiej eksterminacji Polaków, w większości przez ludność polską. Już na początku XV wieku w pięciotysięcznym Lwowie, Polaków było cztery i pół tysiąca, Żydów około stu, Ormian około czterystu, zaś Rusinów kilkunastu. Miasto posiadało niepowtarzalny klimat, będący w jakiejś mierze wynikiem jego wielokulturowej specyfiki. Każda z zamieszkiwanych tam społeczności cieszyła się znaczną swobodą w kultywowaniu własnej kultury, religii i tradycji. Tej mozaice narodowościowej odpowiadała też pyszna mozaika urbanistyczna i architektoniczna. Obok więc okazałych łacińskich kościołów, były także wzniosłe budowle cerkiewne, utrzymywane już w stylu bizantyjsko – ruskim – zwłaszcza po przyjęciu Unii Brzeskiej – w formie odzwierciedlającej  wpływy kultury zachodniej, ze świetną późnobarokową katedrą greckokatolicką św. Jura na czele. Ormiańska społeczność wprawdzie nieliczna była bardzo wpływowa. Ormiańscy kupcy należeli do najzamożniejszych mieszczan lwowskich, utrzymywali też dalekosiężne kontakty z własną nacją, rozsianą po wielu krajach. Właśnie we Lwowie było duchowe centrum polskich Ormian – katedra; tu mieściła się ich szkoła i klasztor Benedyktynek Ormiańskich. Znajdowali Ormianie w Rzeczypospolitej dogodne warunki życia i rozwoju, trudnili się na ogół handlem i rzemiosłem, a Polskę traktowali jako swoją ojczyznę, dając wielokrotnie dowody swojego przywiązania. Bogaty Lwów posiadał wiele okazałych mieszczańskich kamienic i wielkopańskich rezydencji. Wystarczy się dzisiaj przejść po ulicach starego miasta by zobaczyć je, bo wiele z nich się zachowało, pomimo licznych, często nieudolnych przeróbek i wieloletnich zaniedbań remontowych.

 

Lwów to obszerna i bogata historia polskiej sztuki, kultury; teatru, radosny klimat, który w tym mieście istniał, folklor przedmieść lwowskich, piosenek, kapeli podwórkowych, batiarów i ich dowcipów.

 

Stanisławowi Dziedzicowi nasuwa się przykra konstatacja, gdy zmierzając dzisiaj lwowskimi ulicami tego wszystkiego już nie ma. Po ostatniej wojnie światowej miasto skazane zostało na głęboki prowincjonalizm – konkluduje.

 

Poza wymienionymi już, rozmówcami autora byli:

 

Tadeusz Noworolski, Krystyna Bobrowska, Konrad Firlej, o. gen. Adam Studziński, Jerzy Hordyński, ks. Józef Wołczański, Jerzy T. Petrus, Tadeusz Krzyżewski, Roman Maćkówka, Ewa Piotrowska, Jerzy Węgierski, Zbigniew Chrzanowski, o. Hieronim Warachim OFM Cap. 

W książce Janusza M. Palucha wszystkie  przeprowadzone wywiady są istotne  dla pamięci kresowej ze szczególnym uwzględnieniem Lwowa. Ocalić Kresy od zapomnienia, taki cel przyświecał tej wyjątkowej piętnastoletniej pracy autora.

 

 

Wydawcą książki jest krakowskie „Małe Wydawnictwo”, redaktorem Mariola Szafarz , redaktorem technicznym  Marek Łoś,  konsultacja naukowa Artur Kinasz – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II; str.223, ilustracji 24 – „Lwów w zbiorach Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie”. Rok wydania 2010.

                                                                       Opracował w czerwcu 2011

                                                                       Aleksander Szumański

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

      ALEKSANDER SZUMAŃSKI

   KORESPONDENCJA Z KRAKOWA


 MARTYROLOGII NARODOWEJ CIĄG DALSZY

Janusz M. Paluch w niedawno wydanej książce „Rozmowy o Kresach i nie tylko” pomieścił wywiad z Januszem Kurtyką przeprowadzony w kwietniu  2000 roku.

 

Kurtyka  w 1995 roku obronił doktorat, a w 2000 roku uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk historycznych specjalizując się w genealogii, historii nowożytnej, historii średniowiecza, oraz nauk pomocniczych historii.

Zawodowo związany z Instytutem Historii Polskiej Akademii Nauk (od 1985), oraz Państwową Wyższą Szkołą Wschodnioeuropejską w Przemyślu, w której objął stanowisko profesora.

 

Absolwent III LO im. Jana Kochanowskiego w Krakowie. Ukończył  studia historyczne na Wydziale Historyczno-Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Był pierwszym dyrektorem Krakowskiego Oddziału Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, od 2005 jego pierwszym prezesem.

 

Po utworzeniu Instytutu Pamięci Narodowej został pierwszym dyrektorem jego oddziału w Krakowie. 21 kwietnia 2005 Kolegium IPN rekomendowało jego kandydaturę Sejmowi na stanowisko prezesa tej instytucji. 9 grudnia tego samego roku jego kandydatura została zaakceptowana przez Sejm (większością 332 głosów), a 22 grudnia zatwierdzona przez Senat. Urzędowanie rozpoczął po złożeniu przed Sejmem ślubowania w dniu 29 grudnia 2005

 

 W pracy swojej „…zawsze walczył  niezłomnie  o prawdę historyczną i  godność ludzi przez historię pokrzywdzonych…  – podaje Janusz M. Paluch.

 

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) – agencja prasowa funkcjonująca od 1992 roku przy Polskim Radiu, 17 marca 2010 roku podała:

 

„…prezes IPN uważa, że przy okazji obchodów rocznicy katyńskiej Rosja próbuje poróżnić polskie elity polityczne. Janusz Kurtyka powiedział w Programie III Polskiego Radia, że zachowanie ambasadora Władimira  Grinina przypomina relacje polsko – rosyjskie w XVIII w.

 

Prezes Kurtyka przestrzega polskich polityków przed wciągnięciem w grę, która służy tylko interesom naszego sąsiada. Może to doprowadzić do sytuacji, gdy głos Rosji będzie rozstrzygał o sprawach wewnętrznych w Polsce – uważa Kurtyka. Jak dodał, sprawa obchodów 70 rocznicy mordu katyńskiego może posłużyć jako precedens.

Janusz Kurtyka podkreśla, że przy okazji ważnej dla nas rocznicy, Rosja próbuje pokłócić ze sobą prezydenta i premiera. Nie można dopuścić, by najważniejsze osoby w państwie były rozgrywane przez obce państwo przy okazji symbolicznej i traumatycznej dla Polaków rocznicy – dodał prezes IPN.

 

Obchody rocznicy mordu katyńskiego budzą wiele emocji w związku z planowaną wizytą na grobach polskich żołnierzy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Prezydent w przeciwieństwie do premiera Tuska nie został zaproszony na obchody z udziałem Władimira Putina, ale mimo to chce odwiedzić w kwietniu polski cmentarz w Katyniu.

 

Rosyjska ambasada w ostatnim czasie kilka razy publicznie informowała, że nie ma oficjalnych informacji o planach Lecha Kaczyńskiego. Wczoraj MSZ przekazał informację, że złożono oficjalną notę dyplomatyczną w sprawie wizyty prezydenta na grobach w Katyniu. Wyjazd prezydenta zaplanowano kilka dni po wspólnych uroczystościach z udziałem premierów Polski i Rosji.

 

 

Prof. Janusz Kurtyka zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie polskiego rządowego samolotu pod Smoleńskiem w drodze na uroczystości 70 rocznicy zbrodni popełnionej przez NKWD w Katyniu. Wraz z nim zginął w tej katastrofie prezydent Rzeczypospolitej prof. Lech Kaczyński z małżonką Marią.

 

W obszernym wywiadzie Kurtyka odpowiedział szeroko na pytanie: „…wasza praca będzie polegała na odkłamywaniu i odtwarzaniu prawdziwej historii powojennej Polski”?

 

„Tak. Dla mnie, jako historyka, największym wyzwaniem związanym z pracą w IPN jest fakt, że staje przed nami wyjątkowa możliwość położenia podwalin nowej dziedziny badań, którą można umownie nazwać „historią PRL”, czy też „historią systemu komunistycznego w Polsce”. Jest to wyjątkowa szansa na prowadzenie badań naukowych, ale również na wprowadzenie w obieg społeczny  tych wyników, a więc szeroko pojmowane oddziaływanie tych wyników na mentalność społeczną i na świadomość historyczną Polaków.

To jest niezwykle ważne zadanie, gdyż – obaj chyba się co do tego zgadzamy – że obecnie system komunistyczny jest okresem spychanym przez Polaków w podświadomość. Niby nikt chętnie do tego okresu nie wraca, a z drugiej strony możemy zaobserwować swoistą idealizację tego systemu”.

 

Kurtyka wyjaśniał istotę śledztwa dotyczącego zbrodni popełnionych na Polakach na terenach zabranych na  Kresach Południowo - Wschodnich, stwierdzając, iż śledztwa zostały zapoczątkowane kilka lat wcześniej właśnie w Krakowie  przez byłą Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, która pracowała pod kierownictwem Ryszarda Kotarby.

 

Z pewnym żalem Kurtyka powiedział, iż śledztwa związane ze zbrodniami ukraińskimi zostały przekazane do Wrocławia. Argumentowano to faktem, iż Wrocław i Dolny Śląsk jest zamieszkiwany przez znaczną liczbę Kresowiaków i tam łatwiejsze będzie prowadzenie śledztw. W Krakowie są natomiast prowadzone śledztwa w zakresie deportacji ludności polskiej w okresie pierwszej okupacji sowieckiej z obszarów takich jak: Kamionka Strumiłłowa, Trembowla, Zaleszczyki, Radziechów, Zbaraż, Kopyczyńce, Brody i Brzeżany. Krakowski Oddział Instytutu Pamięci Narodowej zajmuje się jeszcze zbrodniczą działalnością UB w Krakowie, Olkuszu, Chrzanowie, Bochni, Brzesku, Limanowej, Nowym Targu, Zakopanem, Dąbrowie Tarnowskiej, Miechowie, Tarnowie i Nowym Sączu i działalnością Informacji Wojskowej. Odnośnie śledztw związanych z Kresami, trwają one intensywnie, przesłuchano dużą ilość osób przy współpracy ze Związkiem Sybiraków. Z punktu widzenia świadomości Polaków ważne aby zidentyfikować sprawców, oczywiście z problemem osądzenia tych ludzi. Należałoby spenetrować archiwa NKWD zarówno na Ukrainie, jak i w samej Moskwie. Ta identyfikacja jest istotą śledztw identycznie jak to miało w przypadku zbrodni katyńskiej. Żaden z tych sprawców nie został przez Rosjan osądzony po zidentyfikowaniu. Wiadomo bowiem kto dowodził i kto strzelał.  

 

Słusznie też Aleksandra Ziółkowska - Boehm ,  recenzując wspomnianą książkę tytułem „ Czuła, wierna pamięć o Kresach” pomieszczonym w dodatku kulturalnym nowojorskiego „Nowego Dziennika”, uważa, iż : „wywiad ma dwa życia, jedno gdy na gorąco jest publikowany, i drugie, gdy się później po niego sięga, by zacytować, sięgnąć jako świadectwo.

 Po latach może być ważnym dokumentem historycznym, jak na przykład rozmowa Melchiora Wańkowicza z Edwardem Rydzem Śmigłym, czy z Józefem Beckiem”.

 

.

 

Już rozmowa z Januszem Kurtyką przeprowadzona zaledwie 11 lat temu zaświadcza o istniejącym ważnym historycznym dokumencie, czemu dają również świadectwo pozostałe osoby udzielające autorowi wywiadów we wspomnianej książce.

 

Za słowami Janusza Kurtyki podążają i czyny, oto dzisiejsza / 4 czerwca 2011 / „Rzeczpospolita” w tekście Ewy Łosińskiej „Krewni ofiar obławy KGB apelują do władz” czytamy: „…pomóżcie nam dotrzeć do sowieckich archiwów – proszą prezydenta, premiera i prokuratora generalnego rodziny zamordowanych pod Augustowem…krewni ofiar są też zainteresowani domaganiem się od Rosjan podjęcia śledztwa w sprawie obławy z 1945 r.  i …szukaniem sprawiedliwości przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka…Obowiązkiem suwerennego państwa polskiego jest odszukanie grobów swych obywateli… historyk Nikita Pietrow odnalazł dokument potwierdzający, iż niemal 600 aresztowanych podczas obławy Polaków zostało zamordowanych przez sowiecki kontrwywiad…chcą także… by prowadzący śledztwo w sprawie obławy białostocki IPN zmienił kwalifikację tego mordu na zbrodnię przeciwko ludzkości, a nawet ludobójstwo… wyjaśnienia obławy wymaga podjęcie przez państwo polskie takich samych działań jak w sprawie zbrodni katyńskiej, napisali w apelu do premiera, oraz prokuratora generalnego prezesi organizacji: Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej, Klub Historyczny im. Armii Krajowej w Augustowie, a także Światowy Związek Żołnierzy AK i Związek Sybiraków…”.

 

Tymczasem projekt uchwały w sprawie ustanowienia „11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian” został odrzucony przez marszałka Sejmu Grzegorza Schetynę.

 

Projekt ma na celu oddanie hołdu ofiarom banderowskiego ludobójstwa na ludności polskiej Kresów Południowo  - Wschodnich; ustanowienie dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Jak na razie chyba gdzieś wygodnie spoczywa pod stosami ważnych, innych spraw. Patrząc w czasie transmisji z obrad sejmu, na te puste miejsca, albo drzemiących posłów, zapewne po nocnych pracowitych działaniach, zastanawiam się czy nie czas ich obudzić.

 

Data wniesienia projektu uchwały 21 lipca 2010r.

 

Przedstawiciel wnioskodawców poseł Franciszek Jerzy Stefaniuk:

 

” Niebawem wybory, może przypomną sobie komu zawdzięczają swoje fotele. Jak sobie nie przypomną, to czas wystawić reprezentację Kresową, bo innej możliwości dla załatwienia spraw kresowych, raczej już nie ma. Ci co nawet w czasie kampanii  wyborczej chętnie wspominają o swoich kresowych korzeniach, ot chociażby jak obecny prezydent, zaraz po wyborze dostają amnezji.  Dlatego już dziś warto przypomnieć dlaczego  data 11 lipca jest tak ważna dla szerokiej rzeszy Kresowian”.

 

11 lipca 1943 roku doszło do największych mordów na ludności polskiej na Wołyniu.

 

Janusz M. Paluch / w wywiadzie z  Januszem Kurtyką /, cd.:

„ Jest Pan stosunkowo młodym człowiekiem. Czy to nie przeszkadza Panu w pracy nad tymi okrutnymi, bestialskimi wręcz czynami”?

 

 

„Myślę, że nie. Cała moja droga zawodowa dopuszczała możliwości, że znajdę się tutaj. Niezależnie od tego, że specjalizowałem się w badaniach nad średniowieczem, to zajmowałem się również szeroko pojętą problematyką oporu antykomunistycznego po II wojnie światowej w Polsce. Jestem redaktorem naczelnym „Zeszytów Historycznych” WIN-u, pisałem też na temat konspiracji antykomunistycznej w Polsce. Jak sadzę to był ten dorobek zawodowy, który spowodował, że złożono mi taką ofertę pracy. Natomiast, jeżeli chodzi o moje osobiste zaangażowanie , to od 1979 roku aktywnie działałem w rozmaitych formach opozycji demokratycznej. Byłem członkiem założycielem Niezależnego Zrzeszenia Studentów na Uniwersytecie Jagiellońskim, później w konspiracji w latach osiemdziesiątych…”

 

4 lipca 2011 roku będziemy obchodzić 70 rocznicę „Sonderaction Lemberg”, gdy na stokach Góry Kadeckiej – Wzgórz Wuleckich we Lwowie ukraińsko – hitlerowski batalion „Nachtigall” / „Słowik”/  dokonał mordu 45 uczonych, profesorów wyższych lwowskich uczelni, w tej liczbie 3 krotnego premiera rządu II RP Kazimierz Bartla. Listę profesorów ustalili studenci – nacjonaliści ukraińscy we Lwowie.

 

Zwłoki wywieziono do lasu Krzywczyńskiego, dorzucając je do ogromnego stosu z innych masowych grobów. Istnieje domniemanie, że w lesie Krzywczyńskim, znalazły się zwłoki mojego ojca doc. med. Maurycego Mariana Szumańskiego, asystenta prof. Sołowija na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Ojciec mój został aresztowany przez gestapo po 4 lipca 1941 roku w swoim / naszym / mieszkaniu przy ul. Jagiellońskiej 4  we Lwowie i osadzony w więzieniu przy ul. Łąckiego we Lwowie, wraz z  innymi lwowskimi intelektualistami. Być może został rozstrzelany w drugiej egzekucji przez batalion ukraińsko – hitlerowski „Nachtigall” / „Słowik” / na dziedzińcu Zakładu Abrahamowiczów, a zwłoki z tej egzekucji wywieziono ciężarówką za miasto, gdzie spalono je w pobliskim lesie, jak setki ofiar.

 

W ten sposób nacjonaliści ukraińscy i  hitlerowcy, nauczeni odkryciem stalinowskich dołów śmierci w Katyniu, usiłowali zatrzeć ślady własnych zbrodni. Podpalony stos, zawierający około 2000 zwłok, pochłonął ciała lwowskich uczonych i ich towarzyszy. Popiół przesiany ze spalonych zwłok i zmielone resztki kości rozrzucono na pobliskich polach.

 

Nie ma wspomnień rodzin pomordowanych, nie istnieją groby straconych profesorów, jako, że nastąpiło w październiku 1943 roku całospalenie zwłok.

 

Martyrologia Narodu Polskiego trwa.

 

Poprzez Katyń 1940, wcześniej „Sonderaction Krakau”, katownie hitlerowskie, NKWD, SB , UB, zakatowanie Grzegorza Przemyka i Stanisława Pyjasa – do Katynia 2010 - z ofiarą życia Prezydenta Rzeczypospolitej prof. Lecha Kaczyńskiego z Małżonką Marią, prof. Janusza Kurtyki, Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego i innych wielkich Polaków.

 

Mordem fizycznym pozbawia się naród jego intelektualnej siły przywódczej, aby przestał istnieć.

Następnym krokiem jest wprowadzenie agentury rządzącej i niszczenie fałszywym wizerunkiem medialnym patriotycznych sił narodu, poprzez fałszowanie historii, fałszywą edukację, lub jej wyeliminowanie, przeciwstawianie się sobie potężnych grup społecznych – co oczywiście jest mordem intelektualnym dokonanym na narodzie.

 

 

Kontynuatorką dzieła prof. Janusza Kurtyki jest jego małżonka Zuzanna. Prawda zawsze zwycięża!!!

                                                                           Aleksander Szumański  Aleszum

 

 

 

 

 

     ALEKSANDER SZUMAŃSKI TEKST

    JÓZEF WIECZOREK FOTOREPORTAŻ

     KORESPONDENCJA Z WARSZAWY

 

  WYBITNI POLACY KUSTOSZAMI PAMIĘCI NARODOWEJ

 

Kustosz Pamięci Narodowej – nagroda przyznawana za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu historii Narodu Polskiego w latach 1939–1989, a także za działalność publiczną zbieżną z ustawowymi celami Instytutu Pamięci Narodowej; ustanowiona w lipcu 2002 przez Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej prof. Leona Kieresa. Inicjatorem wyróżnienia był prof. Janusz Kurtyka, ówczesny Dyrektor Oddziału IPN w Krakowie.

Kandydatów do Nagrody mogą wysuwać instytucje, organizacje społeczne i naukowe, oraz osoby fizyczne. Ma charakter honorowy, a jej laureaci otrzymują tytuł Kustosza Pamięci Narodowej. Nagroda ma przywrócić szacunek dla narodowej przeszłości, chronić wartości, dzięki którym Polska przetrwała przez lata zniewolenia.

 

W roku 2011 nagrody otrzymali:

 

- Ewa Siemaszko i Władysław Siemaszko

- Adam Macedoński

- Adam Borowski

- Społeczny Komitet Pamięci Górników

 KWK „Wujek” Poległych 16 grudnia 1981 r.

- Związek Sybiraków.

 

Uroczystość wręczenia nagród odbyła się w dniu 14 czerwca 2011 roku w Sali koncertowej Zamku Królewskiego w Warszawie.

 

Ewa i Adam Siemaszkowie – ojciec i córka, dokumentaliści ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej Kresów Południowo – Wschodnich. Podczas uroczystości zaapelowali do władz państwowych i samorządowych o nieprzemilczanie tych tragicznych wydarzeń, jak to miało miejsce w czasach PRL w odniesieniu do zbrodni katyńskiej.

 

W książce autorstwa Janusza M. Palucha „Rozmowy o Kresach i nie tylko” historyk Lucyna Kulińska w udzielonym wywiadzie podkreśla brak opracowań polskich historyków dotyczących tych zbrodni. „Jest paradoksem, że najcenniejsze opracowania, które napisano o ludobójstwie na Kresach powstały poza oficjalnym obiegiem naukowym” – przyznaje Kulińska.

 

 

Adam Macedoński urodził się 29 stycznia 1931 we Lwowie w rodzinie policjanta. Po zajęciu we wrześniu 1939 r. Kresów przez wojska sowieckie, przedostał się wraz z rodziną do Krakowa. W 1946 r. będąc uczniem gimnazjum im. Witkowskiego w Krakowie, wstąpił do Narodowego Ruchu Oporu (podległego Ruchowi Oporu AK), zorganizował dwie grupy NRO. W 1946 r. brał udział w demonstracji z okazji święta 3 Maja w Krakowie i w strajku szkolnym. Pod koniec października aresztowany, uciekł i ukrywał się. Po ogłoszeniu amnestii w marcu 1947 r. wrócił do Krakowa.

 

 

 W 1950 r. ukończył Liceum Sztuk Plastycznych. Z przyczyn ekonomicznych przerwał studia na Akademii Sztuk Pięknych. Budował Nową Hutę. Rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale w styczniu 1952 r. został aresztowany. Wyszedł z więzienia po miesiącu. Pracował jako brakarz, dekorator, magazynier, laborant fotograficzny. Zaczął drukować w prasie swoje rysunki. W 1956 r. działał w Studenckim Komitecie Rewolucyjnym na Politechnice Krakowskiej, organizując pomoc dla powstańców w Budapeszcie. W kwietniu 1960 r. brał udział w obronie krzyża w Nowej Hucie.

 

Zamieszkał w Domu Literatów przy ul. Krupniczej 22 w Krakowie. Urządzał tam razem ze Stanisławem Czyczem cotygodniowe spotkania literackie dla młodzieży twórczej, przypominał o zbrodni katyńskiej i wywózkach Polaków na Sybir. W 1968 r. przemycał z Zachodu literaturę emigracyjną, a z Czechosłowacji przewoził do redakcji paryskiej „Kultury” publikacje wydawane w czasie Praskiej Wiosny. Zbierał materiały o demonstracyjnym samospaleniu Ryszarda Siwca w Warszawie w czasie dożynek we wrześniu 1968 r.

Założył w Krakowie Międzynarodowe Studio Folk Songu, kultywujące kulturę ludową i propagujące prawa człowieka; wspomagał ks. Jana Palusińskiego przy organizowaniu Sacrosongów. W 1977 r. brał udział w demonstracjach po tragicznej śmierci Stanisława Pyjasa. Współpracował z Komitetem Obrony Robotników, Studenckim Komitetem Solidarności, Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela, później także z Konfederacją Polski Niepodległej.

 

 W lutym 1978 r. założył – wraz ze Stanisławem Torem i Andrzejem Kostrzewskim (później dołączyli Kazimierz Godłowski i Leszek Martini) – konspiracyjny Instytut Katyński, który gromadził dokumentację, wydawał „Biuletyn Katyński” i książki o problematyce katyńskiej, organizował prelekcje, a po 1989 r. także konkursy i wystawy.

 

 W 1979 r. założył w Krakowie Chrześcijańską Wspólnotę Ludzi Pracy. Wydawał niezależne pismo „Krzyż Nowohucki”. W kwietniu 1980 r. zorganizował pierwszą demonstrację pod Krzyżem Nowohuckim, w sierpniu brał udział w głodówce w kościele Matki Bożej Królowej Polski w Nowej Hucie na znak poparcia dla strajkujących robotników Wybrzeża. Od września 1980 r. działał w Solidarności przy Związku Polskich Artystów Plastyków w Krakowie. 13 grudnia 1981 r. został na pół roku internowany. Przetrzymywany w Nowym Wiśniczu i w Załężu k. Rzeszowa, uczestniczył w 10-dniowej głodówce i proteście internowanych, po pobiciu przez służbę więzienną przebywał w szpitalu, skąd uciekł na pogrzeb matki. W 1985 r. wspólnie z Jerzym Smorawińskim założył pierwszą Rodzinę Ofiar Katynia.

 

 Swoje zbiory historyczne przekazał Fundacji Centrum Czynu Niepodległościowego, współorganizował portal internetowy Instytutu Katyńskiego im. Janusza Kurtyki poświęcony zbrodniom sowieckim na Polakach.

 

 Wciąż pracuje także twórczo, maluje i rysuje, pisze poezje, teksty piosenek. Poznał się na jego sztuce sam Marian Eile – założyciel i pierwszy redaktor naczelny krakowskiego „Przekroju”, oraz  Janina Ipohorska, malarka , dziennikarka pseud. Jan Kamyczek, Alojzy Kaczanowski, Bracia Rojek , skoro powierzono mu współredakcję ostatniej sławnej już strony „Przekroju”, gdzie zakwitał przez wiele lat rysunkiem, wierszem z Ludwikiem Jerzym Kernem , Janem Kamyczkiem, Braćmi Rojek i Profesorem Filutkiem. Wiersz Adama? Proszę bardzo !  Mniej więcej tak: „idą żołnierze, idą żołnierze ….idzie wojsko.” Proste, tak, głupie, nie, pan rozumie? Bo ja nie”! – ktoś tak kiedyś napisał w recenzji, może i sam Ludwik Jerzy Kern, sąsiad ze szpalty.

Na słynnych już wernisażach w kopalni talentów galerii „Temporery com Temporery” prowadzonej przez nieodżałowanej pamięci Jurka Feinera – wybitnego artystę malarza – lwowianina – a jakże! I Ankę Feinerową, Macedoński gromadził tłumy wielbicielek i wielbicieli. Miałem zaszczyt niejednokrotnie prowadzić spotkania z Adasiem, nierzadko prezentując jakiś wiersz, koniecznie miłosny – lwowski.

 

 Odznaczony m.in. Medalem Komisji Edukacji Narodowej i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2007). Honorowy członek „Stowarzyszenia NZS 1980”.

 

Swoje zbiory historyczne przekazał Fundacji Centrum Czynu Niepodległościowego, współorganizował portal internetowy Instytutu Katyńskiego im. Janusza Kurtyki poświęcony zbrodniom sowieckim na Polakach.

Wciąż pracuje także twórczo, maluje i rysuje, pisze poezje, teksty piosenek.

Odznaczony m.in. Medalem Komisji Edukacji Narodowej i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2007). Honorowy członek „Stowarzyszenia NZS 1980”.

 

Z Adamem Macedońskim łączą mnie więzy przyjacielskie, a zważywszy miejsce naszego urodzenia Lwów – więzy kresowe - piosenka lwowska i bałak na co dzień. Ta gwara lwowska zwana bałakiem została już zapisana medialnie i historycznie przez Wiktora Budzyńskiego twórcę  „Wesołej Lwowskiej Fali”, a odtwarzana przez Tońcia i Szczepcia i Władę Majewską w dialogach i piosence. Adamowi nie obcy jest również szmonces – gwara lwowska nieco inna, będąca codziennym językiem lwowskich „Krakidałów” /placu targowego/ i Zamarstynowa, opisywanego wielokrotnie przez Jerzego Janickiego w reportażach „Cały Lwów na mój głów”. Szmoncesem posługiwał się w audycjach „Wesołej Lwowskiej Fali” inny duet dialogowy -  Aprikozenkranc i Untenbaum – prywatnie Mieczysław Monderer i Adolf Fleischen, wykreowani przez samego Wiktora Budzyńskiego w „Wesołej Lwowskiej Fali” już w lipcu 1933 roku, zabawiający publiczność szmoncesem. Niektórzy mówili, że lepiej zabawiali publiczność nawet od samego „Lopka” Krukowskiego, ale ja im nie wierzę, bo Adam  Macedoński jest w bałaku i szmoncesie niedościgniony.

Nasza przyjaźń z Adasiem sięga jeszcze okresu lwowskiego dzieciństwa, gdy biegaliśmy po Ogrodzie Jezuickim i Parku Stryjskim w pogoni za Warszawą – Wawą. Warszawa – Wawa to był taki niezapomniany lwowski specyjał zapraszający do „swojego pociągu” milusińskich na przejażdżkę do Warszawy. Wyglądało to mniej więcej tak: na przedzie Warszawa – Wawa sapiący rytmicznie i poruszający rękoma jak lokomotywa parowa, z równoczesnym zawołaniem : warszawa wawa warszawa – wawa, a zanim niekończący się tłum podróżnych – Adasiów, Alków etc.

 

Piosenka i gitara – to część życia artystycznego Adama Macedońskiego. Dominuje oczywiście piosenka lwowska, nie tylko klasyczna z tekstami i muzyką wielkich – popularnych – Mariana Hemara, czy Henryka Warsa, ale i ta anonimowa, uliczna. W tej piosence jest i miłość i zabawa i kinderska nuta / czytaj batiarska /, ale jest przede wszystkim Lwów – jego / nasze / ukochane miasto.

Adam Macedoński zwykle przed występem podkreśla, iż Leopolis semper fidelis, a że we Lwowie muzy  śpiewały zawsze, to przecież każdy wie.

 

Ulubione piosenki Adama Macedońskiego:

- „Panna Franciszka”,

- „Tylko we Lwowie”,

- „W dzień deszczowy i ponury” – hymn Lwowskich Dzieci,

- „Ta co pan buja, ta ja ze Lwowa”,

- „ Husia, siusia, poleczka”

- „Ta joj ta Jóźku, ta dawaj pyska”,

- „Na ulicy Kupernika stoi panna bez bucika”.

 

Istnieje dalekie pokrewieństwo - powinowactwo - Macedońskich z rodziną Zalewskich, właścicielami słynnej lwowskiej kawiarni i cukierni.

 

Adam Macedoński odbierając Nagrodę wzruszony powiedział, iż dziękuje Panu Bogu, iż dał mu dożyć tej chwili.

 

W jednym z wywiadów Adam Macedoński powiedział: „tylko niech mnie pan nie opisze jak jakiegoś bohatera. Jestem tchórzliwy od dziecka, mam wielką wyobraźnię bólu. I tylko się przełamuję” - opowiada wesoło. Tymczasem o nim powiadają, że to Kmicic i Zagłoba w jednej osobie. Macedoński z odwagą występował przeciwko komunizmowi i robił to zwykle zachowując dobry humor, czy to w latach 70 ub. w. prowadząc głodówkę w kościele Arka Pana w Nowej Hucie, czy też w maju 2011 broniąc przed bezczeszczeniem Krzyż Papieski na krakowskich Błoniach. Zawsze młody i dostojny, elegancki i szarmancki, życzliwy ludziom i światu, ale dla wrogów Ojczyzny bezlitosny.

 

Do Zamku Królewskiego w Warszawie zmierza się „Nowym Światem”, następnie „Krakowskim Przedmieściem”. Zważywszy, iż uroczystość wręczania nagród Kustosza Pamięci Narodowej rozpoczynała się o godzinie 12 00 w dniu 14 czerwca uczestnicy  musieli pokonać tę drogę. W tym też czasie Straż Miejska brutalnie spacyfikowała zgromadzonych przed Pałacem Prezydenckim na „Krakowskim Przedmieściu” w namiocie „Solidarni 2010”. Namiot strażnicy rozebrali, drążki i inne akcesoria przy protestach zgromadzonych zostały wywiezione w nieznanym kierunku. Wydarzenie było nagłaśniane przez uprzednio zainstalowane głośniki.

 

„Solidarni 2010” mają zarejestrowane zgromadzenie naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego do połowy lipca 2011 roku, oświadczyła  Ewa Stankiewicz – przewodnicząca Stowarzyszenia „Solidarni 2010 „– w udzielonym mi wywiadzie 14 czerwca 2011 r. w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim. Stankiewicz oświadczyła, że stowarzyszenie „Solidarni 2010” wystąpi do sądu przeciwko władzom miasta Warszawy o odszkodowanie.

 

Zachodzi pytanie -  przeciwko komu zaistniał ten pokaz siły władz miasta Warszawy?                                                                                                                                             Aleksander Szumański

 

Oto fotoreportaż Józefa Wieczorka:

 

 

 

    http://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/14/kustosz-pamieci-narodowej-ad-2011/

 

http://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/14/nagroda-kustosz-

pamieci-narodowej-dla-adama-macedonskiego/

 

 

 

 

   ALEKSANDER SZUMAŃSKI

KORESPONDENCJA Z KRAKOWA

 

PŁK RYSZARD KUKLIŃSKI

   ZBIGNIEW HERBERT

  JAROSŁAW KACZYŃSKI

  ZDRADZENI O ŚWICIE

 

W krakowskim Parku dra Henryka Jordana 12 czerwca 2011 odbyła się uroczystość związana z  81 rocznicą urodzin płk. Ryszarda Kuklińskiego.

Uroczystość zorganizował – jak zwykle – fundator rzeźby popiersia jubilata – patriotyczny prezes krakowskiego Parku dra Henryka Jordana Kazimierz Cholewa

 

Oto tekst wygłoszony z tej okazji przez niżej podpisanego:

 

Obchodząc 81 rocznicę urodzin płk Ryszarda Kuklińskiego, daje się zauważyć iż te osoby, które powodują kontrowersje wobec jego patriotycznej działalności  godzą  w polską rację stanu.

 

Kukliński ujawniając wojskowe plany Amerykanom, udaremnił sowiecką interwencję w Polsce w 1981 r., a także potencjalną inwazję wojsk Układu Warszawskiego  na Zachód - przygotowywaną latami przez sowietów, w wyniku której (wg sowieckich planów) Polska zostałaby zniszczona na skutek uderzeń nuklearnych broniącego się Zachodu. Sowieckie plany zakładały śmierć wielu milionów Polaków. Zdaniem płk Kuklińskiego można było zapobiec tym planom, jedynie poprzez przekazanie ich  Amerykanom, aby wytrącić w ten sposób sowietom z rąk efekt zaskoczenia.

 

Kukliński uratował  Polaków przed zagładą i  kalectwem, zmianami popromiennymi, oparzeniami i latami wycia z bólu w ruinach i zgliszczach miast. Uratował też co najmniej kilkaset milionów ludzi na świecie od atomowej zagłady.

 

Z tego też powodu został znienawidzony i mimo programu ochrony przez Amerykanów, jego i rodziny, KGB dostało jego dwóch synów, których zabiło za zdradę katów Polski. W tę akcję zostały zaangażowane monstrualne środki, zemsta musiała być straszna i taka właśnie była.

 

 

Doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Jimmy'ego Cartera prof. Zbigniew Brzeziński nazwał go "pierwszym polskim oficerem w NATO", a wywiad USA scharakteryzował go jako patriotę i idealistę, którego celem była walka o wolność Polski; za przekazywane tajne materiały nigdy nie pobierał wynagrodzenia.

Po rehabilitacji płk Kukliński otrzymał honorowe obywatelstwa miast Krakowa i Gdańska.

 

O pośmiertne podniesienie pułkownika Kuklińskiego do rangi generała zwróciła się 18 lutego 2004 do prezydenta RP inicjatywa polityczna "Centrum" pod przewodnictwem  prof. Zbigniewa Religi.

Działalność patriotyczną Kuklińskiego przełożył metaforycznie na język poezji Zbigniew Herbert, polski poeta,  eseista, dramatopisarz, autor słuchowisk; kawaler Orderu Orła Białego.

 

W latach osiemdziesiątych XX w. Herbert stał się sztandarowym poetą polskiej opozycji. Od 1986 mieszkał w Paryżu, gdzie współpracował z „Zeszytami Literackimi”. Do Polski powrócił w 1992 roku.

 

Urodził się we Lwowie 29 października 1924 roku. Pochodził z polskiej rodziny o tradycjach kulturalnych i patriotycznych. Był synem Marii z Kaniaków i Bolesława Herberta, legionisty, prawnika, profesora ekonomii.

 

Jako poeta zadebiutował na łamach prasy w 1950. Jego debiut książkowy, tom wierszy „Struna światła” ukazał się w 1956.

 

10 lipca 2007 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwalił rok 2008 „Rokiem Zbigniewa Herberta”.

 

Do najbardziej cenionych dzieł Herberta należy cykl utworów o Panu Cogito, postaci zanurzonej we współczesności, a jednocześnie mocno zakorzenionej w europejskiej tradycji kulturowej.

 

    W literaturze polskiego romantyzmu etos poety - wieszcza i jego wizjonerstwa określany jest jako profetyzm. Zjawisko to spotykane jest również w religiach, jako przekonanie o jednostkach powoływanych przez Boga do głoszenia Jego woli i przepowiadania przyszłości - prorokowanie.

W "Dziadach" cz. III. w widzeniu księdza Piotra zamieścił Adam Mickiewicz wizję Polski jako zbawiciela narodów. Ksiądz Piotr ujrzał historię Polski na kształt męki Chrystusa - poprzez Sąd, Drogę Krzyżową, Ukrzyżowanie i Wniebowstąpienie. Proroctwo przyszłości jaką ujrzał , jest zapowiedzią wyzwolenia.

 

 "Księgi narodu polskiego" i "Księgi pielgrzymstwa polskiego”, stylizowane na wypowiedź biblijną, zawierają bezpośrednią wykładnię mesjanizmu narodowego. Znów dzieje Polski interpretowane są na wzór dziejów Chrystusa, jej niewola jako cierpienie za inne narody, a polscy emigranci /pielgrzymi/ jako apostołowie wolności.

W "Kordianie" Juliusza Słowackiego także widoczna jest profetyka w postaci mesjanizmu narodowego, ale w innym wydaniu. Polska jest Winkerlidem narodów europejskich. Słowacki przywołał historię Winkerlida - szwajcarskiego rycerza, który dla zwycięstwa poświęcił życie.

Mesjanizm tej postaci posiada mniej boski wymiar, realia historyczne /powstanie listopadowe/ znajdują bardziej polityczne niż religijne wyjaśnienie - lecz to także jest koncepcją poświęcenia się za inne kraje /Kordian na szczycie Mont Blanc/.

 W sposób bezpośredni Słowacki prorokował powołanie Jana Pawła II na Stolicę Apostolską w utworze "Słowiański papież", który powstał w 1848 roku:

  "...Pośród niesnasek Pan Bóg uderza

    W ogromny dzwon,

    Dla słowiańskiego oto papieża

    Otworzył tron...

 

Ten przed mieczami tak nie uciecze

Jako ten Włoch,

On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze;

Świat mu to proch…

 

… Na jego pacierz i rozkazanie

Nie tylko lud

Jeśli rozkaże, to słońce stanie,

Bo moc to cud…  

 

 

 

…A trzeba mocy, byśmy ten  pański

Dźwignęli świat:

Więc oto idzie papież słowiański,

Ludowy brat…

 

…On rozda miłość, jak dziś mocarni

Rozdają broń,

Sakramentalną moc on pokaże,

Świat wziąwszy w dłoń…

 

Zdrowie przyniesie, rozpali miłość

I zbawi świat;

Wnętrze kościołów on powymiata,

Oczyści sień,

Boga pokaże w twórczości świata,

Jasno jak dzień”…

 

 

Etos poety - wieszcza XX wieku przypadł w udziale mojemu ziomkowi lwowianinowi Zbigniewowi Herbertowi. Znawcy poezji twierdzą, iż właśnie Zbigniew Herbert powinien być laureatem literackiej nagrody Nobla dla Polski. Dla mnie ogromnie prestiżową nagrodą jest Nagroda Pierścienia i tytuł Księcia Słowa (Rada Naczelna Zrzeszenia Studentów Polskich), którą uzyskał Zbigniew Herbert w 1961 roku.

 

    Publicysta lwowski Mariusz Olbromski na łamach „Lwowskich Spotkań” nazwał Zbigniewa Herberta "Poetą wierności".

 

    Twórczość Zbigniewa Herberta powstała z potrzeby oporu w okresie powojennym wobec narzuconego siłą Polsce zniewolenia, sprzeciwu wobec przemilczania dziedzictwa kulturowego, podważania tradycyjnego systemu wartości. Z negacji konformizmu i relatywizmu.

 

Jest artystyczną relacją o niebezpieczeństwach, jakie napotyka świadomość współczesnego człowieka szukającego wytrwale istoty swej powinności, narażonego na amnezję historyczną i wydziedziczenie. Jak chyba żadna poezja współczesna w Polsce jest pełna współczucia dla pokrzywdzonych - obecnie i w przeszłości. Czerpiąc twórczo z miłością i wielkim znawstwem ze skarbca Biblii i kultury antycznej Herbert nieustannie bierze w obronę współczesnego człowieka przed zagrożeniem jakie niesie historia. Unika jednak łatwego dydaktyzmu i prostych rozwiązań, raczej niepokoi sumienia i wzywa do własnych poszukiwań.

 

    "Przesłanie Pana Cogito" należy do utworów wieszczych. Alegoria jest w tym utworze umowna, ale przerażająco wieszcza - przewidująco - prorocza, ale i dająca nadzieję:

 

    ".ocalałeś nie po to, aby żyć

    masz mało czasu trzeba dać świadectwo

    bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny

    w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

 

    a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze

    ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

 

    niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda

    dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają

 

    pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę

    a kornik napisze twój uładzony życiorys

    i nie przebaczaj zaiste nie w twojej moc

    przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie."

 

    Utwór powstał w 1974 roku.

 

    I oto 10 kwietnia 2010 roku wydarzył się Dramat Narodowy. A w rok po Tragedii Smoleńskiej Jarosław Kaczyński sięgnął do Herberta:

  

 "można o nich powiedzieć, tak jak powiedział o innych, wielki poeta: "zostali zdradzeni o świcie."

 

Wszyscy, którzy udawali się do Katynia, aby oddać hołd pomordowanym, zostali zdradzeni o świcie - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas inauguracji "Ruchu społecznego im. prezydenta Lecha Kaczyńskiego".

 

Oczywiście inni politycy, również sięgali do cytatów poetyckich, jak np. Donald Tusk, który w czasie wygłaszania expose’e sięgnął do Cypriana Kamila Norwida, apelując do posłów: „wolni ludzie, tworzyć czas”.

 

Prezydent Bronisław Komorowski poetów nie cytuje, ponieważ sam pisze:

 

Podziękowanie posłankom PO

 

Wielkie dzięki drogie panie

wielkie dzięki za poparcie, za zachętę,

bym w wyborcze stawał szranki,

wielkie dzięki ale przyznam,

że gdy tyle pań dokoła

nie wybory mi się marzą

ale inne kwestie zgoła

 

 

Podczas obchodów 70 rocznicy  wybuchu II wojny światowej na Westerplatte Tusk cytował węgierskiego pisarza Sandora Marala, „Gazeta Wyborcza” sięgnęła po poezję w walce politycznej zwalczając opowiadający się za lustracją rząd premiera Jana Olszewskiego , prezentując wiersz Wisławy  Szymborskiej „Nienawiść”.

 

„ Jest - nie ukrywam - we mnie ten straszny ból, ból, który wynika z tęsknoty, która nigdy nie zostanie ukojona , bo przecież ci, którzy odeszli, ci których kochaliśmy, już nie wrócą. Ale jest w nas także ból inny - społeczny, narodowy - mówił Jarosław Kaczyński podczas inauguracji Ruchu społecznego im. Lecha Kaczyńskiego w Sali Kongresowej w Warszawie”.

I wówczas ujrzałem dwie Polski. Tę moją ojczyznę do której dramatu  odwołał się Jarosław Kaczyński  w rok po Tragedii Smoleńskiej sięgając do Herberta:    "można o nich powiedzieć, tak jak powiedział o innych wielki poeta: „zostali zdradzeni o świcie”, tę Polskę z "Przesłanie Pana Cogito" należącego do utworów wieszczych z umowną alegorią , ale przerażająco wieszczą - przewidująco - proroczą, ale i dająca nadzieję.

Tę Polskę „namiotową” z bohaterską redaktor Ewą Stankiewicz.

I tę Polskę służb mundurowych pałujących, wyzywających, gazujących i upokarzających obrońców wiary, obrońców symbolu męki pańskiej, krzyża Chrystusowego.

 

 

 

 

Polskę prowokatorów, upokarzających Obrońców Krzyża, bezczeszczących w sposób uwłaczający człowieczeństwu Krzyż przed Pałacem Prezydenckim. Polskę znanego z przeszłości komunistycznej symbolu - księży patriotów i biskupów - traktujących Krzyż jak niepotrzebny mebel, zabraniającą księdzu Stanisławowi Małkowskiemu, kaznodziei,  kapelanowi „Solidarności”, socjologowi, publicyście, społecznikowi, działaczowi opozycji demokratycznej w czasach PRL, modlitwy przed Krzyżem pod groźbą ekskomuniki, Polskę bezczeszczącą Krzyż papieski na krakowskich Błoniach, Stalowej Woli, na szczycie Polski, tatrzańskich Rysach. Czy tylko ze strachu przed pamięcią narodową o prezydencie prof. Lechu Kaczyńskim?

I tę Polskę z  wdową po Herbercie, Katarzyną Dzieduszycką rozsyłającą do mediów oświadczenie, w którym zaprotestowała  przeciw „wykorzystywaniu twórczości męża do celów politycznych”,

która jeszcze przed rokiem nie miała nic przeciwko  wykorzystywaniu nazwiska Herbert do celów politycznych.

Która w maju 2010 roku  wysłała list, deklarując w wyborach prezydenckich zdecydowane poparcie dla  Bronisława Komorowskiego.  Rzeczniczka sztabu Komorowskiego, poseł Małgorzata  Kidawa – Błońska / PO /  wówczas komentowała:

„cieszę się, bo uważam, że Herbert jest własnością wszystkich  Polaków i wszyscy mamy prawo czytać jego wiersze, niezależnie od przekonań politycznych”.

To nie pierwsze polityczne starcie z wdową po poecie, z jego twórczością w tle. W 2000 roku  Telewizja Polska wyemitowała film Jerzego Zalewskiego „Obywatel poeta” poświęcony zmarłemu w 1998 roku pisarzowi. Herbert mówił w nim o redaktorze naczelnym „Gazety Wyborczej” :

„Michnik jest manipulatorem . To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny”.

Po emisji tego filmu Katarzyna Herbert w wywiadzie dla „Gazety  Wyborczej” przekazała Jackowi Żakowskiemu, że Herbert nadużywał alkoholu i miał problemy z postrzeganiem rzeczywistości.  Katarzyna Herbert przy innych okazjach, tak w osobistych zwierzeniach, jak i w wywiadach sugerowała występujące u męża objawy choroby psychicznej z alkoholizmem.

Katarzyna Herbert de domo Dzieduszycka jest spokrewniona z Wojciechem Dzieduszyckim ksywa „Turgieniew”, niesławnej pamięci  hrabią lwowianinem kapusiem. Czyżby nie wiedziała o działalności krewniaka wcześniej, przed ujawnieniem?

Dzieduszycki wyznał, że został "zmuszony" do współpracy z organami służb bezpieczeństwa w 1949. Hrabia przyznał w nim, że zmuszono go do podpisania tzw. lojalki, robiąc z niego w ten sposób tajnego współpracownika SB. Z lat 1949 - 1971 zachowało się jego 400 ręcznie pisanych raportów, dotyczących głównie wrocławskich środowisk kulturalnych. Z wyjazdów zagranicznych donosił również na działaczy emigracyjnych: generała Stanisława Maczka, swojego ziomka, Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

 „…na taką miłość nas skazali, taką przebodli nas Ojczyzną”... Zbigniew Herbert.

Los bywa zmienny – Bóg zadziwiający.

Ilu Kuklińskich ześle nam jeszcze Bóg, aby katów „zdradzili o świcie?”.

                                                                             

                                                                       Aleksander Szumański